#gZ6

Pracowałem kiedyś na nocnej zmianie w pewnej mieścinie w UK. Kończyłem pracę koło 3, po czym czasem udawałem się do parku aby zintegrować się z robotnikami z mojej firmy. Razem ze mną pracował mój dobry kumpel, resztę ludzi poznałem dopiero w brytanii.
Usiedliśmy więc na ławeczce, razem z piątką nowo poznanych polaków-roboli. Czekaliśmy aż pojawi się koleś z ziołem, gdyż mielismy zamiar spalić popracowego bata :)
Przyszedł. Eryk. Jamajczyk. Po prostu czarny człowiek z hip-hopowych teledysków.
Usiadł na ławeczce, wyjął z kieszeni marysię i bibułki. Popatrzył się wokół, po czym powiedział najczystszą polszczyzną: "Ja jestem murzyn, ja to skręcę."
Po trzech sekundach skonstruował najdoskonalszego bata, jakiego widziały moje oczy. Oni naprawdę mają to we krwi :-D

69

#p81

Ostatnio na uczelni wykładowca opowiedział tą oto ściskającą za serce historię, mianowicie wyjechał on do usa i miał szkolenie na którym towarzyszył tamtejszej policji w interwencjach związanych z narkotykami.
Świeżo upieczeni rodzice, żona poszła się kąpać i powiedziała dla męża żeby zajął się dzieciakiem. Gdy został on sam na sam z bobasem doznał flashback'u po heroinie, ponieważ kiedyś grzał. No i popatrzył on na swojego synka i stwierdził, że jest mu zimno, więc doszedł do wniosku, że jedynym sposobem na ogrzanie dziecka jest umieszczenie go w mikrofalówce. Jak pomyślał, tak zdegenerowany ćpun niezwłocznie uczynił. I tu wkracza do akcji wykładowca wraz z brygadą policyjną, wezwani przez żonę. Wchodzą do kuchni i ich oczom ukazuje się wypływająca z mikrofalówki śmierdząca papka, która jeszcze niedawno była słodkim dzidziusiem. Przykre.

69

#VM

Pewnego dnia wrzuciłyśmy z kumpelą kwasy. Po wspaniałej podróży rozjechałyśmy się do domów. Gdy już dotarłam postanowiłam zadzwonić do niej by zapytać się jak się czuje i czy wszystko ok.
ja: - no jak tam? rodzice się nie zorientowali?
ona: - nie, wszystko ok. tylko wiesz... miałam problem ze zjedzeniem zupy...
- jakiej zupy?
- pomidorowej, mama zrobiła
- a dlaczego miałaś problem z jej zjedzeniem?
- no wiesz... nie to żeby ten pomidor coś mówił... ale jednak jakieś znaki dawał!
:-D :-D :-D Myślałam, że padnę ze śmiechu

68

#ojz

Otóż w roku 2002 -czasy w których były prawdziwe ociekające MDMA i czystą Fetą imprezy techno wybraliśmy się w pewen weekend na bardzo znaną w całej Polsce imprezę techno oddaloną od naszego miasta o ok 30 km.
Jeszcze w domu u kumpla wciągneliśmy po kreseczce po czym udaliśmy się w podróż, wszyscy ostro sfukani a w samochodzie mieliśmy jeszcze super tabsy MITSUBISHI na MDMA.
Kilkanaście km przed imprezą postanowiliśmy przyfukać resztę fety by potem dopiero na imprezie wrzucić właściwe tabsy.
No więc skręciliśmy do lasu, stoimy już sobie w oczekiwaniu na wciąganie, kumpel rozdziela porcje na opakowaniu od płyty aż tu nagle obracamy się i jakiś samochód wjeżdza w leśną droge na której staliśmy. Pierwsza myśl, jacyś chuje chcą napadnąć więc krzyczymy do kierowcy aby spierdalał, ten niewiele się zastanaiwając dał gaz do dechy i już jesteśmy w głębi lasu daleko od głównej drogi ale tamten samochód też przyśpieszył i jakby nas gonił. Postanowiliśmy odpuścić i się zatrzymać -postanowiliśmy, że najwyżej będziemy się napierdalać z nimi jeśli to są jakieś cwaniaki.
Stoimy i czekamy aż tu nagle słyszę charakterystyczny dźwięk silnika POLONEZA -stanął z metr za nami i oświecił koguty... Kurwa to była Policja, powiedziałem do kumpla aby wyrzucił towar, i cała feta znalazła się na wycieraczce. W samochodzie było nas pięciu i nikt nie spanikował, wszyscy byli jacyś spokojni po tej fecie.
Jeden Policjant wyciągnął pistolet i stał z tyłu a drugi podszedł do okna i spytał: "Co wy tu kurwa robicie" a my na to szybko wymyśloną ściemę, że jedziemy na imprezę i chcemy sobie wypić wódkę bo na imprezie ochroniarze jak złapią to wylewają alkohol.;]
Policjant wziął dokumenty kierowcy i prawko, którym jeszcze chwilę wcześniej kreśliśmy fetę... Nie zauważył pustego worka leżącego na desce rozdzielczej samochodu.
Postał chwilę i powiedział, że nie wolno wjeżdżać do lasu i z ironicznym uśmieszkiem powiedział aby to był ostatni raz.
Jestem pewien, że skapnął się o co chodzi, nie przeszukiwał nawet auta a znalazłby niezły arsenał, być może wystraszył się interwencji jesienią w nocy w środku lasu. A być może był tolerancyjny bo to był młody chłopak a jego starszy kolega z wąsem stał daleko i nic nie słyszał.
Fakt jest taki, że puścili nas wolno i pojechaliśmy na tą imprezę ale bez połowy towaru, fetę to zbieraliśmy naślinionym palcem z wycieraczki -niezły debilizm co?? heh
Skończyło się na strachu ale mogłoby być znacznie gorzej z aresztem włącznie. Mieliśmy wtedy po 18-19 lat.

Ta akcja był wynikiem naszego błędu ponieważ staneliśmy w lesie przy skrzyżówaniu i ktoś jadący z jednej strony od razu widział, że jakiś samochód stoi w lesie, pech chciał, że to był radiowóz.

68

#ymw

Pewnego razu doznałem sobie satori po kwasach i następnego dnia jak prawdziwy słowiański Budda postanowiłem sobie wyjść z innymi człowiekami na piwerko do parku. Jako że ze wsi jestem to do miasta rowerem pojechałem i idę sobie z towarzystwem jako ostatni bo prowadzę mojego rumaka, a tu jakaś obca babuszka mnie zaczepia i coś mówi. Miała gdzieś 100 lat, 1.4m wzrostu, okulary à la detektyw Rutkowski i typowy moherowy mundur. Inni myśleli, że to pewno jakaś rodzina to poszli dalej. W normalnych warunkach to bym ją zbył, ale postanowiłem jej posłuchać, bo wciąż byłem oczarowany pięknem i za razem ironią wszechświata dzięki moim duchowych doznaniom napędzanym srogim ćpańskiem.

I tak się pyta czy jestem facetem i czy jej pomogę. No to mówię, że zależy, a ona (niestety) że potrzebuje mnie do jakiś swoich babuszkowych intryg żebym poszedł do jakiegoś bloku, zadzwonił domofonem i coś nakłamał, że pizza czy kolęda przyszła, tak żeby drzwi od klatki otworzyli i ona się wtedy wkradnie do środka. A ona musi się tam dostać bo musi powiedzieć jakiemuś typowi co ją popchnął i okulary potłukł, żeby się zabił bo jest gównem. Dodała też, że facet jest pojebany i agresywny, ale nie ma się co bać, bo ona wie jak sobie z takimi radzić.

I tak jak dzieliła się ze mną swoim misternym planem to żeby się nie śmiać wcieliłem się w rolę Janusza po ćwiartce rozmawiającego ze szwagrem: "No prawda! A co to za człowiek że tak ludzi obraża. No ja mówię, że z takimi to uważać trzeba!" I tak sobie chyba z 15 minut słuchałem, a jak już moje współczucie dla zdesperowanej z braku kontaktu z ludźmi kobity zmalało to zacząłem próbować zakończyć rozmowę i dogonić moich towarzyszy butelki. Babinka była widać wyszkolona w sztukach podwórkowych dyskusji, bo przez kolejne kilka minut mówiła bez przerwy nawet jak sam zaczynałem mówić. W końcu jednak mi się to udało i oddaliłem się zadowolony. Wiedziałem, że tym razem nie będę musiał cicho siedzieć w towarzystwie jak przegryw, bo będę miał o czym gadać. To spotkanie idealnie wpasowało się we wnioski z dnia poprzedniego czyli że świat jest po to żeby zaskakiwać.

68

#x9

Bylysmy okrutnie ujarane (haszem wyjatkowo;)) I w tym cudownie-haszyszowym stanie postanowilysmy wyjsc do ludzi (co czasme bywa bardzo przykrym doswiadczeniem na zjaraniu dla mnie). I pech - spotykamy kolege, ktory nie ma pojecia o niczym i przed ktorym za wszelka cene staramy sie ukryc nasz stan. Ponownie pech- koles wypala, ze wlasnie byla u niego w domu stypa po smierci babci, ktorej sie zmarlo 2 dni temu. Mowil to z takim przejeciem i tak jakos.. nie pasowalo to do niego (typowy jajcarz, od rozbawiania towarzystwa), ze dluzej juz nie wytrzymalysmy. Prawie sie zabilysmy wylewajc z tego co mowil, a najgorsze, ze im bardziej staralysmy sie powstrzymac od brechu, tym bardziej nas cala sytuacja nakrecala. Sick!!

67

#007

Remontowane lotnisko, pozna noc, za 5 godzin odlot. Tak, do Amsterdamu. Cala ekipa przyjechala nas zegnac. Na remontowanej przestrzeni wyczajone kryte miejsce gdzie nie ma kamer i psow, mozna sie zrelaksowac, popiwkowac ,usiasc, tylko ten wiatr, kurwa. Najgorsze ze hujowy hasz twardy jak beton , nie dal sie nawet pomielic w kieszeni po podgrzaniu. Trudno, trza isc do kibla. Ulotka na sedes, skalpel z buta, ale niestety we wszystkich kabinach obok wiara, co se pomysla na dzwieki krojenia, stukania i mieszania? Zwijam zestaw i wychodze. Jest, jest! osobne pomieszczenie dla niepelnosprawnych. Pakuje sie, zamek. Pokroilem elegancko cala kostke, wymieszalem z tytem i postanowilem sie jeszcze wysrac. Kiedy bylem u konca tronowania pociagnalem za wiszacy przy kiblu sznurek, oczekujac efektu spuszczania wody. Zamiast tego uslyszalem wycie syreny alarmu dochodzace z zewnatrz. Tak, tak, uruchomilem glowny alarm bezpieczenstwa. Nie zdazylem do konca zlapac kartki z stuffem zlozyc w pol i wcisnac do kieszeni, juz psiaki napierdalaja w drzwi. Serce nakurwia jak kalach.

-0twieraj, otwieraj!
Zerwalem sie i z gaciami w dol, otwieram. Typ z giwera na szyi do mnie podbija za nim drugi z reksiem...Jestem skonczony - mysle

- Co tu robisz?
- Chcialem sie przebarac
- w meskiej nie mozna?
- syf na podlodze straszny i sedesy tez nie najczystsze, przy okazji sie zalatwilem, mowie podciagajac gacie
- naasptepnym razem poniesiesz konsekwencje a teraz znikaj

Udao sie, bez szwanku, przy butli wszyscy mieli ze mnie zwale, ze nie zauwazylem przycisku na scianie, dobrzy ludzie ci z Airport Police.

67

ChowChow

Reksio nie dał głosu? :P

4

#ojN

Zjedliśmy z kumplem jakieś psychodeliki (juz nie pamietam co to było... zioło pomieszane z czymś tam). Kumpel siedzi i mówi "Kurw... no coś nie wchodzi mi, za mało łykneliśmy/spaliliśmy". Ja patrze na niego wielkimi gałami i "jak Ci nie wchodzi to se popływaj" a on po prostu położył się i zaczął pływać w dywanie kraulem bo myślał ,że to basen....

67

#WqX

To było miłe, Styczniowe popołudnie. Nic jeszcze nie zapowiadało tego, co ma nastąpić. Rozkoszując się kolejnym dniem nic nie robienia, stwierdziłem: Kurwa, nudno jest

Nie było czasu, nie mogłem zwlekać, trzeba działać. Pędem zajrzałem do narkomańskiej skrytki wypełnionej gammą RC. Co by tu zarzucić? Klefedrony nichuja, już nie klepią, HEX-EN, A-PiHP, HDMP-28 (Cokolwiek to kurwa jest), a może Efylon? Oj kurwa kusisz kusisz, ale nie, to ciągle nie to

Postanawiam, że tego dnia odpocznę. Trzeba się wyluzować. Dostrzegam samarkę wypchaną pierwszorzędnej jakości Etizolamem w proszku. Jeb na palucha i czekamy, złego diabli nie biorą. Przypomniałem sobie, że właśnie od dzisiaj czeka na mnie do przetestowania kolejny gramik cudownego U-47700 w granulkach. W myśl kultywowanej przez Starego Ketoniarza zasadzie

Pierwsza lina zawsze z pierdolnięciem

Usypuję pokaźnego węgorza o wadze naocznej oscylującej w okolicach 50-70mg. Cóż to była za aplikacja, tak pyszna, że aż mi się Mefedron przypomniał. Minuta delektowania się przyjemnym bólem w nozdrzach i rozchodzącą się wraz z nim po trzewiach euforią

Blackout

Budzę się na ziemi w akompaniamencie rodziny i ratowników. Nawet mundurowi postanowili mnie odwiedzić i zapytać o samopoczucie. W tym wszystkim zdołałem sobie uzmysłowić, że mogłem już nie żyć. Nawet się tym nie przejąłem. Bujając się na leżąco w rytm piejącego koguta karetki, dojeżdżam na SOR. Zostaję posadzony na wózku w miejscu, które przypomina coś na wzór recepcji. W narkotycznym amoku siedzę wpatrując się w podłogę, gdy po chwili do mojego ucha dochodzi dźwięk...

-Ty kurwa jebany ćpunie

Znam ten głos. Znam ten ton

Odwracam głowę w kierunku głosu, podchodzi do mnie pracownik i nakłada na rękę opaskę

-I co kurwa, jak Ci się podoba? Co za kurwa idiota jebany, dopalacze jarałeś albo inne ścierwo co?
-...Opioooiiiidd...
-Haaa, jeszcze lepiej. Kurwa, wy ćpuny jebane, i na was się płaci podatki wy śmiecie pierdolone
-*Cisza*
-Powinni was wszystkich od razu zajebać, szkoda was ratować, i tak jesteście bezużyteczni
-Noooo...
-Przypierdoliłbym Ci tak, że by Ci się łeb obrócił kurwa. Jak Cię jeszcze raz tu zobaczę, to Cię zajebie, rozumiesz?
-Nieeee zobaczyyyyy Pan...

Po tej uprzejmej wymianie zdań przyszedł ratownik i zabrał mnie na oddział. Ludzkie ścieżki, czyny i wydarzenia są spisane na kartach gwiazd. Nie minął nawet miesiąc, kiedy przeznaczenie znów zesłało mnie na SOR. Ponownie, w zadumie i kontemplacji, podziwiając szpitalne kafelki, usłyszałem...

-Mówiłem, że jak Cię jeszcze raz tu zobaczę, to Cię kurwa zajebie...

67

TripStory