#O8G

Siedzimy sobie elegancko u mnie na havirce, miał być jakiś większy melanż to dwójka typków wrzuciła jakieś neuroleptyki (nie wiem co to było, ziomek przyniósł), siedzą tacy zajebani i jeden do mnie:
- A ty masz całą chatę wolną?
(jednopokojowe mieszkanie)

71

#A6B

Wczoraj.. w sumie dzisiaj. Wzialem 450 aco, puscilem szpongle na sluchawki i leze na lozku. Trip, tripem natomiast w trakcie zaczal mnie meczyc szczoch.
Tak jakby wstalem (w tym momencie kabel od sluchawek sie odlaczyl i mp3 zaczelo nadawac na glosniku) i stwierdzilem, ze skoro juz tak dobrze mi idzie, to moge zapalic szluga. Cpunska pseudorozkmina; do kibla nie dojde bo polegne gdzies po drodze i obudze caly dom. Szklanka. Wzialem ją i w tym momencie budzi sie moj pies - biedak zawsze nafura sie ziemi z pola i w nocy kaszle; ja leje, on kaszle, ja leje, rozlalem. Ledwo skonczylem, do pokoju wchodzi matka z miską wody dla niego. Nie wiem co sobie wtedy pomyslala, ale stalem na waleta, na srodku pokoju, z kiepem w jednej rece i szklanka sikow w drugiej - w tle leci szpongle - a pod stojącą u mnie w pokoju sztalugą, siedzi, kaszle i trzęsie sie pies. Jedyne co w tym momencie przyszlo mi do glowy, co wygladaloby naturalnie i nie wzbudzalo zadnych podejrzen, to "zdrowie" i w ten sposob przydrynilem wlasne szczyny. Matula wyszla, pies sie polozyl, ja dokonczylem tripa.

Acodin jest gorszy w smaku.

69

#q2

Razu pewnego napaliłem się z kolegą i łaziliśmy przede wszystkim po parku, ale przechodząc koło jakiegoś sklepu z farbami wpadliśmy na pomysł kupienia sprayu i namalowania „czegoś, gdzieś”. Wchodzimy do sklepu i mówimy jak jest „Coś taniego, co nadaje się do mazania po murach, prosimy.”. Dostajemy, co trzeba i idziemy pomalować, przede wszystkim mieliśmy skupić się na napisie „THC” na plakatach wyborczych (działo się to tuż przed wyborami). Kiedy nabazgrałem moje pierwsze „THC” stanąłem i patrzę się na nie zadowolony, po chwili zaniepokoiłem się jednak, tym że kolega nie mówi w ramach reakcji na moją pracę żadnego tradycyjnego „Zajebiste, teraz ja”. Zaciekawiony tym pytam się go:
-„No co, powiedz coś, zajebiste nie?”
-„Ale?”
-„No?”
-„Bo chyba?”
-„No co, zajebiste nie?”
-„No, ale czemu ty napisałeś tam TCH, przecież THC pisze się przez samo H. Chyba?”

69

#l2J

Zaslyszane od kumpla: Pewien piatek, a co za tym idzie impreza. Władek zakupiony, kumpel spozyl polowke przed wyjsciem, a drugą wsypal do coli, ktora nastepnie wsadzil do lodowki, po czym poszedl na balety. Nie wiadomo skad pojawia sie jego babcia i wypija tę cole. Ziomek wraca o 4 nad ranem z baletow, a jego babcia zapierdala z odkurzaczem po mieszkaniu:D.

69

#R10

Za małego szczyla w złotym wieku gimnazjalnym. Zgromadziliśmy się My - niedzielni palacze na chacie kolegi, coby przysmażyć lufę. Pierwsze kontakty z Panią M.J.
Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie fakt, że towar ogarnialiśmy od starszej koleżanki, mocno siedzącej w temacie.

Z perspektywy czasu:
To był wspaniały Skun <3

Ale to jak rzucił się na banię gimnazjalistom, może twórczym, może pięknym... Poezja:
Najpierw zaczął się powolny upadek kolegi, z ciastem w ręce, przy akompaniamencie jego nieustannego śmiechu. Nogi powoli się pod uginały, a on upuszczając ciasto po drodze spotkał się z podłogą, gdzie na spędził większość fazy.
Stwierdziłem, że zabawnym będzie siłowanie się z nim na podłodze. Tu następuje wyrwanie ze znanego mi dotychczas świata...

Widzę przed sobą pomarańczowe mini krzyżyki na żółtym tle, tak jakby tekstura tapety na ścianie, oczojebnej tapety.
Następnie pojawia się obraz z gry angry birds, staję się katapulta, która strzela ptakami. Moim zadaniem jest napinanie się i wypuszczanie ptaka ku krainie zachodzącego słońca. Problem pojawił się kiedy wróciłem do świata i zorientowałem się, że miotałem kolegą na zmianę z lewej na prawą ( Trudno mi to opisać).
Ciągle się śmiał, nie obraził się. Puściłem go i zorientowałem się, że jest zaaa mocnooo.
Po tym jakże błyskotliwym stwierdzeniu weszła krzywa faza.
Apogeum było w momencie w którym przyjaciel wkręcił do mojej bani słowa:
-Stary to był krokodyl
Nagły przebłysk tysiąca obrazów, z filmów, relacji, wszystkiego. Widziałem odpadające od kości mięso za sprawą dezomorfiny, czułem potęgę ,,złych narkotyków'''. Jako gówniak lubiłem wszelkie makabryczne obrazy i regularnie się nimi raczyłem. W odpowiedzi na nagłe zniszczenie mojego małego świata, zacząłem pluć tic-tackami, próbowałem wywoływać wymioty i łezka już powoli ciekła...:-D
Ziomek się zreflektował, zobaczył, że nie jest ,,fajnie'' i próbował to ogarnąć.
Mój zbad-tripowany umysł obmyślił zemstę i zacząłem grać przed nim/i jakiś rodzaj schizofrenii, przeskakiwałem z emocji na emocję z osobowości na osobowość. Spodobało mi się granie tego rozpierdzielu w głowie na tyle, że go w sobie zaszczepiłem na czas tripa :-D
Generalnie myślałem, że jestem w filmie, starym, klatkującym. Czułem obecność złych demonów. Przysięgałem sobie, że narkotyki to zło, generalnie masa ,,farmazonów''. Nie paliłem potem przez pół roku.

69

#M9B

Znajomy z drugim znajomym (chłopaki po 12-13 lat) kupili kilka litrów ruskiej wódy na ognisko no i postanowili w dzien zakupu sprawdzić czy prawilne alko, a ognisko miało być za kilka dni, a akurat pasowałobo spali bo mogli spac w namiocie. Było to ich pierwsza taka prawdziwa najebka
No i obalili falszke we 3 no i wpadli w stan ktory mozna nazwać cos w stylu zgonu.

i jeden z nich tak obficie zesrał się na rzadko , że sraka oprócz całych zasrancyh spodni i części bluzy obejmowała plamę w namiocie o średnicy niemal 1 metra.

69

#490

Zarzuciłem sobie MDMA w domku rodzinnym koło 22:30. Domownikom powiedziałem ze spac ide aby sie odczepili, ubrałem słuchawki, zapaliłem światełka, włączyłem muzykę aby sie zacząć roztapiać.

<...roztapiam sie...kołderka utulony z muzyczka.>

Około 1 stwierdzam ze siku ide. Drogę do toalety mam przez wszystkie pokoje. Jak otwarłem drzwi to juz usłyszałem ze w sypialni siedzi mama i gada cos tam z bratem moim. No to przybieram role zaspanego grzecznego synka zeby nie rzucać sie w oczy i przejść w spokoju i... i ide.
Ide, staje w drzwiach sypialni z zmrożonymi oczami i pytam ich „jeszcze nie śpicie?” Oni duże gały na mnie i sie zastanawiam o co biega. W głowie aż szum posłyszałem. Odruchowo podrapałem sie na podbrzuszu i poprawiłem kochomes i... cos za realny ten dotyk. XD bluescreen w mózgu.
Okazuje sie ze podczas rozkoszowania sie muzyka, rozebrałem sie. Wyszedłem do nich bez spodni.
Gdy moj mózg w kończy doszedł do tego co sie odjebalo krzyknąłem „Oh sorry, zapomniałem ze zasnąłem bez piżamy” i uciekłem.

69

#gZ6

Pracowałem kiedyś na nocnej zmianie w pewnej mieścinie w UK. Kończyłem pracę koło 3, po czym czasem udawałem się do parku aby zintegrować się z robotnikami z mojej firmy. Razem ze mną pracował mój dobry kumpel, resztę ludzi poznałem dopiero w brytanii.
Usiedliśmy więc na ławeczce, razem z piątką nowo poznanych polaków-roboli. Czekaliśmy aż pojawi się koleś z ziołem, gdyż mielismy zamiar spalić popracowego bata :)
Przyszedł. Eryk. Jamajczyk. Po prostu czarny człowiek z hip-hopowych teledysków.
Usiadł na ławeczce, wyjął z kieszeni marysię i bibułki. Popatrzył się wokół, po czym powiedział najczystszą polszczyzną: "Ja jestem murzyn, ja to skręcę."
Po trzech sekundach skonstruował najdoskonalszego bata, jakiego widziały moje oczy. Oni naprawdę mają to we krwi :-D

69

#p81

Ostatnio na uczelni wykładowca opowiedział tą oto ściskającą za serce historię, mianowicie wyjechał on do usa i miał szkolenie na którym towarzyszył tamtejszej policji w interwencjach związanych z narkotykami.
Świeżo upieczeni rodzice, żona poszła się kąpać i powiedziała dla męża żeby zajął się dzieciakiem. Gdy został on sam na sam z bobasem doznał flashback'u po heroinie, ponieważ kiedyś grzał. No i popatrzył on na swojego synka i stwierdził, że jest mu zimno, więc doszedł do wniosku, że jedynym sposobem na ogrzanie dziecka jest umieszczenie go w mikrofalówce. Jak pomyślał, tak zdegenerowany ćpun niezwłocznie uczynił. I tu wkracza do akcji wykładowca wraz z brygadą policyjną, wezwani przez żonę. Wchodzą do kuchni i ich oczom ukazuje się wypływająca z mikrofalówki śmierdząca papka, która jeszcze niedawno była słodkim dzidziusiem. Przykre.

69

TripStory