#Q67

Moich dwoch znajomych przyuwazywzy onegdaj bielun na dzialce sasiada postanowili uraczyc sie ta zacna roslina. Po zaladowaniu wpadli na nienajlepszy, jak sie pozniej okazalo pomysl wyjscia na miasto ( a raczej wies ). Tak oto nasi bohaterowie dotarli pod szkole podstawowa. Jeden z delikwentow zaczal wydzierac sie wnieboglosy na dzieci grajace w koszykowke, ze maja wychodzic z wody bo sie utopia. Jego kompan zdezorientowany robionym przez swojego towrzysza rwetesem oddalil sie pospiesznie, co okazalo sie trafnym wyborem, jako ze wkrotce na miejscu zjawil sie dzielnicowy (na wsi tez sa dzielnicowi?). Po uslyszeniu od owego dzentelmena kilku uwag na temat swojego stanu nasz psychonauta zwrocil sie do swojego kolegi , ktorego juz tam nie bylo "on sobie chyba ze mnie kpi" , poczym zwalil sie na ziemie nie przytomny. Swoja droga wspolczuje sanitariuszom wezwanym by go podniesc i zawiesc do szpitala - ziomek wazy jakies 130 kg.

64

#V75

Kiedyś zrobiliśmy małe jezz party na chacie u mojej dziewczyny.Mieliśmy oporowo mocny towar i jeszcze go z bonia jarliliśmy na dodatek zjadłem wcześniej chyba z paczke appapu bo mnie ząb bolał dotego wypiłem jeszcze pare piw ale mimo to nic by mi nie było gdyby nie reakcja łańcuchowa.Najpierw żle poczuła się moja dziewczyna i wymiotowała,ja nadal stałem nie wzruszony.Później mojemu ziomkowi również zrobiło sie nie dobrze i chciał się przewietrzyc za oknem(4 pietro).Zwymiotował na parapet sąsiadki, przypał w chuj ale to i tak mnie nie ruszyłol. Dopiero jak moja dziewczyna wpadła do pokoju, zwymiotowała parówkami i zjadł to kot nie wytrzymałem i zwymiotowałem na podłoge obok tego.

64

#mYp

Stoje na przystanku. pale papierosa. dobry, lucky strike czerwony. lekko mnie skreca, mam jechac po braz, niech tylko przyjedzie autobus i bede nagrzany jak grzejniki przy -40 w Waszych domach. kontem oka widze, ze idzie tu 3 panow, z czego 1 to ewidentny naziol a dwoch to skurwiale dresy. mowia: siema lewaku, rzuc fajkiem. niewiele myslac wzialem swojego jedynego papierosa wyciagnalem, rzucilem na ziemie i zdeptalem, radosnie mowiac, ze nie bedzie go nikt z nich palil. to byl zly ruch, bo wlasnie w pierwszym sniegu, z ktorego sie tak cieszylem, zobaczylem, ze zostaja za mna czerwone plamy, moj nos nagle jest pod katem 90 stopni wzgledem wszystkiego, cialo co sekunde lewituje przy magicznym ruchu ciezkiego buta, a ja wbrew swej woli zmienilem polozenie o okolo 10 metrow wzgledem poczatkowego. po chwili kopania, plucia i bicia (tak, bo mialem wtedy urodziny), mowie ze mam urodziny i starczy. zapadla cisza. naziol wzial moj dowod, ktory mi wypadl z kieszeni razem z portfelem, ktory juz widzialem jak laduje w kieszeni dresa. po krotkiej naradzie ("ty, kurwa, rzeczywiscie ma urodziny!" "nie pierdol... (bierze dowod) a to sto lat - (kop)") zostalem sam. wstalem i wrocilem do domu, wiedzac ze dil mi nie da na kreche. koniec

64

Procent

No ale sam jestes debilem, sprowokowales to sobie....

3

#ng4

Zima, roku pańskiego 2015. Piździ jak sam skurwysyn. Postanowiliśmy się znietrzeźwić pomarańczowymi Rolexami (2c-b). Nie było miejscówki zbytnio, więc udaliśmy się do zioma na działkę. Na dworze chyba z minus 15 stopni, na działce wybite okno, zakryte materacem. O braku prądu chyba nie muszę wspominać, więc oświetliliśmy sobie pokój zniczami zajebanym z cmentarza. Oczywiście wuja Procent musiał sobie upierdolić pół kurtki woskiem. Ale chuj tam, zaczyna się aplikacja. Trochę piguł, alkoholu, od chuja palenia.
Impreza trwała w najlepsze, kiedy jeden z moich znajomych (po którejś tam pigule), wygłosił monolog, którego nie zapomnę chyba do końca życia:

- Kurwa mać, ja nic nie widzę
- Kurwa, ja odjeżdżam
- Co to jest szkoła, jakie ja mam oceny ?
- Ja pierdolę, chyba dostanę rentę
- Tej, jak ja przyjdę do domu, to stara będzie mi musiała nogi myć

64

#v8V

Ja dwa dni temu postanowiłem spróbować mixa dxm z benzydaminą. Dużo gości mnie odwiedziło w pokoju i jak matka weszła i stanęła w drzwiach kazałęm sie jej przesunąć bo moja koleżanka nie ma jak wejść do pokoju. Troche się na mnie dziwnie patrzy od tamtej pory.

64

#B6n

Historia odnosnie palenia i prowadzenia przez znajomego: jedzie, a raczej bedzie jechal ale pozniej, nad ranem, wracal z imprezy gdzie nie pil, ale uznal ze zapali, i zapalil fajnego czarnego hashu, posiedizal godzine i dostal telefon ze nagly powrot, zryw, szybko, bo kot w mieszkaniu odpierdolil i nie wiadomo czy zyje, zrzucil na siebie kilkanascie talerzy, dziewczyna jego w placz i ucieczka bo i tak kota nie lubila i sie go bala a na widok krwi mdlala, pobiegla po kogos tam kto mial jej pomoc. znajomy bardzo sie poczul, uznal ze poki kot zyje, i on go lubi to jedzie ratowac: szybko kawe wypil, bo szurow odmowil i wsiadl. to bylo dosc pozno, kolo 1 w nocy i tyle go widzialem, z jego relacji wygladalo to tak, ze strasznie zaczal sie skupiac na tym co ma przed soba (w ww-a pulawska jest opor dluga i pusta w nocy), ale to cos przed nim ciagle sie zmienialo. i sie zwiesil w koncu, monotonne latarnie, zolte migajace swiatla go zabily, pomyslal ze kot umiera i musi dac gazu. docisnal do konca, mowi ze silnik warczy jak nigdy, az czuje ze szybciej nie da rady, on obie rece na kierownicy, skupienie, wszystko powoli go mija i lekko sie rozmazuja smugi latarni i tylko mysl "obym zdazyl, moj kochany kot". gdy juz czul ze wszedl w nadswietlna, ze samochod zaraz sie rozpadnie, przemowil do niego glos rozsadku. powiedzial do niego - synu, wrzuc trojke, bo za sekunde przetrzesz silnik. i rzeczywscie, na liczniku 50, na twarzy wstyd, spod maski dym i uznal ze jebac kota, przeczekal na najblizszej stacji az sie poczul sprawniej. glupie to bylo, on tez to wiedzial. trzeba bylo poprosic zeby dziewczyna dobila tego kota i dalej sie bawic. a mowie tak bo kot byl w chuj stary i w koncu i tak poszedl do uspienia, bo by nie przezyl operacji i zszywania.

64

#09G

Ostatnio u ziomka.
Pojedliśmy dobrych prochów. Leżymy rozjebani w pokoju. Wstał, mówi że idzie się odlać.
Słyszę wielki huk. Wyjebał się w korytarzu rozcinając sobie głowę z tyłu. Obudził się jego ojciec i go podnosi. Dobra. Wszedł do kibla. Znowu huk.
Jeeb.
Uderzył głową w ścianę kibla, wybijając dwa kafelki ze ściany.
Wstałem i go wniosłem do pokoju.
Nic mu się nie stało.

64

#163

Jesteśmy sobie w Tatrach, majóweczka, w miare chłodno, ognisko i wódzia. Kumpel miał urodziny więc wszyscy chleli. Mój kumpel X bardzo przesadził z ilością wypitych duszków. Zaczął odpierdalać bo już tak ma, że po alkoholu naprawde śmieszny z niego gość. Pisał magisterke wtedy z rewolucji francuskiej więc na psa owczarka który nam towarzyszył wołał Danton i prowadził z nim jakieś dziwne dyskusje, zataczał sie trzykrotnie do ogniska, prawie spaliwszy sobie dupe. Ale to w zasadzie nic wyrózniającego go z tłumu najebanych ludzi.
Jednak wydarzył sie incydent który niestety pozostanie w mej pamięci po wsze czasy. Otóż położyliśmy sie spać a chłopak dostał jakiegoś motorka w dupie bo ciągle wyłaził z pokoju, klapki gdzieś pogubił, leżał na trawie i darł ryja, więc kilkakrotnie wnosiliśmy go z powrotem do pokoju. Zirytowaliśmy sie, więc po kolejnym jego zniknieciu olaliśmy temat. Mija 15 minut, zaczęliśmy sie niepokoić. Chłopaki wyszli na poszukiwania. Wracają za chwile całkiem zabrechtani. Już wyczułem że bedzie ostro, zaprowadzili mnie na dwór, a był tam obecny szalecik dostawiony do budynku. Otwieram drzwi do owego przybytku, gdzie królowie nawet musza chadzać a tam OLABOGA!
Pan X wpół leży oparty o sedes, gacie na wpół zdjęte a na nich czekoladowa niespodzianka. Widać że ostatni heroicznym wysiłkiem starał sie sprostać zadaniu lecz bezskutecznie. Obecni tam towarzysze postanowili biedaka zostawić w takim karygodnym stanie. Mnie natomiast poruszył stopień upodlenia sie jednego z moich najlepszych kumpli więc pomogłem mu sie rozebrać i umyć. Osrane gacie i spodnie wyjebałem gdzieś hen daleko, co by ludziom nie katować powonienia. X dnia następnego zawinięty w kokon nie poszedł z nami w góry, przeleżał 3/4 dnia i czuł sie naprawde GÓWNIANIE.

64

Winyl

Bo go żescie cofali do pokoju! On sobie dobrze wyliczył ile czasu ma na dojście i mógł sobie pozwolić na chwilowe odpoczynki lezac na trawie. Tylko sie zdziwil bo za kazdym razem zaczynał od początku i kiedy było juz na borderline'ie to było za późno. Wasza wina!

25

#w0J

Pizda straszna wjechała już na przystanku Baraniaka. Taka, że nie wiadomo czy pion, czy poziom, a ziomeczek, w ogóle chyba zapomniał o grawitacji.
-W lewo, stary - próbowałem go uratować przed spierdoleniem się na tory - w lewo, ty kurwa baranie.
Zjebał się. Podnosze go i coś przykuło moją uwagę.
-Ty... ale kurwa kolor zmieniłeś
-Jucha?!
-Nie, to nie to ... - zamyśliłem się. Musiałem jednak dość szybko się odmyślić, bo ten kretyn obmacywał swoją twarz, lizał ręce i mamrotał, że nie krzepnie.
-Palancie, chodź pod światło
-Światło?! - wydukał - kurwa, światło. Ja tu ten, yyy... to , kurwa, a ty światło - teraz to już się wkurwił, nie wiedzieć czemu.
-No co ty odpierdalasz, chodź obejrzę, czy ci ryj rozjebało
-Swoją starą se, ten, kurwa oglądnij, ja tu ten...
Wziąłem go za szmaty i zaciągnąłem pod tą latarnie.
-Kurwa nie krwawisz. Masz całą pape, bez uszczerbków.
-Pierdolisz.
-Nie, ale kolor tak czy huj zmieniłeś. Tylko nie wiem czemu - znów się zadumałem.
Nagle coś pierdolło i znalazłem się na ziemi. Miałem zamknięte oczy, ale w sumie wielkiej różnicy nie było czy zamknięte, czy otwarte. Wszystko jedna kolorowa ciapa. W każdym razie znalazłem się na tej obszczanej, cuchącej , ziemi koło śmietnika, nie bardzo wiedząc co się stało.
-O kurwa! Ale urwałem! - sparafrazował ziomeczek. - Jesteś tam?
-A ty jesteś nade mną?
-Ta...
-To kurwa, tak jestem, ale już nie chce tu być.
-To mamy problem, bo się wyjebałem.
-To wstań - podsunąłem mu pomysł
Nastękał, nastękał i wstał.... znowu zmieniając kolor. Tylko teraz kurwa coś przy stopach. Postanowiłem, zatrzymać to dla siebie, jeżeli upierdolił sobie palce (w jakiś magiczny sposób) to są to jego palce i jego problem. Ja już nie będę mu tłumaczył, że ma stopę i może mi na słowo wierzyć. Właściwie to staliśmy na przystanku czekając na tramwaj, mimo, ze była poźna noc.
-Ty, chyba nic nie jedzie - zaskoczył mnie ziomeczek.
-Chyba nie. To idziemy na Lotosa (stację).
-He...
Mijając otwartego Shella po lewej ruszyliśmy ku stacji. Ruszyliśmy to jest dużo powiedziane. Niestety nigdy nie nauczyłem chodzić się po falującym betonie upierdolonym w pstrokate rozbłyskające kolorami kamyczki, gdzie pęknięcia układają się jak wzorki geometryczne w kalejdoskopie. Jeszcze tak pięknie pachniało, jakimś chemicznym powiewem, jakby wszystkie zapachy przepuścić przez przester gitarowy. Cała piękna chwila prysła, kiedy sięgając do kieszeni otarłem się o gówno tego jebanego albatrosa znad malty. Otóż, wielkie ptasie gówno, nawet w kalejdoskopie wygląda jak gówno (może ciekawiej) i jego zapach nawet po przepuszczeniu przez efekt, jebie jak gówno (wcale nie ciekawiej).
-Kurwa, masz chusteczke - spytałem
-No - i wyciąga jakieś posklejane gówno, które na moich oczach prostuje i bez żenady podaje - prawie nie używana.
-Nie, to ja wytrzymam - bezczel jebany.
Cały szczęśliwy z gównem na spodniach i od dwóch minut również na ręce spacerowałem w kierunku Lotosa. No i doszliśmy, Wchodzimy. Wcale się nie zdziwiłem, że dziwnie patrzyli. Biore wodę z lodówki, podchodzę do lady i podaje wodę. Tak, ręką.
-Proszę, serwetka - podał miły sprzedawca o wyrazie twarzy godnym ciężkiego upośledzenia.
Odwracam się do ziomka ... już wiem czemu ma inne kolory. Szybko płacę i wychodzę. Tak szybko jak zapłaciłem, cofnąłem się po chusteczki. Ponownie opuszczam stację i podchodzę do ziomka.
-Stary, niedawno wspominałem, że zmieniłeś kolor
-No, ale nic mi nie jest
-No prawie. Spójrz na nogę
-O kurwa! - spodziewałem się takiej reakcji, też myślałem, ze mu odjebało palce, tylko go to jakoś bardziej dotknęło
-Czekaj, czekaj, nie odjebało ci palców. Stary, ty kurwa zgubiłeś buta.
-O ja pierdole, a też się dziwilem, czemu mi tak w nogi piździ. I co mi kamień wpadł to nie mogłem znaleźć. A wpadło mi wuchta. Ty przez całą drogę się z tym gównem męczyłem
-Ty chodziłeś kurwa w skarpecie po betonie, idioto. Nie czułeś?
-A ty kurwa nie widziałeś?
-Widziałem, ale myślałem, ze ci palce odjebalo.
-Ty, ja też tak pomyślałem...
-Ale to jest huj. Zgubiłeś też czapkę. Temu masz inny kolor na ryju - score! zagadka rozwikłana.
-Tylko kurwa gdzie?
Nie, zagadka, jednak nie rozwikłana.

64

TripStory