#Brx

Kiedyś wszedłem do Chaty Polskiej, tej co codziennie, podwójnie sklonowany, skodowany, kupiłem sobie jakiegoś Tigera, buły itp.
Kobieta się na mnie dziwnie patrzyła, szczególnie na oczy, ale jak to po benzo "a chuj z tobą i z duchem twoim", dałem te 2 dychy, powinienem dostać 5zł bo tyle miałem na paragonie, tzn zakupy za 15zł, dostałem 35zł i na początku w ogóle nie ogarnąłem o co chodzi, nie patrzyłem raczej na ceny i zapomniałem ile jej dałem, myślałem że może 50zł, ale sprawdziłem jak już otrzeźwiałem trochę że te pięć dych mam i specjalnie dałem jej 20 bo nie chciałem rozmieniać.
Później sobie pomyślałem, że wyglądałem wyjątkowo nieszczęśliwie, do tego żulowate ubranie (ale je lubię) i dostałem po prostu "ćpuński zasiłek".
Później mi się przypomniało jak widziałem kilka razy, jak jakimśtam alko-dziadkom odpuszczała jak brakowało im te 3zł do flachy.
Nie potrzebowałem tej forsy ale nawet nie przyszło mi do głowy żeby oddać.
Ćpuuun.

25

#ywV

W roli głównej Diazepam 30mg + 4 warki później 0,5l vodki na troje.

Miły majowy dzionek, popołudniowa pora spacerując sobie grzecznie Legnickim parkiem bedąc na 20mg diazepa i pijać 3'ie z koleji piwko wraz z bardzo dobrym koleżką dostaje telefon od byłej dziewczyny (otóż tej koleżanki, która i wtedy była moją ex), że siedzi również w parku, lecz z drugiej strony i sie nudzi pytając czy wpadne.
No więc ruszyłem do dłużnika odebrać djengi, i drogą powrotną zarzucając 10mg diaza z piwem ide do koleżanki juz całkiem dobrze zakrecony...
Koleżka poszedł ja zostałem.

"Cześc" - "Cześć poznaj Piotrka..."
- Jakiego kurwa Piotrka?!" Miałasbyć sama he?"
- "Spoko on dobry chłopak jest"...

Okej kielich, kielich jeden drugi, czterdziesrty i Qlimaxowi urwało filma z leksza...
Przyciąłem katem oka jak ten pajacyk dotyka moja była i przytula....

Uoo Ty kurwo Hops do niego susem z łokcia biedny ze złamana szczeką wpadł do rzeki (pilsmy pod mostem)
- "Uuuoodbiiij Chhuuju oood Meej Kłoobiejty! Buoo Ciiee łozpełdole.."

On krzyczy " O chuj Ci chodzi M. Pojebało Cie chyba?!"
Nadjeźdza policja i co sie stało? 'Pija w miejcu publicznym. 100zl mandatu'
-Weź se chuju z podatku ten mandat gnoju i opuśc mnie bo sie śpiesz"
-'300zl za obraze policjanta...
"Spierdalaj patafianie daj mi 500 i ide stąd bo mi dupa z jakims cwelem ucieka psie jebany...."

Plask, kajdy, gaz po oczach pare razy pałką po plecach, na izbe jazda... Tam pasy znowu gaz, i do łózka związany...
Rano zkacowany wracam do domu bez pieniędzy, zajechany, jak szmata. Kłade sie a tu do drzwi:
"Puk, puk!"
Otwieram, a tam mama sie pyta...

"Kto tak Ani kuzyna pobił?"

Ania to moja była, a tamten to jej kuzyn był... Masakra

29

#jYW

ja i kumpel kiedys chlalismy i ostro jaralismy przez 2 tygodnie jak stara wyjechala z domu. przylazili rozni ludzie, znajomi, impreza, po niej nastepna az bylismy juz po tych 2 tygodniach zupelnie zdżumieni.

idziemy do spozywczego
strasznie chcialem sobie kupic kabanosa. ale slownik nam sie skonczyl na wyrazach wziac, pojsc, zaplacic. centralnie nie moglismy sobie przypomniec nazwy kabanos. no i nagle reflektory na nas, teraz polska, teraz my! :

JA:dzien dobry,
EKSPEDIENTKA:co podac?
JA: tego no...
KUMPEL: no takie... (półgłosem i niepewnie)kiełbaski...
JA:takie frendzle mięsne

18

#087

Nic nadzwyczajnego: siedziałem na łóżku i byłem skorucony. Siedziałem długo i bez ruchu, ponieważ czytałem powieść. Nadszedł znamienny moment, gdy zmierzwiłem włosy. Natrafiłem na półcentymetrowej szerokości wgłębienie, długie na kilka centymetrów.
O kurwa, człowieku, ale masz rysę! - wykrzyknąłem w myślach. Należy podkreślić, że nie przestraszyłem się wcale, przeciwnie, poczułem do siebie szacunek jak do weterana wojennego. Weteran koruta - to brzmi dumnie.
Dość szybko wydało się, że jest to wyjątkowo pokaźny odcisk od krawędzi półki, o którą opierałem głowę. Rysa zniknęła, szacunek pozostał, paliłem i czytałem dalej.

Nawiasem mówiąc, Bouvard i Pecuchet Flauberta to wyśmienita rzecz.

22

#99P

Noc, godzina mniej wiecej koło 4, okazuje sie że nie mam nic do picia, a pierdole pić coś gorącego, z kranu też nie chce bo mnie zmuli.
Zamykam drzwi i idę a raczej przemieszczam się do nocnego po cole, obserwuje sobie osmiokolorową noc.
Docieram do sklepu, witam, witam się z wielkim trudem z dziewczyna za ladą, chwile probujemy rozmawiać, ona diagnozuje mój problem nieposiadania tej coli, ja widze że coś jest nie tak bo dziewczyna zaczyna sie usmiechac i gada jak najęta, kompletnie nie rozumiem co do mnie mówi, jej słowa znikają, ona zresztą też chyba nie slyszy co jej próbuje przekazać.
ZNAK: dziewczyna z uśmiechem maca się po nosie, to akurat zrozumiałem, w końcu udaje nam sie znalezc wspolne słowo COLA...

płenta tego jest taka, ze kupiłem wode a nie cole, ale to nawet lepiej...

32

#6W7

Niedawno bo jakoś w listopadzie...umówiłem się ze znajomym na skromne palenie , pojechałem na miasto gdzie trzeba i wróciłem na miejsce. Jako że nie mieliśmy lufki poszliśmy do sklepu.

- Poproszę lufke
- Jedną czy dwie bierzemy ? (pytam znajomego)
- Nie wiem (odpowiada)
- Jedną , albo dwie - wziąłem ostatecznie dwie

Wyjąłem portfel wyszperałem drobne i zapłaciłem. (dodam że wcześniej zapaliłem już na mieście )

Wracamy spokojnie do mnie by zapalić. Będąc już prawie u mnie pod blokiem postanowiłem sprawdzić czy mam towar (jakieś dziwne takie przeczucie) Sprawdzam w kurtce - niema w spodniach - niema . Sprawdzam wszystkie możliwe miejsca - niema. Pamiętałem że włozyłem do kieszeni w spodniach.

-Kurwa nie mam zioła
-Co ty pierdolisz , poszukaj dobrze
- no nie mam kurwa !

Zorientowałem się że wypadło mi podczas gdy wciągałem portfel z kieszeni w której był ów towar.

Pobiegliśmy szybko do sklepu...stajemy przed sklepem. Ekspedientka stoi przed drzwiami pali szluga. Pomyślałem dobra miejmy to za sobą , idąc już do drzwi widze że zioło leży na ziemi...Ekspedientka wchodzi jednak przede mną i idąc za lade zauważa samare schyla się po nią ( byłem już tuż za nią) widząc mnie odwraca się w moją strone i podaje mi towar ( strasznie głupio się czułem ) wziąłem zioło i wyszedłem czym prędzej.
Poszliśmy do mnie i na spokojnie zapaliliśmy.

19

#WPW

Robię z kumplami zakupy w coffee shop Grasshopper w Eindhoven. Wszystko idzie gładko z małym ALE: obsługa i wszyscy goście patrzą na mnie i kolegę jak na idiotów(byliśmy trzeźwi, normalnie ubrani itp. ;) ). Wychodzimy. Na chodniku popatrzyłem na towarzyszy podróży i sytuacja się wyjaśniła: Ja i kolega mieliśmy na głowach kartonowe korony z burger king'a, o których zupełnie zapomnieliśmy

25

#Vv5

kumpel kiedyś opowiadał jak sie nakurwił na osiemnastce koleżanki:
jak to osiemnastki - schlał sie w trupa i puscił pawia na ziemie
a że był fest najebany to ta kolezanka musiała po nim posprzątać....

w poniedziałek przychodzi do szkoły a że mu głupio było to podszedł do niej i mówi:
- "przepraszam cię za to na imprezie, coś mi musiało zaszkodzić..."
klasa przerwała mu przeprosiny gromkim śmiechem

20

#RlL

Holandia. Siedzimy sobie upaleni w trójkę w domku, ogólnie to cały pobyt to jedno wielkie gastro i perypetie związane z brakiem umiejętności gotowania, ciągłego jedzenia spaghetti i "co mogę zjeść i co jest moje". W końcu zgadzamy się że pora coś normalnego zjeść, idę przyrządzić co - wiadomo, spaghetti. "Na poczekanie" daję kolegom batoniki, dziewięć w paczce. Póki ich widziałem, widziałem że jeden z nich wziął jednego i oddał opakowanie drugiemu. Pamiętam po piosence, nie minęła minuta i nagle rozlega się śmiech i hasło "Coś Ty zrobił?!". Odwracam się, patrzę, a drugi uśmiechnięty jak nie wiem... Wpierdolił osiem batoników w minutę. I jego odpowiedź: "Co z tym spaghetti?!". Oto moc gastro.

28

TripStory