#1rj

Bylem ostatnio na Ukrainie. Na "pewnym" przewspanialym forum wyczytalem, że bez problemu do ogarnięcia jest tam tramadol..
Wchodzę więc do apteki. Na ścianie ikona, pachnie kiszonymi ogórkami. Biorę glęboki wdech i twardo zaczynam
-Skolko stoit tramadol?
Chwila badawczego spojrzenia aptekarki.. (od tej pory tlumaczę na polski)
U nas tramadol jest na receptę. Nie wiem, co u was bierze mlodzierz, ale u nas kodeinę.
..I zaczyna wystawiać na ladę kolejne leki z kodeiną, dyktując cenę i jej zawartość.

To bylo.. Krępujące

13

#ZV6

Pewnego wiosennego dnia postanowiliśmy wybrać się nieduża grupką (4-5 osób) na działkę do znajomego w celu lekkiej najebki. Obkupiliśmy się w pobliskiej biedronce w asortyment i wyruszyliśmy do docelowego miejsca. Była gdzieś godzina 15, słonko ładnie grzało i wszyscy byli w dobrym humorze. Droga mijała nam błyskawicznie, mimo, iż nie należała do najkrótszych. W pewnym momencie (była to ostatnia asfaltowa droga na trasie) osoby prowadzące grupę (ja i jeden kumpel) zauważyły duży worek strunowy na środku niewielkiej drogi. W nawyku mam, że jak coś leżącego na ziemi zwróci moją uwagę to zawsze się schylam i to podnoszę. Teraz nie było inaczej. Natychmiastowo po dostrzeżeniu worka podszedłem do niego i wziąłem go w ręce. Moim oczom ukazał się duży zawinięty worek strunowy w którym były mniejsze woreczki z gandzią w środku. Bez zastanawiania wsadziłem go od razu pod pazuchę. Byłem też dziwnie podejrzliwy, bo domyślałem się, że ktoś właśnie zgubił cenna paczuszkę i jeżeli zauważyli by nas, bądź mnie podnoszącego ich własność to mogłaby wyniknąć niemiła sytuacja. Na szczęście w okolicy nie było nikogo prócz szczekających psów. Chłopaki za naszymi plecami nie byli nawet świadomi tego co właśnie znalazłem. Po dotarciu na miejsce postanowiłem wszystkich zaskoczyć i pokazać jaki fant miałem przy sobie. Okazało się, że w tym dużym worku było 7 mniejszych woreczków wypchanych po brzegi topami, które były wielkości szyszek. Nie mam pojęcia ile tam było z 20-30 g. "Impreza" początkowo miała być kontrolowanym piciem i zawinięciem się po zmierzchu. Lecz los sprawił, że siedzieliśmy tam prawie 24 h i na okrągło jaraliśmy. Na szczęście z czasem wszyscy poodpadali i zostało zapasów na następne spotkanie na działce :D Do dziś się zastanawiam jak bardzo osoby, które zgubiły towar musiały być wkurwione bądź jak bardzo miały potem przejebane xd

8

#X6m

Jarają mnie wschodnie klimaty, Ukraina, Białoruś, Rosja etc. W tym roku padło na Lwów, bo to piękne miasto i w dodatku polskie. Ale tak na wakacje bez jarania jechać to nie do pomyślenia. Miałem akurat przepyszny hasz, więc zapakowałem sobie 4 gramy w szczelne woreczki i wrzuciłem do torby. W tamtą stronę poszło bez problemów. Zresztą już wcześneij orientowałem się, że z Polski na Ukrainę Polaków raczej nie trzepią. Dużo ciekawszy był powrót. Mimo jarania do oporu została mi jeszcze spora kostka. Żal wyrzucić a wydać nawet nie miałem komu. Nic to, owinąłem szczelnie kostkę w folią spożywczą i wsadziłęm pod język, żeby w razie przypału od razu połknąć. Mięliśmy przechodzić przez granicę pieszo, wczęsnie rano, więc liczyłem, że szybko pójdzie, bo nikogo jeszcze nie będzie. Niestety się przeliczyłem. 10 rano, żar już leje się z nieba, stoję w pełnym słońcu z 30-kilowym plecakiem, kostką haszu pod jezykiem i przeklinam stojącą przede mną ogromną kolejkę ukraińskich mrówek szmuglujących fajki i wódę.
Nagle pojawia się promyk nadziei. Ktoś w tłumie zaczyna szeptać coś o wejściu dla inwalidów, że tamtędy szybciej i że wpuszczają tylko Polaków. Popytałem to tu, to tam sepleniąc trochę przy tym i w końcu dowiedziałem się, że Polaków z biletem kolejowym (?) puszczają od razu wejściem dla inwalidów.
Najpierw poszła jakaś para, pokazali coś straży granicznej i wpuścili ich osobnym wejściem, potem następna i następna. Tłum Ukraińców (którzy już wcześniej niespecjalnie byli zadowoleni) zaczyna się wkurwiać. Jako, że moja roztropna towarzyszka wcześniej zakupiła bilet kolejowy, i my postanowliśmy spróbować. Podchodzimy do uroczej pani ze straży, pokazujemy bilet, pani otwiera bramkę, żeby nas przepuścić i w tym momencie zaczyna się burda. Ukraińce wkurzyły się na maxa, rozpieprzają zapory, bramki, rzucają butelkami. Na szczęście znaleźliśmy się już za ogrodzeniem, bo pewnie dostałbym po mordzie. Nie wiadomo skąd zleciało się mnóstwo pałkarzy i próbowali opanować ten motłoch, ale co działo się dalej, to nei wiem, bo przeszliśmy już na drugą stronę.
Hasz przemyćić się udało, nie połknąłem go w nerwach, cały czas zachowałem zimną krew. A może po prostu bardzo chciałem zajarać po przejściu na drugą stronę.

29

#RgR

Kraków, noc. Na ciśnieniu idę do apteki 24h po dwa opakowania Acataru lub Sudafedu. Zakupiłem co trzeba, wychodzę z apteki, a tu jakiś gość podbija do mnie...
-Siema... Słuchaj, masz jakiś towar?
WTF? Myślę sobie robiąc adekwatną minę... Na co koleś rozwija temat.
-Widziałem jak gościu podawał ci Sudafed i pompę. Jestem na takim ciśnieniu, że chciałem na "wyrwę" wziąć... Rozumiesz? Gość idzie po coś na zaplecze a ja zabieram Sudafed i strzała. Tylko czekałem na odpowiedni moment.
Im dłużej go słuchałem, tym większe miałem zdziwko... Gość patrzy na mnie, ja na niego, cisza.
-No kurwa nie wierzysz mi... Patrz.
I w tym momencie pokazuje mi zryte kable:P Myślę sobie, że swój chłopak i mówię:
-Dobra to chodź na jakąś miejscówkę, zrobię to i Ci odpalę coś.
Później spałem kilka razy u niego w domu, raz on kołował na metkat, raz ja, ogólnie fajna znajomość:-D

11

#Q1Y

Siedzimy sobie z kumplami na ławce i czekamy na dila,który miał nam przywieść gieta fakehaszu. Problem w tym,że źle usłyszał i wziął ziółko. Siedząc tak sobie podjechał jakiś zwykły samochód i stanął. Nagle jeden z ziomków leci się odlać i chwilę po tym podbiega i wsiada do tego samochodu. Myślę sobie chuj,pewnie znajomi. Chwilę po tym podjeżdża dil i staje zaraz obok nieznanego auta. Podbiegam,daje mi fajke,patrze się i mówię,że nie to kurwa chciałem. No ale trudno,chowam do kieszeni towar,wyjmuję portfel a koleś mi mówi,że stoi przed nami policja i chamsko się patrzy więc szybko faja w gacie i wsiadamy do samochodu. Koleś ruszył,wysiada policjant i każe zatrzymać pojazd. Kupa w gaciach,blada twarz no ale nic. Podchodzi do nas i przyjebał się o nie zapięte pasy. Spisał nas i kazał jechać. Kumpel,którego wcześniej złapali miał dostać mandat za sikanie ale też go puścili i podniecali się,że złapali kogoś,a my tu sobie dila robimy przed maską.
Mamy strasznie głupią psiarnie.
Ale chwała im za to.

15

#O7N

Oszwabiło mnie dzisiaj dwóch gości na 40zł, kasę wręczyłam do ręki typkowi który miał mi sprzedać zielone. Nie zdążyłam nawet pomyśleć "o kurwa!", jak typ jeden z drugim zaczęli spierdalać. Po nerwowym wypaleniu papierosa i chwilowym zastanowieniu, skierowałam się prosto na KGP (pozostawiając wór pełen psychotropów w krzakach przed komendą). Policjantowi przy wejściu powiedziałam że chcę zgłosić kradzież 40zł za które chciałam zakupić marihuanę, jednak mnie oszukano. O mało mu oczy z orbit nie wyszły, ale wpuścił mnie i kazał czekać na śledczego. Siedzę, czekam na gliniarza, wokół kręcą się tajnicy, cała psiarnia włącznie z narkotykowymi - ja zaś spokojnie czekam, bom pokrzywdzona że sobie nie zajaram. %D Przesłuchiwali mnie bardzo sympatyczni panowie, od czasu do czasu strojąc sobie żarty że "marihuaniny" (cytuję dosłownie) nie kupiłam, tylko dałam się zrobić w bambuko jak małe dziecko. Prawda, człowiek po alprze staje się głupi jak krzesło.

Pechem tych frajerów co mnie okradli jest to, że jeden z nich zanim okradł mnie, próbował ukraść pół litra w Netto, ale został złapany, przyjechała policja i dostał mandat (i już mamy jego dane!). Drugim pechem dla niego jest to, że miasto naszpikowane jest kamerami miejskimi, a siano dostał nie w bramie - lecz przed nią, centralnie na wprost kamery, nieosłonięty, więc gość nie ma szans się wywinąć że "pierwszy raz widzi mnie na oczy i żadnych pieniędzy nie brał".

Teraz czekam na rozpoznanie, jego mordę poznam bankowo, później sprawa sądowa. Gliniarz powiedział że sędzia na pewno orzecze nakaz zwrotu pieniędzy + być może jakieś inne konsekwencje.
Suma sumarum: wychodzi na to że sędzia będzie kazał oddać im mi pieniądze, za które otwarcie przyznałam w zeznaniach że chciałam zakupić gandę :)

Na deser idąc na autobus (poprzez miejsce zdarzenia) natknęłam się na radiowozy policji kręcące się po okolicy, zaczepiające ludzi i wyraźnie szukające tych złoczyńców co to nie dali porządnej obywatelce zajarać sobie w spokoju wieczorem.

Na pohybel skurwysynom!
[mam nadzieję że jak ich już capną, to znowu potkną się na schodach na komisariacie (na który trafiają notorycznie za różnej maści kradzieże) i będą mieli tak obite gęby jak dzisiaj]

13

#Nxz

W sylwestra rozrobiłem 100mg 2cp. Przyjąłem wraz ze współlokatorką(raz 25c), niedoświadczonym współlokatorem i kumplem(powój, dex, gałka, szałwia, doc, mxe) po 15 mg na głowę(upierali się by dostać tyle co ja :)). Po 1,5h wszedł bodyload - akurat współlokator kończył opierdalać drugi słoik moczki(ostrzegałem go). Nagle wstał, wyszedł do przedpokoju i obryzgał wszystko treścią żołądka. Cóż, stwierdziliśmy, że damy mu chwilę odpocząć zanim przyciśniemy go do sprzątania. Minęła 1 h, bodyload odszedł, rzygi dalej na podłodze. Opieprzyliśmy go, daliśmy mu szmatę i opieprzyliśmy jeszcze raz. Chłopak stanął nad plamą i powiedział "jest taki problem - nie wiem gdzie jest brudno a gdzie jest fraktal". Zaczął bezmyślnie rozmazywać wszystko po podłodze. Jako tako ogarnął to po 4,5 h, gdzie powinno to zająć 15 min. Strasznie żenujące było to, że jego kobieta musiała po nim poprawić.

21

#JZo

Zajebałem sobie z koleżanką po 100 mg mxe, zajebistego sortu. Każde w swoim domu a plan był taki, żebyśmy komunikowali się przez smsy, co nie dość, że nadałoby ciekawego smaczka dla lotu to jeszcze pozostawiłoby po sobie trip raport! ;]
W pewnym momencie przestala odpowiadać na smsy. Terror! Nie dam rady ustać w pionie przez kilka minut, wizje napierdalają, rąk się nie mogę doliczyć, a koleżanka.. Umarła, na pewno umarła... I nagle- JEB- mxe tańczące w moim mózgu zesłało mi plan idealny. Wiem co mogę zrobić! Jedyny sposób, żeby sprawdzić co się z nią stało i czy ona jeszcze żyje, to wyjść duszą z ciała i polecieć zobaczyć co u niej. W tym celu spożyłem jeszcze ok. 150 mxe odmierzanego na zdysocjowane oko <3
I poleciałem :-D Słodki Jezu, jak było grubo :D
A na następny dzień okazało się oczywiście, że po prostu nie była w stanie odpisać :-) Nie ma to jak porządne kurwa odklejenie.

19

#GZ0

Po nieprzespanej nocy, chodzac po miescie na kompletnym haju, koncze sniff w klatce i patrze a szlug mi zgasl. To bylo osiedle strzezone w srodku miasta same BogaczkiPolaczki patrze a koles laduje kraty browarow do sklepu i nikt nie pilnuje czy mu ktos je nie podpierdoli, mysle najpierw szlug!, wbijam wiec do sklepu przebijam sie na poczatek kolejki wszyscy juz oburzeni wzialem zapalniczke odpalam fajke i wychodze bez slowa, wszyscy w oslupieniu komplentym szlug jak z chodnika ja blady tez jak.. chodnik, szczegolnie teraz w zimie :-p Zabralem browara z kraty przed sklepem i ide przed siebie. Lubie dac troche 'polotu i finezji' nudnym ludzikom

18

TripStory