#Ogg

raz po powrocie z kraju zielonego kwiatu znalazlem w swoim bagazu troche owej narodowej rosliny w postaci amnesii haze i white whidow. zeby nie bylo przypalu dowody nielegalnego czynu ktorego sie dopuscilem calkiem nieswiadom trzeba bylo puscic z dymem.... pomogl mi w tym kolega ktory obudzil mnie o 7 albo 8 rano i zdziwil sie ze juz wrocilem (calkiem jakby nie wiedzial). krotka rozmowa poprosilem go o pomoc. zgodzil sie bez wachania. nie posluchal gdy przypominalem slowa kolesia z kofika ze nawet on nie pali amnesii bo jest dla niego poprostu za mocna do codziennego palenia. nie posluchal gdy mowilem zeby nie bral bonga na jednego bucha. no i zajebal smocza chmure i sekunde po sprzegle wyjebal sie na plecy na lozko sztywny. patrze na niego a on tylko wypusil ta chmure (nawet sie nie pokaszlal jebany) i lezal. jak go troche poszturchalem wstal i mowil ze juz nie pali ale nie mial wyboru bo juz nabilem mu drugiego bluba teraz wdowy. sciagnal dwa maszki powiedzial ze nie chce ja skonczylem i sie zbakalem. on wstal tak z 20 min po przyjsciu do mojej chaty i szedl na przystanek godzine (normalna trasa zajmuje 15 min max...). kolezka od tego czasu nie zajebal calego bonga na bucha ma jakis wewnetrzny uraz.

13

#mw0

Nastukalem sie z kolega i poszlismy do sklepu (taki osiedlowy market), przy wyjsciu zatrzymala nas ochrona, zabrala na zaplecze w celu przeszukania. Pierwsze pytanie brzmialo "czy braliscie jakas chemie?" - na co moj kolega przerazony odpowiedzial, ze nie bralismy zadnych proszkow :D Po chwili okazalo sie, ze w drugim pomieszczeniu jest policja, ktora przyjechala po zlodzieja.. oczywiscie w pytaniu o chemie chodzilo o kradziez z dzialu z chemia... nastukani z piciem, bogatsi o nowa historie wrocilismy do domu, takze suma sumarum bylo smiechu i udana faza.

12

#xGr

Siedzimy sobie za osiedlowymi garażami, i dzwoni do mnie kumpel. Mówi mi, że jest lekko wcięty, i potrzebuje skontaktować się z Władysławem. Przebywała z nami osoba, która mogła mu to umożliwić, więc mówię żeby wpadał. Po kilku minutach przychodzi z jakąś lekko opasłą dupą, która targa za sobą synka (ok 3 lata), oraz plastikowy rowerek. Następuje wymiana hajsu na ścierwo, i kumpel się pyta, czy nie mamy czegoś, z czego mogliby sobie przypudrować nocha. Dałem im mój pękaty portfel, jakąś ulotkę, i przystępuje do dzieła. Tak właściwie, to przystępują. Ku zdziwieniu wszystkich, owa dziewczyna również ma zamiar przypierdolić sobie węgorza. Po uformowaniu kresek, następuje zaciąg. Pierwszy uderza koleś, następnie owa dupa. Przy podjęciu próby przez niewiastę, dotychczas cichy dzieciak wyskakuje z pytaniem:

- Mamusiu, a co Ty robisz ?

A 'mamusia' z niebywałą lekkością odpowiada:

- Mamusia kwiatki wącha.

No kurwa, ręce opadają. Takich ludzi, to powinno podstawiać się pod gilotynę, a następnie do utylizacji.

12

#jRR

Ja za pierwszym razem połatwiłem sobie z trzema kumplami 2,5g od pobliskiego ziomka który wrócił z Niemiec i przywiózł trochę ze sobą.
Po nabyciu staffu udaliśmy się po lufę do sklepu i do lasu gdzie miała odbyć się cała ceremonia
(oczywiście nikt nie wiedział, że może suszyć będzie albo głód do nas zajrzy). Pamiętam że w planie mieliśmy spalić po lufie na osobę.
Podzieliliśmy się na pary i zaczęliśmy nabijać. Pierwsza para spaliła już całą rurkę, a ja wkładałem swoją do ust dopiero (zachłanni co nie? jakby miał im ktoś ukraść :D).
Jakież było moje zdziwienie gdy jeden z tamtych wyrwał mi zapalniczkę mówiąc żebym tego nie palił, bo on nie wie co się z nim dzieje i że mu tak już zostanie. Udało mi się jednak w końcu go przekonać, że i ja chce spróbować. Spaliłem z kumplem we dwóch i po może 2-3 minutach nagłe bum. Któryś rzucił hasło że obok nas stoi jakiś koleś i że będziemy mieć przypał. Zaczęła się wielka ucieczka przed owym typem który to podobno jeszcze nas gonił (dziś wiem że na pewno tam nikogo nie było i wtedy też tak podejrzewałem ale dałem to sobie wmówić). Po 100 metrowym biegu i ochłonięciu stwierdziliśmy, że las to nie jest dobre miejsce do palenia MJ. I tu zaczęły się kolejne problemy, bo mimo że było koło godziny 14:30 my widzieliśmy w lesie ciemność! Co do kierunku wyjścia to każdy miał odmienne zdanie a racji nikt. Ja uświadomiłem sobie że to są tylko wkrętki i że tym trzeba się cieszyć a nie przejmować po czym powiedziałem to reszcie. Jakież było moje zdziwienie gdy po chwili ujrzałem jednego z kumpli grającego na starych garnkach znalezionych na górce śmieci obok nas. Po tej sytuacji zaczęła się wielka brechta, jeden nawet
i cały czas się śmiał. Tak spędziliśmy resztę trwania fazy po czym jeden z nas powiedział że za kroplę wody i kromkę suchego chleba sprzeda swojego xboxa.
Po tym nagle wszystkim się przypomniało o jedzeniu i rozeszliśmy się do domów żeby zaspokoić tę głodową żądze.

11

#k5X

Sytuacja w aptece jakis miesiac temu:

Roztrzesiona starsza pani podchodzi do okienka w 24h (5 rano i warto bylo sie skodzic :D), daje wymieta recepte i pyta o "klonazepan" zapewniajac ze jest lekarka i sama sobie wypisala. Aptekarka patrzy na nia spode lba i mowi ze recepta jest zle wypisana, prosi ja o.... poprawienie dlugopisem
staruszka poprawia recepte, a farmaceutka na bierzaco wytyka jej bledy. Po kilku skresleniach, recepta jak psu z dupy wyjeta trafia na "zakrystie" a starsza pani dostaje dwie paczki klonow.

11

#RgR

Kraków, noc. Na ciśnieniu idę do apteki 24h po dwa opakowania Acataru lub Sudafedu. Zakupiłem co trzeba, wychodzę z apteki, a tu jakiś gość podbija do mnie...
-Siema... Słuchaj, masz jakiś towar?
WTF? Myślę sobie robiąc adekwatną minę... Na co koleś rozwija temat.
-Widziałem jak gościu podawał ci Sudafed i pompę. Jestem na takim ciśnieniu, że chciałem na "wyrwę" wziąć... Rozumiesz? Gość idzie po coś na zaplecze a ja zabieram Sudafed i strzała. Tylko czekałem na odpowiedni moment.
Im dłużej go słuchałem, tym większe miałem zdziwko... Gość patrzy na mnie, ja na niego, cisza.
-No kurwa nie wierzysz mi... Patrz.
I w tym momencie pokazuje mi zryte kable:P Myślę sobie, że swój chłopak i mówię:
-Dobra to chodź na jakąś miejscówkę, zrobię to i Ci odpalę coś.
Później spałem kilka razy u niego w domu, raz on kołował na metkat, raz ja, ogólnie fajna znajomość:-D

11

#0v

Razu któregoś po kortowiadzie (a są to juwenalia w olsztynie) wracałem do domu
z koleżanką. czyli z owego kortowa (miasteczko akademickie) na drugi koniec
miasta. godzina z buta. szczesciem napatoczyl się autobus, ale nie
zauwazylismy, ze jedzie do zajezdni. wysadzil nas - nie wiedzielismy wtedy
gdzie. był to jak się nam wydawało zupełnie nieznany i nieuczęszczany przez nas
wcześniej rejon miasta. no i reszta drogi na piechotkę. koleżanka prowadziła a
ja jej uległem. ja w jednej soczewce kontaktowej, bo drugą nie wiedzieć czemu
wyrzuciłem. ona napruta tak, że siadała na każdym jednym przystanku i każdej
ławeczce czy czym tam jeszcze po drodze i upierała się że będzie spać, bo musi
się zdrzemnąć. ale wtedy ja ją przekonywałem że jednak idziemy i ona dzielnie
prowadziła dalej. w rezultacie robiło się ciemniej i ciemniaj bo latarni mniej,
po drodze mimochodem, nie wiedzieć jak i czemu, odwiedziliśmy zakłady Stomil
Olsztyn (koleżanka zaszła na halę produkcyjną z zapytaniem: jak stąd wyjść?). a
latarni mniej i noc czarniejsza... minęliśmy złomowisko z grubym stróżem w
budzie za siatką i ... wyszliśmy z olsztyna. czyli po ciemaku minęliśmy
przekreśloną tablicę OLSZTYN a przed nami szczere pole ciemną nocą. cóż. sprawa
przybrała niedobry dla nas obrót. przejąłem dowodzenie i wytężywszy z całej
siły resztę pozostałego przy życiu mózgu, drogą prób i błędów poprowadziłem nas
do domu. koleżanka już od dłuższego czasu na wszystkie pytania była w stanie
udzielić jedynie odpowiedzi TAK lub NIE. prawie trzygodzinny spacer (tylko pół
drogi!). a gdybyśmy z tego autobusu wysiedli trzeźwi, dorga z przystanku do
domu z buta zajęłaby nam 10 minut.

10

#lO5

Sylwester, godzina 18 wypilismy po duzym dorado, potem z bratem kumpla u którego byliśmy po kielichu na drogę, i sie zaczeło, w 3 do 12 wyzerowaliśmy cały zapas alkocholu(3 litry czystej, i jakieś 20 browarów+ szampany) w ruch poszedł bongos... Leci kolejka. jeden poszedł sie położć na łożko około 3 metry od stolika z bongosem. i jeden debil podaje temu co leży bongosa a raczej sam wąż o długości okoiło 50cm. gospodarz od razu wytrzeźwiał jak zobaczył jak sie panele przyjarały a bongos rozjebany w całym pokoju.xD potem ten co podawał p[oszedł rzygać.
Wsadził łeb do klopa i pawiował a wyglądało to tak.
paw--->za kłaki wyciąganie z klozetu--->spłukanie wody i od nowa.
Potem mu sie porąbało i myślał że kieruje autobusem i zdawało mu się że klozet to kierownica. Efekt ,,autobusu" odczułem rano jak poszłem sie wysrać. Siadam a kibel lata we wszystki strony swiata.

10

#nZl

Paryz. Ja z kumplem po kilka tanich winach wybralisy sie do sklepu po szlugi. On poszedl, ja czekalam przed wejsciem, gdzie na koszu na smieci rozstawil sie lokalny menel (Nie wiem, czy to ma znaczenie,malento byl Murzyn), ktory popijal wino z plastikowego kubeczka. Zaczela sie gadka miedzy nami i oczywiscie poczestunek winem. Nie wiem, czy to ja, czy on zaczal cos o paleniu, czy chce kupic. Ja na to, czy ma kokaine. On sie troche wkurzyl, ze zagaduje go o tak "mocny" drag, ze on ma swoje zasady i sie takimi narkotykami nie zajmuje. W miedzyczasie kumpelmwrocil ze sklepu, wiec zaczelam sie zbierac. Podnioslam swoja torebke, z ktorej w tym samym momencie wypadla lyzeczka. Menel to zobaczyl i wkurzyl sie juz nie na zarty, kazal spierdalac itp. Nie chcialam juz nawet tlumaczyc, ze lyzeczke wzielam ze soba do jedzenia jogurtu...

10

TripStory