#39n

Latem wracając z mocno zakrapianej imprezy z ziomeczkami, koleżanka zapytała czy wbijamy do niej jeszcze na jaranie. Wszyscy ochoczo skierowaliśmy się do jej bloku, pojechaliśmy na ostatnie piętro i usiadaliśmy na schodach. Poszedł pierwszy skręt. Przy drugim jeden kolega powiedział że daje sobie już spokój, my palimy dalej aż kolega co odpadł puszcza pawia na schody. Ziomeczki co siedzieli w polu rażenia momentalnie znaleźli się przy windzie, ja chcąc dogonić ich zjebałam się z samej góry schodów :-D Gdy znaleźliśmy się wszyscy w windzie postanowiliśmy sobie jeszcze nią pojeździć i zrobić komorę haha

28

#QOq

Jakiś czas temu spotykalem się z pewną panną. Jesteśmy u niej, patrze a tam leki z kodeiną 30/500 i 8/500. Zapytalem sie czy moge troche tych tabletek, ona nie kumata w temacie. Pozwolila mi wziąść. Poszla do łazienki dorwalem się do tych paczek pobrałem po parę blistrow z każdej. Kiedy jechaliśmy w taxowce wysunely mi się z kieszeni było tego ponad stan jaki mi pozwoliła wziąść. Ale rzuciła tylko uśmiech wsunela mi je z powrotem i jechaliśmy dalej. A ja później mialem dzięki panience grzanie. Zresztą kiedyś u niej robiłem extrakt z cocodamoli to się zapytała tylko co to za mleko i nawet nie wnikała w to co robię.

24

#OZG

Poczęstowałem ziomka hexenem, on się pyta co to jest , ja mówie że speed podobne do fety. Zajebał, przychodzi i mówi ja to waliłem to jest "henix" , ja: co? on: henix , to jest zajebiste trzyma dwa dni jak zjesz sam worka . Ja: aha, no nie wiedziałem ja to mam od ziomka i nie wiem jak to się nazywa.

Henix haha :D

28

#JPl

Byla zima, pizga w chuj.Ziomki dzwonia i mowia wez pazlotko (butla :D ).No to ja cyk-myk i schodze.Upalilismy sie niezle ale jeszcze byla osmalona fifka jak najczarniejszy murzyn na swiecie.No to ja opalam lufe a tu nagle bum i lufka poszla w kosmos, nigdzie nie moglismy jej znalezc.Mialem szczescie ze na strzelila we mnie bo byla by pierwsza smierc alb utrata zdrowia po marihuanie.

19

#Am1

Dzisiaj wracałem z pracy i jakoś mnie myśl naszła:

Ćpam żeby zarabiać
Zarabiam żeby ćpać
Ćpam żeby spać
Wstaję żeby ćpać
Ćpam żeby żyć
Żyję żeby ćpać? - smutne w sumie w chuj

25

#p2r

Pobyty zagranico są piękne, zwłaszcza chwile kiedy można w spokoju usiąść ze znajomymi i sobie zapalić. Gorzej jeśli jest to godzina późna w nocy, nikt nie ma nic przy sobie prócz kartki z opisem spektaklu, który odbył się dzień wcześniej a i pogoda niezbyt dopisuje. Szczęście dopisało, ulotka posłużyła za dżistkartkę, paliło się miło i humory dopisywały.
Być może byłby to koniec historii gdyby nie bardzo nudna lekcja kilka dni temu. Siedzę sobie znudzona jak Polak w pracy, wyciągam książkę i widzę, że tym razem postarałam się nawet zaznaczyć miejsce, w którym skończyłam czytać. Widzę, że to papierek z teatru i pomyślałam, ze fajnie byłoby opowiedzieć o nim koleżance, bo był dosyć dobry, mimo, że ciężki do zaspoilerowania. Sprytnie pomyślałam, ze przeczytam opis z ulotki.
Zgadnijcie co było w środku.
Celnicy powinni być bardziej dokładni.

32

#j8z

Karolek był uroczym dzieckiem, mniej uroczym młodzieńcem oraz paskudnym dwudziestolatkiem. Co zarobił, to przebalował. Co matka zarobiła, to ukradł i przebalował. Ojciec nie żył od kilku lat, ale renta po zmarłej głowie rodziny z powodu kłopotów z wątrobą o zupełnie niezaskakującym podłożu również była jednym ze źródeł finansowania życia towarzyskiego naszego przyjaciela - Karolka. Pierwszy słoneczny weekend maja w 2014 roku niezłomny bohater osiedlowego dywizjonu melanżowniczo-demoralizacyjnego postanowił świętować z wielką pompą. A przyznać trzeba, że Karolek zabawić się umiał.

Jego matka, poczciwa kobiecina z problemem alkoholowym i bogatą przeszłością szczególnie w kwestiach przemocy domowej, jak i okazjonalnej rozwiązłości mówiła:
- Karolek to dobry chłopak, tylko towarzystwo ma złe - zawsze na koniec kręcąc bezsilnie głową i wzdychając głośno.

Jasne. Jakimś dziwnym trafem, niesamowitym zbiegiem okoliczności, oraz dużym zasobem ludzkiej pomocy Karolek mógłby zostać światowej sławy kardiologiem, lub sędzią trybunału konstytucyjnego. No... nie został. Niestety, przez znakomitą większość matek Karolek był uznawany na osiedlu za najgorszego z najgorszych przedstawicieli "towarzystwa". Rekordowo, bo już w wieku 12 lat znalazł się w kartotece policyjnej za sprawą uszkodzenia ciała kilkudziesięcioletniej babcinki, która pobierała pieniądze z bankomatu. Na cześć tego zdarzenia wytatuował sobie na lewym przedramieniu HWDP (z błędem), oraz z bliżej nieokreślonych przyczyn "śmierć wrogom ojczyzny" na prawym przedramieniu, skutecznie zamykając sobie drogę na uniwersytet medyczny.

Karolek był jednak dobry z chemii. Szczególnie chemii rekreacyjno-użytkowej. Istnieją podejrzenia, że Porsche króla dopalaczy zostało sfinansowane w dużej mierze z jego środków. W czasach kiedy sklepy istniały stacjonarnie Karolek dwa tygodnie po wypłacie udawał się co rano do sklepu, dwa tygodnie przed wypłatą natomiast - wstępował uprzednio do lombardu. Matka wracając z pracy nigdy nie była pewna jakie sprzęty gospodarstwa domowego, lub RTV zastanie w domu.

Karolek latami wiódł życie osiedlowego idola zdeprawowanej młodzieży. Aż do feralnego weekendu na którym miałem niestety okazję być. To miał być zwykły grill, popijawa, spotkanie ze starymi znajomymi do których Karolek się zaliczał.
- Patrz to - rzucił Karolek w moim kierunku i wsadził do gęby trzy pigułki. - Jak to mnie sponiewiera to ty se nawet nie wyobrażasz.
Rzeczywiście jak się okazało potem - nie wyobrażałem. Karolek poruszał się w charakterystyczny sposób dla osiedlowych wojowników. Ramiona szeroko rozstawione, ręce luźne od łokcia w dół i finezyjne wyrzucanie stopy przed siebie niczym skrzyżowanie makaka z ośmiornicą. Po dwóch godzinach od przyjęcia pigułek Karolek poruszał się już tylko pełzając po ziemi wydymajac usta jak ryba wyjęta z wody.

Właśnie w tym momencie postanowił sprawdzić, czy człowiek może bezkarnie skoczyć z drzewa na bombę. Owszem... może, choć bezkarność jest dyskusyjna. Dzisiaj Karolek jest właścicielem ręcznie napędzanego wózka i dumnym nosicielem pieluchomajtek.

25

#14o

Wczoraj w okolicach 9 poszedlem do apteki, cel - acodin. Miałem wczesniej przygotowana karteczke z lista zakupów,a na górze napisane Acodn x1. To wszystko miało sprawic ze totalnie nic nie wiem o tym leku, zebym wyszedl na glupiego w aptece, ale zebym dostał lek. Podchodze do kasy, wyciagam karteczke, pokazuje palcem na napis i mówie - To poproszę. Aptekarka pyta czy mam dowód ( akurat zgubiłem, musiałem wiec sobie jakos poradzic sam, nie? ) odpowiadam ze nie, wiec ona - nie moge w takim przypadku panu tego sprzedac. A ja udając glupiego pytam - a to sa jakies regulacje prawne odnosnie tego ? przeciez to tylko lek na kaszel, tata powiedzial ze jak bede wracal z zakupów to mam przy okazji kupic . Kiedy kobieta odpowiedziala ze to lek narkotyczny i zawiera siarczan kodeiny parsknąłem smiechem, nie uniosłem tego. Zostalem wyproszony z apteki. ot i cala historyja. Swoją drogą dxm z innej apteki porobił ciekawie ;)

13

#Y59

Akcja z przed kilku lat mi sie przypomniala. Zdarzalo mi sie wtedy szamac benzydamine :rolleyes: . Wrzucilam wiec 1,5 gieta, czekajac az wejdzie pojechalam po browarki. Wrocilam do domu, pojawily sie blyski. Nagle stukanie do drzwi - gluuipia otwieram, w drzwiach stoi babcia z wujkiem. Kurrr lipa. Wpuszczam babcie gadka szmatka a blyskow coraz wiecej. Babcia mowi zawies sobie firanki w oknie, szybko wieszam chociaz zaczynaja falowac a to falowanie noe manic wspolnego z wiatrem. Wujek jak zwykle gada mi o AA, a jak juz zacznie to moze tak odzine. Czasu coraz mniej. Mysle sobie ja pierdole trzeba ich splawice. Przyjelam od wujka szczery prezent( niebieska ksiązeczke AA). W koncu poszli. Benza sie wczytala, browar sie wypil, po domu łazą jakies półprzezroczyste zwierzaki. Czas dokupic bro. Wzielam torbe, sztuke do kieszeni. Oczywiscie po drodze ze sklepu spptkalam ziomka ktory wyprowazal psa na spacer. (nie wedzial wtedy ze zazywam substancje chemiczne rekreacyjnie). Spalilismy fajke. On mi opowiada o swojej dziewczynie, ja jemu o kpniach w krzakach. On mi o psie ja jemu chuj wie o czym. W koncu mowi ze piepsze od rzeczyi odprowadzil mnie do domu. Tam zorientowalam sie ze sztuka mi wypadla z kieszeni. Wrocilam po nia na przyatanek gdzie gadalismy. Ciemno, z kazdego zakamarka wiejskiej uliczki wylaza psy, konie pajaki, wszystkie przezroczyste jak duchy...

Pointa i moral - dzieci, jesli zdecydujecie sie zażyc cipacza, upewnijcie sie ze:
1 nie bedzie gości
2 macie w domu wystatczajaco browarow
3 firanki wisza prosto

61

TripStory