#32Q

Idę z kolegą K do sklepu po lufki, bo chwile wcześniej ostatnia bleta poszła z dymem. Kartka z prawie dwójką dobrej indici u pana K w kiermanie. Stoimy w kolejce kiedy to do kumpla dzwoni ziomek i pyta czy mamy coś do zajarnia ustawiamy się z nim
nad jeziorem za 5 minut. Kupujemy lufki wychodzimy i udajemy się w stronę jeziora. Witamy się z kolegą P i kiedy już chcemy nabijać działa, a tu zonk... K zgubił bake. Było tylko jedno miejsce gdzie mogło to się wydarzyć, a mianowicie sklep podczas wyciągania telefonu... Ale nie straciliśmy nadziei z racji, iż w tym sklepie pracuje kumpla siostra. Wracamy K pyta się jej czy nie zostawił tu przypadkiem żadnej "karteczki" ona na to, że nie. My załamani musieliśmy skombinować coś innego i kiedy to przyszliśmy po gastro naszym oczom ukzał się obraz 3 zajebanych ekspedientek z czego jedna myła podłogę mopem przez 5 minut w tym samym miejscu.

10

#MQ3

Miałem grama tak na 6 lufek bez tyty była godzina 23 w domu rodzice śpią: nabijam jedną lufencje, pale, zgłodniałem, zjadłem sporo, drógą nabijam, pale, zgłodniałem, zjadłem sporo, nabijam trzecią, pale, zgłodniałem i zabieram sie za jedzenie i prawie skończyłem, źle sie poczułem od tego żarcia. pobiegłem do kibla i sie zażygałem, wyżygałem chyba wszystko: spory obiad z zupą i powójnym drógim daniem, deser i z 8 pajd chleba.
jak juz wszytstko wyszło wszedłem pod prysznic i go załączyłem, opłukałem sie zały, mydłem sie umyłem bo smierdziałem żygowinami, wyszedłem jeszcze na chwile ku kiblowi, żeby jeszcze sie do końca wypruznić (tym razem z tyłu), wszedłem zpoowrotem pod prysznic usiałem w nim lecaiała na mnie cieplutka woda i zasnołem, budziłem sie w między czasie mając nadzieje, ze niekt mnie tu nie znajdzie i pogotowia nie wezwie ale sie po jakimś czasie obudziłem (woda jeszcze sie lała to ją wyłączyłem) wytarłem sie poszedłem spać i zanim znów zasnołem, zauważyłem, ze jest 3:30 w nocy. Kórwa spałem pod prysznicem ze 3 godziny!

10

#g56

Ja i dwóch ziomków, zbuchani jak świnie:

Ja: Zjadłbym sobie kurczaka z rożna z frytkami.
Ziomek: Szczerze to nielubię kurczaka, wolę sobie kotleta sklepać.

9

#2vv

Sylwester ze 3 lata temu może. Ja bardo mocno skuty i najebany piwkami marki biedronka kenigery. Godzina dość już późna, nie wiem która mogła być. W każdym razie postanowiliśmy iść na śpioszkową lufę z ostatnim kumplem, który chciał palić, choć nie widział na oczy tak samo jak ja :-D Pech chciał, że nasza ekipa dobrze nas rozgryzła i zamiast owego zioła zamienili to na majeranek. Z racji tego, ze było zielone i podobnej konsystencji napakowałem do lufy i palimy. Dla mnie miała dziwny posmak, ale mowie chuj przepity może jestem, przepalony język czy coś. Podałem owego znajomemu, który z ochotą ściągnął 3 buchy po czym głośno stwierdził - Ooo teraz to już nic nie widzę na oczy! Zachęcony jego relacją spaliłem kolejne 3 buchy itd. Byłem zmęczony, 0 kontaktu i kojarzenia ze światem. Nie wiedziałem czy coś mi to dało czy nie natomiast kumpel przeżywał sajgon w bani. Ledwo doszedł do śpiwora i padł trupem. Mi również nie szło lekko, ale jakoś wlazłem do swojego śpiwora i poszedłem spać. Rano gdy się przebudziliśmy opowiedzieli nam o całej historii. Nie mogłem uwierzyć, ale niezła beka była :-D przynajmniej zostało jakieś 2g na porannego kaca ;>

9

#D9n

Kiedyś byłem na dyskotece, na dxm, dyskoteka jak dyskoteka. Nad ranem (ba do 12) jezdzilismy po okolicach mojego miasta. Wtedy zdecydowałem ze sprubuje fety, bo wczesniej nie działała. Siedzielismy se na takiej górce sporej z piasku (u nas są takie dziwne rzeczy) i wciągnąłem, troche siedzimy. I chuj nie działa.

Kumpel mówi: -musze umyć samochód
ja: -a nie kupujesz tego fiata (coupe)
on: -no chcialbym ale samochód musi być też praktyczny
ja: no co ty, takie bugatti byś miał, nikt by cie nie dogonił na drodze, jakbyś wcisnął gaz na skrzyzowaniu to byś zniknął wszystki z oczu w pół sekundy, w ogóle 1000 koni mechanicznych, gdzie jest C.(drugi kumpel)?
on: -idzie tu
ja: -aha luz, no i sobie wyobraź, o czym ja mówiłem, a ten bugatti to kurde nawet z bolidami f1 byś wygrał, człowieku, 1000 koni przeciez to aż strach dotknąć pedału gazu, ale kurde w Polsce to bys nie pojezdzil bo te drogi, gdzies na zachodzie to tak, oni przynajmniej na autostradach nie mają ograniczenia i drogi są zajebiste, w ogóle ciekawe jak on pali, pewnie w huj ale teraz są nowe technologie, choc myśle że i tak sporo żre, u nas paliwo drogie, a drogi złe w ogóle hardkor
<przychodzi C.>
ja: -ej człowieku fajna koszulka, ten niebieski pasek z boku, za ile kupiłeś i gdzie, a tak w ogóle to co tak cie długo nie było, my tu już z pół h siedzimy i gadamy a ty co, siedzisz w samochodzie i spisz, mówiliśmy właśnie o...
C.: - napij sie
Ja: - Co?
C.: - napij sie bo ci sie pic chce.
Ja: - ej kurde rzeczywiscie, może ty jesteś medium, i wiesz co ja myśle, może wykorzystasz to w totolotku, człowieku (mówie do pierwszego kumpla) widziałeś? C. wie co sobie myśle
A on: - Nie stary, ty nie myślisz, ty cały czas gadasz
Ja: - ooooo chyba jednak działa :D

Pierwszy raz, tak sie rozgadałem że przegapiłem że działa

9

#ZV6

Pewnego wiosennego dnia postanowiliśmy wybrać się nieduża grupką (4-5 osób) na działkę do znajomego w celu lekkiej najebki. Obkupiliśmy się w pobliskiej biedronce w asortyment i wyruszyliśmy do docelowego miejsca. Była gdzieś godzina 15, słonko ładnie grzało i wszyscy byli w dobrym humorze. Droga mijała nam błyskawicznie, mimo, iż nie należała do najkrótszych. W pewnym momencie (była to ostatnia asfaltowa droga na trasie) osoby prowadzące grupę (ja i jeden kumpel) zauważyły duży worek strunowy na środku niewielkiej drogi. W nawyku mam, że jak coś leżącego na ziemi zwróci moją uwagę to zawsze się schylam i to podnoszę. Teraz nie było inaczej. Natychmiastowo po dostrzeżeniu worka podszedłem do niego i wziąłem go w ręce. Moim oczom ukazał się duży zawinięty worek strunowy w którym były mniejsze woreczki z gandzią w środku. Bez zastanawiania wsadziłem go od razu pod pazuchę. Byłem też dziwnie podejrzliwy, bo domyślałem się, że ktoś właśnie zgubił cenna paczuszkę i jeżeli zauważyli by nas, bądź mnie podnoszącego ich własność to mogłaby wyniknąć niemiła sytuacja. Na szczęście w okolicy nie było nikogo prócz szczekających psów. Chłopaki za naszymi plecami nie byli nawet świadomi tego co właśnie znalazłem. Po dotarciu na miejsce postanowiłem wszystkich zaskoczyć i pokazać jaki fant miałem przy sobie. Okazało się, że w tym dużym worku było 7 mniejszych woreczków wypchanych po brzegi topami, które były wielkości szyszek. Nie mam pojęcia ile tam było z 20-30 g. "Impreza" początkowo miała być kontrolowanym piciem i zawinięciem się po zmierzchu. Lecz los sprawił, że siedzieliśmy tam prawie 24 h i na okrągło jaraliśmy. Na szczęście z czasem wszyscy poodpadali i zostało zapasów na następne spotkanie na działce :D Do dziś się zastanawiam jak bardzo osoby, które zgubiły towar musiały być wkurwione bądź jak bardzo miały potem przejebane xd

8

#6n

To było ponad dekadę temu. Chodziłem z taką jedną po przejściach. Mówiła mi : kochaj mnie...A później gangbangi odpierdalała z moimi kolegami. Od tamtej pory siadlo mi na psyche. chciałbym jeszcze raz móc się zakochać, albo przynajmniej poznać jakąś towarzyszkę życia (może być zboczona nawet)

3

TripStory