#31M

To stało się podczas wielkiej imprezy na akademikach. Dużo znajomych i dużo alkoholu. Około 22 postanowiłem, że na chwilę opuszczę znajomych. Będąc na korytarzu zobaczyłem, że w kuchni są dwie całkiem urodziwe dziewczyny. Jedną z nich poznałem, miała na imię Ania i jakiś czas temu uganiała się za mną, lecz do niczego nie doszło, bo mój przyjaciel ostrzegł mnie przed nią - była chorobliwie zazdrosna o swojego byłego chłopaka tak, że potrafiła przebić opony w aucie jego nowej dziewczyny. Natomiast drugą z nich (jak się okazało) była Kasia, przyjaciółka Ani.

Podszedłem do nich, zaczęliśmy rozmawiać. Wlewaliśmy w siebie kolejne litry alkoholu. W pewnym momencie chciałem się udać do ubikacji, więc poprosiłem dziewczyny, żeby popilnowały mojego drinka. Po kilku minutach wróciłem, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jestem zgubiony...

Drinka dopiłem i 20, 30 minut po tym Ania z Kasią zapytały mnie, czy nie poszedłbym z nimi na chwilę do ich pokoju w akademiku obok, bo chciały żebym im pomógł wybrać w internecie jakiś dobry alkohol na prezent dla mamy Kasi. Trochę mnie to zdziwiło, ale zgodziłem się. Kiedy wychodziliśmy z budynku poczułem, że mój penis zaczął twardnieć... Zrobiło mi się trochę głupio, ale i nie rozumiałem tego, bo nawet nie myślałem wtedy o tych sprawach. Będąc już w drugim akademiku poczułem, że jest ze mną coś nie tak... zaczęło mi się kręcić w głowie i to nie w taki sposób jak po większej ilości alkoholu.

Dziewczyny to zauważyły i powiedziały, że zaraz będziemy w pokoju i sobie odpocznę. Po wejściu do pokoju położyły mnie na łóżku i od tamtego momenty wszystko pamiętam jak przez mgłę - szum, światło lampki, migające obrazy i ten cholerny wzwód... Kasia z Anią rozebrały mnie do naga, potem same się rozebrały i... i jak dziwnie by to nie zabrzmiało - zaczęły mnie gwałcić w pozycji na jeźdźca.

Kiedy się obudziłem, to Ania powiedziała mi, że zrobiły to, bo nie odwzajemniłem jej uczuć.

Niedawno od tamtego wydarzenia minął rok i nadal nie wiem, co mam o tym myśleć...

85

#A11

Palimy z jednym kolega zielsko, skopceni juz jesteśmy oporowo (mocna indica, zła do prowadzenia samochodu) i nagle wpadł mi do głowy pomysł wkrecic kumpla ;)
Tak wiec jedziemy główna droga prosto i jedziemy, kolega który prowadził stara sie jechać szybko ;)
Nagle zaczynam dialog:

- Kurwa!
- co?!
- machneli nam lizakiem..
- noooo cooo tyyy pieeerdooooliiiiisz....
- no kurwa.. zawracaj..

I sie wczul, szybko kierunek zmienia, panikuje bo oczy oboje mamy zajebane a w kieszeni krople i nagle z tekstem:

- ja tu zwalniam ty bierz pakiet i wyskakuj tu do rowu

I mi z powagą to mówi :D nie wytrzymalem i go zbrechtalem ale ten nadal sie trzymał ze mam sie ogarnąć bo musimy wysiadac itp itd

84

#N0K

raz z ziomkiem od rana walilismy wóde i przyjebalismy na dokladke soczystego pol metrowego bongosa. jako że dobrze byłoby przypalic cos a nic na koncie to do sklepu, wchodzimy tacy zajebani, podchodze na chemiczno/cosikowy dzial i do babki (no koło 20 miała) że karte do Orange za dziesione i wgl, babka patrzy i pyta
- pada deszcz?
patrze tak z ziomkiem po sobie, drapie sie po glowie i mówię mu na ucho że - chuja nie wiem. Na to ziomek pizda na cały sklep że idzie sprawdzić, otwiera drzwi, wraca, podchodzi zajebany do kasy, ekspedientka:
- i co?
ziomek taki mindfuck :
- zapomnialem.

84

#oON

Poszłam z kumplem (dajmy mu na imię Arek), takim chuderlawym, wręcz anorektycznym ćpunkiem, który na pierwszy rzut oka już wygląda jak fan sajko, do innego kolegi (dajmy mu na imię Hubert), takiego przypakowanego po kryminalnemu byka, bo mówił, że "ma tego zajebistego włada jak sprzed lat, no cud, zaprasza na ćpanie, na swój koszt". Wbijamy, on naćpany jak sam skurwesyn. Sypie krechy grubości palca i długości z 10 cm, gówna miał w chuj i jeszcze trochę, więc co się będzie chłopak ograniczał. Arek z tego sobie odsypywał tak 1/4 i w to nochal dopiero. Hubert jebnął z pół tego dziesięciocentymetrowego i jeb w kimę na wyrze, na którym siedział. :D Siedzimy, gadamy z Arkiem. On dostał jakiejś weny na pisanie poezji i siedzi z notatnikiem i pisze czy tam rysuje, ja słucham jakiejś nastrojowej muzyki, czasami się do siebie odzywamy. W pewnym momencie Hubert JEB! przedramię Arkowi na szyję i go dusi i wrzeszczy coś w stylu "Zajebię Cię, chuju! Rozkurwię Ci łeb, Kamil, frajerze, słyszysz?!?!" (ważne: Kamil (imię też przykładowe) to nasz inny znajomy, który się z Hubertem przyjaźni). Arek siny, próbuje go odepchnąć, ale no to był widok jakby patykiem chcieć górę rozjebać, więc rzucam się z łapami na Huberta i tłukę po łapach, po głowie, drę mordę, w tym czasie ostatkiem sił Arek - już naprawdę w chuj siny - wjebuje Hubertowi do ryja perazynę. Hubert chyba pod wpływem tego, że poczuł coś w gębie, odzyskuje zdrowe zmysły i do nas: "O kurwa, sorry, śniło mi się, że była u mnie impreza i Kamil mnie sprowokował". Znowu uderzył w kimono, a jak Arek doszedł do siebie to zawinął trochę tego, co kupił od Huberta i daliśmy w długą.
*kurtyna*

84

#krY

Siedzimy u mnie we 4 zgieblowani (3 koleszków i 1 laska), koleje porcje + piwko i jest fajnie. Po jakims czasie jeden koles zaczął sie podejrzanie zachowywac, ciagłe gdzies lazil i ciagle chcial jarac. Włączył mu sie love mode i zaczął sie podwalac do dziewczyny 2 kolesia... Wychodzimy na dwór bo z tym debilem nie szło wytrzymac. Wsiadamy w autobus no i kurwa sie zaczeło. Koles odjechał, zero kontaktu, napierdala głową w krzesło, wyjebał sie na ziemie kilka razy. Morda powykrecana, zaczeło go rzucac jak przy ataku padaczki. Wynosimy przypałowca z autobusu (lekko nie było), jest coraz gorzej. Koles cały sie oszczał. ślina z mordy i ciągle drgawki 8( Skonczyło sie tak ze odjechał na sygnale do szpitala, po wszystkim okazało sie ze koles wjebał mi ok. 250mg mdma, dostał zapaści, w karetce przestał oddychac, musieli go podłączac do respiratora. Wykryli mu wogole morfine i kokaine, takze te testy to jakas kompletna bzdura.

Wiem ze chujowo napisane, ale wazny jest morał, nigdy nie mieszkajcie kryształów z gblem !

82

#gn9

Przy hotelu w ktorym nocowalem w drodze do belgii byly laki, laski, no to sie przeszedlem. jestem juz kolo lasku, widze w nim kilka osob i psy. ide dalej, bo i tak nic nie zrobilem. patrze, a tam 2 ogromne ladne krzaki konopii indyjskich. troche zaniedbane, bo pewnie juz powinny byc zerwane, ale chuj, ide dalej i podsluchuje co tam sie odpierdala
- prosze pana oficera, znalazlem to wczoraj, to nie moje, przysiegam!
- jak to nie pana, przeciez to w pana lesie!
- ale to nie ja to tu zostawilem. przyjezdzam tu raz na rok zeby sobie kilka drzew sciac na opal, nie zauwazylem tego. psze pana, czy ja wygladam na cpuna? przeciez ja wiem ze z tego robi sie amfetamine

79

#2K

Amsterdam, sylwester 2014/2015, chodzimy ekipą po mieście zwiedzając kofiki, oczywiście upizgani jak trzeba. Z alejki wychodzi murzyn i zaczepia nas z pytaniem "Cocaine?". Na to kumpel, który nic kompletnie po angielsku nie mówi, ale kojarzy jakieś teksty z filmów odpowiada "Yes my nigga!"

78

#JQl

3 ziomali, sztuka feci.. kto po fecię poleci? :-D
Znalazł się ochotnik.
Ciepła letnia noc, w sam raz na spacerek do dila (po dwóch dniach pykania, alkoholowym wieczorze.. %-D )
Ziomek wyszedł o 21.. szkło opustoszało, zrobiło się niecierpliwie.. dochodzi 23.. chłopaka nie widać, telefon bez odzewu.
Jak nic - przewalił i kropka. :-D
Zapada decyzja - szukać gada.
Nagle - drzwi otwierają się z hukiem na oścież - ziomek, zadowolony z siebie, z uśmiechem klowna bez uszu (próbka u dila, jak nic.. :D )wchodzi na pokoje, oznajmiając, że jest, ma i będzie git.
Po czym wywraca jedną kieszeń, drugą, nicuje wszystkie po kolei - fety ni ma. :-D
"Kurwa, chłopaki, zgibułem po drodze jak próbowałem sprawdzić, co mi w kieszenie lata.." (czyżby telefon ustawiony na wibracje? :-D )
"Pierdolisz, dawaj sztukę, albo będzie ciepło..."
"Powaga, miałem, przecież bym Was nie zrobił.."
Latarki w dłoń i dalejże szukać bezcennego sreberka.. :-D
Zeszło się gdzieś do 2.
Lekko juz znudzona całą akcją, miałam wracać do domu, kiedy wrócili ze zdobyczą:
ok.120 papierków po gumie do żucia, 2 srebrne medaliki, niecałe 4 zyle w różnych moniakach... plus brudne dłonie i zawiedzione twarze. :-D
Chwila milczenia... popatrzyliśmy na siebie dziwnie - i w śmiech.
Niezły łup, swoją drogą... :D
A fetka znalazła się ok. 9 rano, w wewnętrznej kieszeni bluzy. ;-)

78

#PQl

Tydzień temu tripowaliśmy w 6 osób na 2c-p. W pokoju pojawił się Siódmy (wyimaginowana postać), który ciągle gdzieś krążył, krył się pod stołem, widoczny w kąciku oka, chował się za krzakami, gdy wyszliśmy na zewnątrz. W końcu na olał i poszedł na melanż do klubu.
Dwa dni temu, sytuacja taka sama, z tym że jest na piątka i Siódmy powrócił pod postacią Szóstego.
Rozkmina:
A jak za kolejny tydzień będzie na czwórka i pojawi się Piąty. A jeszcze następnego tygodnia będziemy w trójkę razem z Czwartym. Za trzy tygodnie będziemy się bawić z Trzecim. A za cztery - "Ej, gdzie jest drugi?". I zaczyna się robić nieciekawie.

78

TripStory