#087

Nic nadzwyczajnego: siedziałem na łóżku i byłem skorucony. Siedziałem długo i bez ruchu, ponieważ czytałem powieść. Nadszedł znamienny moment, gdy zmierzwiłem włosy. Natrafiłem na półcentymetrowej szerokości wgłębienie, długie na kilka centymetrów.
O kurwa, człowieku, ale masz rysę! - wykrzyknąłem w myślach. Należy podkreślić, że nie przestraszyłem się wcale, przeciwnie, poczułem do siebie szacunek jak do weterana wojennego. Weteran koruta - to brzmi dumnie.
Dość szybko wydało się, że jest to wyjątkowo pokaźny odcisk od krawędzi półki, o którą opierałem głowę. Rysa zniknęła, szacunek pozostał, paliłem i czytałem dalej.

Nawiasem mówiąc, Bouvard i Pecuchet Flauberta to wyśmienita rzecz.

22

#99P

Noc, godzina mniej wiecej koło 4, okazuje sie że nie mam nic do picia, a pierdole pić coś gorącego, z kranu też nie chce bo mnie zmuli.
Zamykam drzwi i idę a raczej przemieszczam się do nocnego po cole, obserwuje sobie osmiokolorową noc.
Docieram do sklepu, witam, witam się z wielkim trudem z dziewczyna za ladą, chwile probujemy rozmawiać, ona diagnozuje mój problem nieposiadania tej coli, ja widze że coś jest nie tak bo dziewczyna zaczyna sie usmiechac i gada jak najęta, kompletnie nie rozumiem co do mnie mówi, jej słowa znikają, ona zresztą też chyba nie slyszy co jej próbuje przekazać.
ZNAK: dziewczyna z uśmiechem maca się po nosie, to akurat zrozumiałem, w końcu udaje nam sie znalezc wspolne słowo COLA...

płenta tego jest taka, ze kupiłem wode a nie cole, ale to nawet lepiej...

32

#6W7

Niedawno bo jakoś w listopadzie...umówiłem się ze znajomym na skromne palenie , pojechałem na miasto gdzie trzeba i wróciłem na miejsce. Jako że nie mieliśmy lufki poszliśmy do sklepu.

- Poproszę lufke
- Jedną czy dwie bierzemy ? (pytam znajomego)
- Nie wiem (odpowiada)
- Jedną , albo dwie - wziąłem ostatecznie dwie

Wyjąłem portfel wyszperałem drobne i zapłaciłem. (dodam że wcześniej zapaliłem już na mieście )

Wracamy spokojnie do mnie by zapalić. Będąc już prawie u mnie pod blokiem postanowiłem sprawdzić czy mam towar (jakieś dziwne takie przeczucie) Sprawdzam w kurtce - niema w spodniach - niema . Sprawdzam wszystkie możliwe miejsca - niema. Pamiętałem że włozyłem do kieszeni w spodniach.

-Kurwa nie mam zioła
-Co ty pierdolisz , poszukaj dobrze
- no nie mam kurwa !

Zorientowałem się że wypadło mi podczas gdy wciągałem portfel z kieszeni w której był ów towar.

Pobiegliśmy szybko do sklepu...stajemy przed sklepem. Ekspedientka stoi przed drzwiami pali szluga. Pomyślałem dobra miejmy to za sobą , idąc już do drzwi widze że zioło leży na ziemi...Ekspedientka wchodzi jednak przede mną i idąc za lade zauważa samare schyla się po nią ( byłem już tuż za nią) widząc mnie odwraca się w moją strone i podaje mi towar ( strasznie głupio się czułem ) wziąłem zioło i wyszedłem czym prędzej.
Poszliśmy do mnie i na spokojnie zapaliliśmy.

19

#WPW

Robię z kumplami zakupy w coffee shop Grasshopper w Eindhoven. Wszystko idzie gładko z małym ALE: obsługa i wszyscy goście patrzą na mnie i kolegę jak na idiotów(byliśmy trzeźwi, normalnie ubrani itp. ;) ). Wychodzimy. Na chodniku popatrzyłem na towarzyszy podróży i sytuacja się wyjaśniła: Ja i kolega mieliśmy na głowach kartonowe korony z burger king'a, o których zupełnie zapomnieliśmy

25

#Vv5

kumpel kiedyś opowiadał jak sie nakurwił na osiemnastce koleżanki:
jak to osiemnastki - schlał sie w trupa i puscił pawia na ziemie
a że był fest najebany to ta kolezanka musiała po nim posprzątać....

w poniedziałek przychodzi do szkoły a że mu głupio było to podszedł do niej i mówi:
- "przepraszam cię za to na imprezie, coś mi musiało zaszkodzić..."
klasa przerwała mu przeprosiny gromkim śmiechem

20

#RlL

Holandia. Siedzimy sobie upaleni w trójkę w domku, ogólnie to cały pobyt to jedno wielkie gastro i perypetie związane z brakiem umiejętności gotowania, ciągłego jedzenia spaghetti i "co mogę zjeść i co jest moje". W końcu zgadzamy się że pora coś normalnego zjeść, idę przyrządzić co - wiadomo, spaghetti. "Na poczekanie" daję kolegom batoniki, dziewięć w paczce. Póki ich widziałem, widziałem że jeden z nich wziął jednego i oddał opakowanie drugiemu. Pamiętam po piosence, nie minęła minuta i nagle rozlega się śmiech i hasło "Coś Ty zrobił?!". Odwracam się, patrzę, a drugi uśmiechnięty jak nie wiem... Wpierdolił osiem batoników w minutę. I jego odpowiedź: "Co z tym spaghetti?!". Oto moc gastro.

28

#Pjz

Stoję sobie w aptece żeby kupić jakiś lek i moją uwagę zwraca uwagę dwóch skradających się do lady młodych chłopaków. W końcu niższy podchodzi :

On: poproszę Tamtum rosa.
aptekarka: Dla Ciebie ten lek ?
On: Nie, dla mojego dziadka.
aptekarka dając lek: mogli byście chociaż jakąś koleżankę dla pozorów podesłać.

19

#Ogg

raz po powrocie z kraju zielonego kwiatu znalazlem w swoim bagazu troche owej narodowej rosliny w postaci amnesii haze i white whidow. zeby nie bylo przypalu dowody nielegalnego czynu ktorego sie dopuscilem calkiem nieswiadom trzeba bylo puscic z dymem.... pomogl mi w tym kolega ktory obudzil mnie o 7 albo 8 rano i zdziwil sie ze juz wrocilem (calkiem jakby nie wiedzial). krotka rozmowa poprosilem go o pomoc. zgodzil sie bez wachania. nie posluchal gdy przypominalem slowa kolesia z kofika ze nawet on nie pali amnesii bo jest dla niego poprostu za mocna do codziennego palenia. nie posluchal gdy mowilem zeby nie bral bonga na jednego bucha. no i zajebal smocza chmure i sekunde po sprzegle wyjebal sie na plecy na lozko sztywny. patrze na niego a on tylko wypusil ta chmure (nawet sie nie pokaszlal jebany) i lezal. jak go troche poszturchalem wstal i mowil ze juz nie pali ale nie mial wyboru bo juz nabilem mu drugiego bluba teraz wdowy. sciagnal dwa maszki powiedzial ze nie chce ja skonczylem i sie zbakalem. on wstal tak z 20 min po przyjsciu do mojej chaty i szedl na przystanek godzine (normalna trasa zajmuje 15 min max...). kolezka od tego czasu nie zajebal calego bonga na bucha ma jakis wewnetrzny uraz.

13

#NOL

Idę ze znajomą przez centrum miasta, upaleni całkiem przyjemnie, oglądamy otoczenie, komentujemy - WIADOMO.

Nagle, idąc pasażem, słyszymy takie donośne, wzmocnione echem "stuk, stuk, stuk".

- co to jest?!
- koń idzie

A zza rogu wychodzi czerwona jak burak kobieta z facetem, w butach będących parodią czegokolwiek, na ogromnym obcasie :D
Musiała nie czuć się w nich pewnie.

21

TripStory