#GZ0

Po nieprzespanej nocy, chodzac po miescie na kompletnym haju, koncze sniff w klatce i patrze a szlug mi zgasl. To bylo osiedle strzezone w srodku miasta same BogaczkiPolaczki patrze a koles laduje kraty browarow do sklepu i nikt nie pilnuje czy mu ktos je nie podpierdoli, mysle najpierw szlug!, wbijam wiec do sklepu przebijam sie na poczatek kolejki wszyscy juz oburzeni wzialem zapalniczke odpalam fajke i wychodze bez slowa, wszyscy w oslupieniu komplentym szlug jak z chodnika ja blady tez jak.. chodnik, szczegolnie teraz w zimie :-p Zabralem browara z kraty przed sklepem i ide przed siebie. Lubie dac troche 'polotu i finezji' nudnym ludzikom

18

#0VX

Palimy sobie na miejscówce w 4 osoby. Już kazdy się mocno upalil, koles nabil lufę i daje innemu żeby rozpalil. W tym momencie jeden koleś zacząl coś mówić o "ptakach, które fruwają wysoko i mają ostre dzioby i przebijają się przez szyby samolotu i wbijają się pilotowi prosto w czolo" . W tym samym momencie koleś który rozpalal szklo nie wytrzymal ze smiechu , dmuchnąl w lufę i wszystko trafilo temu kolesiowi .... prosto w czolo :D:D:D

18

#jYW

ja i kumpel kiedys chlalismy i ostro jaralismy przez 2 tygodnie jak stara wyjechala z domu. przylazili rozni ludzie, znajomi, impreza, po niej nastepna az bylismy juz po tych 2 tygodniach zupelnie zdżumieni.

idziemy do spozywczego
strasznie chcialem sobie kupic kabanosa. ale slownik nam sie skonczyl na wyrazach wziac, pojsc, zaplacic. centralnie nie moglismy sobie przypomniec nazwy kabanos. no i nagle reflektory na nas, teraz polska, teraz my! :

JA:dzien dobry,
EKSPEDIENTKA:co podac?
JA: tego no...
KUMPEL: no takie... (półgłosem i niepewnie)kiełbaski...
JA:takie frendzle mięsne

18

#vgr

Nie tak dawno temu robiłem sobie spacerek po mieście, odwiedzając leniwie różnego rodzaju sklepy. W pewnym momencie poczułem wkurzające nudności, więc stwierdziłem, że odwiedzę aptekę. Zakupiłem thiocodin, zadowolony, że nie było 5 starych bab w kolejce, i wychodzę. Zaraz obok był mały sklepik spożywczy, do którego wbiłem z chęcią zakupu jakiejś zapojki. Wchodzę, a tam sprzedawca rozmawia przez ladę z jakimś swoim ziomkiem (obaj 50+). Pierwsze, co usłyszałem z rozmowy, to

"... no i kupił sobie dwa opakowania kodeiny w aptece i zjadł naraz."
"hehe, i pewnie zapił gorzałą!"
"no jasne, pewnie niezły miał odjazd"

17

#k8x

Wybraliśmy się w 5 osób samochodem bliżej nieokreślonej marki na wycieczkę do Wrocławia, do znajomego.
Wiadomo jak to po drodze, kierowca trzeźwy, reszta browarek, blancik. No i wiecie jak to w filmach jest
jedna osoba której się czasem robi dowcipy. Wiec jeden browar ma pół butelki dupalacku (czy coś podobnego),
takiego kumpla w swoim życiu zjadł naprawdę tonę chemii, niewyobrażalne ilości, chcieliśmy też sprawdzić,
czy, i jak jego organizm zareaguje. A nie zareagował wcale, tylko się zrzygał, przewidując taki rozwój wydarzeń
podaliśmy to jedynemu co miał chorobę lokomocyjną. Będziemy czekać. W międzyczasie minęliśmy wuchtę
wiosek, i do Wrocławia zostało 50km. Zdążyliśmy wjebać trochę kółek, oprócz kierowcy, który twardo walczył
na drodze wyzywając wszystko od kurew, pasztetów i mortadeli. Zabraliśmy sporo delfinów, które gwarantowały
dobrą zabawę przez cały wyjazd. Zabraliśmy również mapę i pozaznaczaliśmy miejsca do zwiedzania: stare miasto,
rynek, coś tam solnego, i nowy targ, i coś tam jeszcze. Kumpel od dupalacku nic, tylko po 3 delfinach później. Wreszcie trafiliśmy do kumpla po przejechaniu tysięcy mostów i przepchaniu sie przez wąskie ulice pełne kurew, pasztetów i mortadeli. Tam zjadłem kolejne delfiny i nic nie pamiętam. Około godziny 18 wyszliśmy do miasta i to już kojarzę.Pomagaliśmy przejść przez ulice 80 letniej staruszce o kulach, która okazała sie po drugiej stronie otyłą 30 latką. Zrozumieliśmyjej opór przez drogę. Piątek wieczór, wyruszyliśmy na rynek. Weszliśmy do pubu, tam trochę popiliśmy. Obudziłem sie o 3 nad ranem w pokoju u naszego gospodarza. Dwóch znajomych spało, reszta ambitnie patrzyła się w stół. Zaczęliśmy coś gadać o samochodach i zastanawiać się czy opony w kumla samochodzie są runflat. Postanowiliśmy sprawdzić. Biorąc przykład z Kevina
samego w domu rozłożyliśmy przed samochodem baardzo dużo pinezek, przejechaliśmy ze 3 razy ale nic nie dało. Poszliśmy po młotek i gwoździe. Dało rade, nie są run flat. Postanowiliśmy oznajmić tą nowinę kumplowi co spał. Nie za bardzo się ucieszył no i lekko popuścił, tzw mokry bąk. Okazało się, że "od rana coś mnie kurwa gniecie w brzuchu". Na jakiś czas zniknął w kiblu. Obudził nas rano w nie najlepszym humorze:
"JA kurwa rozumiem, że coś wam odjebało i przebiliście mi oponę. Sprawdziliście, że kurwa uchodzi z nich powietrze jak się wjebie 12cm gwóźdź. Ale czemu kurwa na wszystkich 4"
Chciałem powiedzieć, że zapasowe też ale chuj.
I sie zamknął, zjadł 3 delfiny, spalił sporo blantów, a my poszliśmy na miasto. Zostało nam 400zł wspólnej kasy. Potrzebowaliśmy 4 opony, na które i tak by nam nie starczyło, wiec postanowiliśmy przejebać siano na wesołym miasteczku. Stawialiśmy z kumplem, jak nam się wtedy wydawało bezdomnym dzieciom darmowe przejazdy na wszystkim co możliwe. Potem nam dwaj pozostali przewinęli, ze mówiliśmy kasjerom ze jesteśmy bezdomni, ale znamy kogoś kto zapłaci za bilet i płaciliśmy. W każdym razie wyjazd sie udał, wracaliśmy w dobrych humorach
oprócz ziomka któremu dolaliśmy dupalacku, przebiliśmy opony i przepierdoliliśmy siano.

Samochód został sprowadzony 3 tyg później z nowymi oponami.

Mógłbym to napisać w 3 zdaniach, ale lubię pisać.

17

#rmw

Jak ekstraktowałam benzydaminę w piątek tydzień temu i mama wpadła i zaczęłam się czaić, żeby nie zobaczyła to z nutą grozy wypytywała co tam chowam i co już chcę brać. JA powiedziałam ,że ekstraktuję wapno , bo że jak będę ekstraktować wapno to poczuję takim wielkim chemikiem. Moja matula myśli , że jestem krejzolem

16

#41

Byłam na koncercie, przepycham się w tłumie i poczułam fajne, męskie perfumy. Idę do kolesia, od którego tak pachni, zaczęłam go obchąchiwać, ten patrzy na mnie, jak na dekla(zreszta jak jego koledzy, z ktorymi stal i moje kolezanki, ktore mnie ciagnely do toi toia), ja po chwili do niego 'ładnie pachniesz' a on zdumiony 'eee dzięki' i poszłam dalej

15

#gJY

Uparłam się, że będę spać na drzewie - na kempingu, na którym mieszkaliśmy
rosła sobie taka piękna rozłożysta sosna, z grubymi konarami stosunkowo
niewysoko nad ziemią. Najpierw poszłam do namiotu odnieść plecak (bo wracaliśmy
z wieczornej bibki na plaży), potem wygłosiłam w przestrzeń informację, że idę
spać na sośnie, po czym godnie oddaliłam się w jej kierunku. Wlazłam, ułożyłam
się i tak sobie siedziałam. Tymczasem moi znajomi rozpoczęli szeroko zakrojone
poszukiwania, bo większość mojej informacji nie usłyszała, a ci co usłyszeli,
nie uwierzyli. Znaleźli mnie na tej sośnie w jakieś dwie godziny później i była
wielka afera, że im zniknęłam i oni się martwili. Ja tymczasem byłam z siebie
straszliwie dumna, że tak odpowiedzialnie najpierw odniosłam plecak, a potem
ich poinformowałam, gdzie idę...

15

#Q1Y

Siedzimy sobie z kumplami na ławce i czekamy na dila,który miał nam przywieść gieta fakehaszu. Problem w tym,że źle usłyszał i wziął ziółko. Siedząc tak sobie podjechał jakiś zwykły samochód i stanął. Nagle jeden z ziomków leci się odlać i chwilę po tym podbiega i wsiada do tego samochodu. Myślę sobie chuj,pewnie znajomi. Chwilę po tym podjeżdża dil i staje zaraz obok nieznanego auta. Podbiegam,daje mi fajke,patrze się i mówię,że nie to kurwa chciałem. No ale trudno,chowam do kieszeni towar,wyjmuję portfel a koleś mi mówi,że stoi przed nami policja i chamsko się patrzy więc szybko faja w gacie i wsiadamy do samochodu. Koleś ruszył,wysiada policjant i każe zatrzymać pojazd. Kupa w gaciach,blada twarz no ale nic. Podchodzi do nas i przyjebał się o nie zapięte pasy. Spisał nas i kazał jechać. Kumpel,którego wcześniej złapali miał dostać mandat za sikanie ale też go puścili i podniecali się,że złapali kogoś,a my tu sobie dila robimy przed maską.
Mamy strasznie głupią psiarnie.
Ale chwała im za to.

15

TripStory