#QWl

Więc od początku standardowo bongos na trzech. ja rozpalałem. każdy ściągnął po machu i gdy już była pucha to czułem jak wchodzi ostra bania Gadałem o czyszczeniu bongosa i nagle zacząłem się śmiać i nie mogłem opanować Masakra weszliśmy z powrotem do domu bo na klatówie jaraliśmy i mieliśmy grać w hokeja na PS3 na trzech. ja kompletnie nie ogarniałem. oni tak samo. ciągle jakieś spalone w tym hokeju. na dodatek córka (4 latka) mojego ziomka patrzyła sie na mnie non stop i miałem chore rozkminy. przez 5 minut stała obok mnie i sie na mnie patrzyła O.o zacząłem krzyczeć na nią, że sie na mnie patrzy przypominala mi dziewczynke z filmu The ring, pewnie dlatego potem druga jego córka co ma dwa latka zaczęła obok skakać na kanape. Myślałem że ona skacze tak z 10 minut a to trwało jakieś nie całe 30 sekund potem włączyliśmy MMA bania konkretna, nikt nie ogarnia, każdy sie smieje chuj wie z czego.

18

#J62

Siedziałam przed komputerem i piłam herbatę bo mnie strasznie suszyło po spalonym blanciku.. obok mojego kubka stał puchar który robi za popielniczkę.. chcąc sie napic sięgnełam po puchar zamiast po kubek... dobrze ze sie zorientowałam bo bym sie najadła kiepów -.- ale śmiechy były bo wszystko obserwowała moja sis

13

#BBX

Moja przygoda jest krótka.Sturlałem się z 3 piętra na parter i nie miałem ani jednego siniaka.
CUD.
Na każdym półpiętrze chciałem wstać ale kończyło się to jazdą w dół. Na tych samych schodach rok później sąsiad spadł tylkopół piętra i uderzył głową w mur .Pogrzeb był skromny.

27

#mZO

ja przed imprezą zostawiłem u kumpla rower bez jednego pedała a przed chwilą właśnie mi łańcuch spadł i mówie chuj będe wracał to założe [i to był błąd] Ogólnie domówka zajebista mecz o 3 miejsce mistrzostw świata i było fajnie. później skończyła się wóda a funduszy było mało.. Więc ktoś mądry inaczej wpadł na pomysł żeby kupić tańsze zamienniki i tak kupili 4-5 flaszek Cytrynówki barmańskiej 21% za 10zl. tak się tym wszyscy struli że nie było osoby która nie wymiotowało. później se pomyślałem pierdole idę do domu tylko że podczas drogi uwał mi sie film no i tak na 2 dzień sobie kacowałem na 3 dzień mówie pojade se po bułki a tu jeb od mojego mieszkania do połowy drogi do miasteczka wyryte w drodze tym bolcem od pedała około 300m. Normalnie przesrane musiałem ten rower taszczyć do domu bo nigdy mi się to nie przypomniało i najlepsze to że się ani razu nie przewróciłem bo spodnie czyściutkie.. teraz już nie korzystam z rowerów jeśli chodzi o jakieś grubsze picie...

20

#jRR

Ja za pierwszym razem połatwiłem sobie z trzema kumplami 2,5g od pobliskiego ziomka który wrócił z Niemiec i przywiózł trochę ze sobą.
Po nabyciu staffu udaliśmy się po lufę do sklepu i do lasu gdzie miała odbyć się cała ceremonia
(oczywiście nikt nie wiedział, że może suszyć będzie albo głód do nas zajrzy). Pamiętam że w planie mieliśmy spalić po lufie na osobę.
Podzieliliśmy się na pary i zaczęliśmy nabijać. Pierwsza para spaliła już całą rurkę, a ja wkładałem swoją do ust dopiero (zachłanni co nie? jakby miał im ktoś ukraść :D).
Jakież było moje zdziwienie gdy jeden z tamtych wyrwał mi zapalniczkę mówiąc żebym tego nie palił, bo on nie wie co się z nim dzieje i że mu tak już zostanie. Udało mi się jednak w końcu go przekonać, że i ja chce spróbować. Spaliłem z kumplem we dwóch i po może 2-3 minutach nagłe bum. Któryś rzucił hasło że obok nas stoi jakiś koleś i że będziemy mieć przypał. Zaczęła się wielka ucieczka przed owym typem który to podobno jeszcze nas gonił (dziś wiem że na pewno tam nikogo nie było i wtedy też tak podejrzewałem ale dałem to sobie wmówić). Po 100 metrowym biegu i ochłonięciu stwierdziliśmy, że las to nie jest dobre miejsce do palenia MJ. I tu zaczęły się kolejne problemy, bo mimo że było koło godziny 14:30 my widzieliśmy w lesie ciemność! Co do kierunku wyjścia to każdy miał odmienne zdanie a racji nikt. Ja uświadomiłem sobie że to są tylko wkrętki i że tym trzeba się cieszyć a nie przejmować po czym powiedziałem to reszcie. Jakież było moje zdziwienie gdy po chwili ujrzałem jednego z kumpli grającego na starych garnkach znalezionych na górce śmieci obok nas. Po tej sytuacji zaczęła się wielka brechta, jeden nawet
i cały czas się śmiał. Tak spędziliśmy resztę trwania fazy po czym jeden z nas powiedział że za kroplę wody i kromkę suchego chleba sprzeda swojego xboxa.
Po tym nagle wszystkim się przypomniało o jedzeniu i rozeszliśmy się do domów żeby zaspokoić tę głodową żądze.

11

#gJY

Uparłam się, że będę spać na drzewie - na kempingu, na którym mieszkaliśmy
rosła sobie taka piękna rozłożysta sosna, z grubymi konarami stosunkowo
niewysoko nad ziemią. Najpierw poszłam do namiotu odnieść plecak (bo wracaliśmy
z wieczornej bibki na plaży), potem wygłosiłam w przestrzeń informację, że idę
spać na sośnie, po czym godnie oddaliłam się w jej kierunku. Wlazłam, ułożyłam
się i tak sobie siedziałam. Tymczasem moi znajomi rozpoczęli szeroko zakrojone
poszukiwania, bo większość mojej informacji nie usłyszała, a ci co usłyszeli,
nie uwierzyli. Znaleźli mnie na tej sośnie w jakieś dwie godziny później i była
wielka afera, że im zniknęłam i oni się martwili. Ja tymczasem byłam z siebie
straszliwie dumna, że tak odpowiedzialnie najpierw odniosłam plecak, a potem
ich poinformowałam, gdzie idę...

15

#0v

Razu któregoś po kortowiadzie (a są to juwenalia w olsztynie) wracałem do domu
z koleżanką. czyli z owego kortowa (miasteczko akademickie) na drugi koniec
miasta. godzina z buta. szczesciem napatoczyl się autobus, ale nie
zauwazylismy, ze jedzie do zajezdni. wysadzil nas - nie wiedzielismy wtedy
gdzie. był to jak się nam wydawało zupełnie nieznany i nieuczęszczany przez nas
wcześniej rejon miasta. no i reszta drogi na piechotkę. koleżanka prowadziła a
ja jej uległem. ja w jednej soczewce kontaktowej, bo drugą nie wiedzieć czemu
wyrzuciłem. ona napruta tak, że siadała na każdym jednym przystanku i każdej
ławeczce czy czym tam jeszcze po drodze i upierała się że będzie spać, bo musi
się zdrzemnąć. ale wtedy ja ją przekonywałem że jednak idziemy i ona dzielnie
prowadziła dalej. w rezultacie robiło się ciemniej i ciemniaj bo latarni mniej,
po drodze mimochodem, nie wiedzieć jak i czemu, odwiedziliśmy zakłady Stomil
Olsztyn (koleżanka zaszła na halę produkcyjną z zapytaniem: jak stąd wyjść?). a
latarni mniej i noc czarniejsza... minęliśmy złomowisko z grubym stróżem w
budzie za siatką i ... wyszliśmy z olsztyna. czyli po ciemaku minęliśmy
przekreśloną tablicę OLSZTYN a przed nami szczere pole ciemną nocą. cóż. sprawa
przybrała niedobry dla nas obrót. przejąłem dowodzenie i wytężywszy z całej
siły resztę pozostałego przy życiu mózgu, drogą prób i błędów poprowadziłem nas
do domu. koleżanka już od dłuższego czasu na wszystkie pytania była w stanie
udzielić jedynie odpowiedzi TAK lub NIE. prawie trzygodzinny spacer (tylko pół
drogi!). a gdybyśmy z tego autobusu wysiedli trzeźwi, dorga z przystanku do
domu z buta zajęłaby nam 10 minut.

10

#6n

To było ponad dekadę temu. Chodziłem z taką jedną po przejściach. Mówiła mi : kochaj mnie...A później gangbangi odpierdalała z moimi kolegami. Od tamtej pory siadlo mi na psyche. chciałbym jeszcze raz móc się zakochać, albo przynajmniej poznać jakąś towarzyszkę życia (może być zboczona nawet)

3

#41

Byłam na koncercie, przepycham się w tłumie i poczułam fajne, męskie perfumy. Idę do kolesia, od którego tak pachni, zaczęłam go obchąchiwać, ten patrzy na mnie, jak na dekla(zreszta jak jego koledzy, z ktorymi stal i moje kolezanki, ktore mnie ciagnely do toi toia), ja po chwili do niego 'ładnie pachniesz' a on zdumiony 'eee dzięki' i poszłam dalej

15

TripStory