#Pjz

Stoję sobie w aptece żeby kupić jakiś lek i moją uwagę zwraca uwagę dwóch skradających się do lady młodych chłopaków. W końcu niższy podchodzi :

On: poproszę Tamtum rosa.
aptekarka: Dla Ciebie ten lek ?
On: Nie, dla mojego dziadka.
aptekarka dając lek: mogli byście chociaż jakąś koleżankę dla pozorów podesłać.

19

#Ogg

raz po powrocie z kraju zielonego kwiatu znalazlem w swoim bagazu troche owej narodowej rosliny w postaci amnesii haze i white whidow. zeby nie bylo przypalu dowody nielegalnego czynu ktorego sie dopuscilem calkiem nieswiadom trzeba bylo puscic z dymem.... pomogl mi w tym kolega ktory obudzil mnie o 7 albo 8 rano i zdziwil sie ze juz wrocilem (calkiem jakby nie wiedzial). krotka rozmowa poprosilem go o pomoc. zgodzil sie bez wachania. nie posluchal gdy przypominalem slowa kolesia z kofika ze nawet on nie pali amnesii bo jest dla niego poprostu za mocna do codziennego palenia. nie posluchal gdy mowilem zeby nie bral bonga na jednego bucha. no i zajebal smocza chmure i sekunde po sprzegle wyjebal sie na plecy na lozko sztywny. patrze na niego a on tylko wypusil ta chmure (nawet sie nie pokaszlal jebany) i lezal. jak go troche poszturchalem wstal i mowil ze juz nie pali ale nie mial wyboru bo juz nabilem mu drugiego bluba teraz wdowy. sciagnal dwa maszki powiedzial ze nie chce ja skonczylem i sie zbakalem. on wstal tak z 20 min po przyjsciu do mojej chaty i szedl na przystanek godzine (normalna trasa zajmuje 15 min max...). kolezka od tego czasu nie zajebal calego bonga na bucha ma jakis wewnetrzny uraz.

13

#NOL

Idę ze znajomą przez centrum miasta, upaleni całkiem przyjemnie, oglądamy otoczenie, komentujemy - WIADOMO.

Nagle, idąc pasażem, słyszymy takie donośne, wzmocnione echem "stuk, stuk, stuk".

- co to jest?!
- koń idzie

A zza rogu wychodzi czerwona jak burak kobieta z facetem, w butach będących parodią czegokolwiek, na ogromnym obcasie :D
Musiała nie czuć się w nich pewnie.

21

#K8r

Znajoma jechała pierwszy raz woodstockowym pociągiem. Zapoznawała się z tym klimatem, zaczęła rozmowę z jakimś nowo poznanym kolesiem. Miło się gadało, tylko cały czas w powietrzu czuła taki dziwny zapach (nieznanej jej wtedy marihuany) - ni to papierosy, ni to smród. W końcu nie wytrzymała i pyta: „Kiedy my w końcu miniemy tę fermę lisów?”. Miny rozmówcy opisywać chyba nie trzeba.

29

#E8N

Kiedyś, gdzieś siedze z kumplem na murku obok rzeki, mamy ładnego joincika winko i kebaby w plecaku na gastro. wypiliśmy winko (patyk za 3,60) i zaczęliśmy palić, po drugiej kolejce, szok, podbijają psy psowozem i stają od nas tak 25 metrów i stoją. Ja z kumplem już pikawa napierdala, mamy spierdalać, ale kumpel mówi "spokojnie, palimy dalej" Wypaliliśmy lola do końca, zaczęliśmy jeść kebaby a psiarnia wysiadła popatrzyła na nas chwilę z daleka i pojechali. Nigdy takiej pikawy nie miałem.

25

#oVz

Siedzę z kumplem na PKP po zielsku i szałwii, zachciało mi się lać. Kibla nigdzie w pobliżu nie było, niewiele się zastanawiając poszedłem na peron i bezczelnie naszczałem :-D
Idę z powrotem do poczekalni i podbiega do mnie SOKista.
Okazało się że lałem dokładnie pod kamerą :D ale ostatecznie tylko mnie wyśmiał że się nagrałem na kamerę.

34

#nx4

Kiedyś, po spaleniu 1 sztuki na dwóch, byliśmy na skałkach, na szczycie których znajdowało się coś w stylu wejścia do bunkru, albo do tuneli - stałem oparty o to. W każdym razie, wyobraźnia spłatała mi figla i wmówiła, że za mną znajduje się jakaś rura przyłączona do tego i że mogę się o nią oprzeć. Tak zrobiłem, co było wynikiem efektywnej gleby na plecy. Ale na tym nie koniec, gdy kumple pomagali mi wstać i byłem w pozycji kucającej dostałem przypływu energii i kolana w ułamku sekundy rozprostowały mi się, więc staranowałem głową jednego z towarzyszy.

19

#lxl

rozmawiam przez telefon z moim ojcem.
[...]
[Ja] Dobra ojciec musze kończyć mam na jutro sześć prac do napisania.
[On] Dobra wez lyknij amfetaminki i pisz.
[Ja] ok pa.
dziwne.

28

#k8x

Wybraliśmy się w 5 osób samochodem bliżej nieokreślonej marki na wycieczkę do Wrocławia, do znajomego.
Wiadomo jak to po drodze, kierowca trzeźwy, reszta browarek, blancik. No i wiecie jak to w filmach jest
jedna osoba której się czasem robi dowcipy. Wiec jeden browar ma pół butelki dupalacku (czy coś podobnego),
takiego kumpla w swoim życiu zjadł naprawdę tonę chemii, niewyobrażalne ilości, chcieliśmy też sprawdzić,
czy, i jak jego organizm zareaguje. A nie zareagował wcale, tylko się zrzygał, przewidując taki rozwój wydarzeń
podaliśmy to jedynemu co miał chorobę lokomocyjną. Będziemy czekać. W międzyczasie minęliśmy wuchtę
wiosek, i do Wrocławia zostało 50km. Zdążyliśmy wjebać trochę kółek, oprócz kierowcy, który twardo walczył
na drodze wyzywając wszystko od kurew, pasztetów i mortadeli. Zabraliśmy sporo delfinów, które gwarantowały
dobrą zabawę przez cały wyjazd. Zabraliśmy również mapę i pozaznaczaliśmy miejsca do zwiedzania: stare miasto,
rynek, coś tam solnego, i nowy targ, i coś tam jeszcze. Kumpel od dupalacku nic, tylko po 3 delfinach później. Wreszcie trafiliśmy do kumpla po przejechaniu tysięcy mostów i przepchaniu sie przez wąskie ulice pełne kurew, pasztetów i mortadeli. Tam zjadłem kolejne delfiny i nic nie pamiętam. Około godziny 18 wyszliśmy do miasta i to już kojarzę.Pomagaliśmy przejść przez ulice 80 letniej staruszce o kulach, która okazała sie po drugiej stronie otyłą 30 latką. Zrozumieliśmyjej opór przez drogę. Piątek wieczór, wyruszyliśmy na rynek. Weszliśmy do pubu, tam trochę popiliśmy. Obudziłem sie o 3 nad ranem w pokoju u naszego gospodarza. Dwóch znajomych spało, reszta ambitnie patrzyła się w stół. Zaczęliśmy coś gadać o samochodach i zastanawiać się czy opony w kumla samochodzie są runflat. Postanowiliśmy sprawdzić. Biorąc przykład z Kevina
samego w domu rozłożyliśmy przed samochodem baardzo dużo pinezek, przejechaliśmy ze 3 razy ale nic nie dało. Poszliśmy po młotek i gwoździe. Dało rade, nie są run flat. Postanowiliśmy oznajmić tą nowinę kumplowi co spał. Nie za bardzo się ucieszył no i lekko popuścił, tzw mokry bąk. Okazało się, że "od rana coś mnie kurwa gniecie w brzuchu". Na jakiś czas zniknął w kiblu. Obudził nas rano w nie najlepszym humorze:
"JA kurwa rozumiem, że coś wam odjebało i przebiliście mi oponę. Sprawdziliście, że kurwa uchodzi z nich powietrze jak się wjebie 12cm gwóźdź. Ale czemu kurwa na wszystkich 4"
Chciałem powiedzieć, że zapasowe też ale chuj.
I sie zamknął, zjadł 3 delfiny, spalił sporo blantów, a my poszliśmy na miasto. Zostało nam 400zł wspólnej kasy. Potrzebowaliśmy 4 opony, na które i tak by nam nie starczyło, wiec postanowiliśmy przejebać siano na wesołym miasteczku. Stawialiśmy z kumplem, jak nam się wtedy wydawało bezdomnym dzieciom darmowe przejazdy na wszystkim co możliwe. Potem nam dwaj pozostali przewinęli, ze mówiliśmy kasjerom ze jesteśmy bezdomni, ale znamy kogoś kto zapłaci za bilet i płaciliśmy. W każdym razie wyjazd sie udał, wracaliśmy w dobrych humorach
oprócz ziomka któremu dolaliśmy dupalacku, przebiliśmy opony i przepierdoliliśmy siano.

Samochód został sprowadzony 3 tyg później z nowymi oponami.

Mógłbym to napisać w 3 zdaniach, ale lubię pisać.

17

TripStory