#krY

Siedzimy u mnie we 4 zgieblowani (3 koleszków i 1 laska), koleje porcje + piwko i jest fajnie. Po jakims czasie jeden koles zaczął sie podejrzanie zachowywac, ciagłe gdzies lazil i ciagle chcial jarac. Włączył mu sie love mode i zaczął sie podwalac do dziewczyny 2 kolesia... Wychodzimy na dwór bo z tym debilem nie szło wytrzymac. Wsiadamy w autobus no i kurwa sie zaczeło. Koles odjechał, zero kontaktu, napierdala głową w krzesło, wyjebał sie na ziemie kilka razy. Morda powykrecana, zaczeło go rzucac jak przy ataku padaczki. Wynosimy przypałowca z autobusu (lekko nie było), jest coraz gorzej. Koles cały sie oszczał. ślina z mordy i ciągle drgawki 8( Skonczyło sie tak ze odjechał na sygnale do szpitala, po wszystkim okazało sie ze koles wjebał mi ok. 250mg mdma, dostał zapaści, w karetce przestał oddychac, musieli go podłączac do respiratora. Wykryli mu wogole morfine i kokaine, takze te testy to jakas kompletna bzdura.

Wiem ze chujowo napisane, ale wazny jest morał, nigdy nie mieszkajcie kryształów z gblem !

82

#j0z

Pewnego sierpniowego dnia tego roku umówiłem się z kumplem na palenie na wieczór.Tak wiec godzina około 21 kołujemy temat,dzwonię i dostaję informacje że mam być koło 23 u kumpla w bloku.Dobra siedzimy u niego i czekamy chwile na towar,jest.Tak więc biegiem kilka ulic dale do domu kumpla.Jesteśmy nabijamy, palimy,a ja do niego czekaj zadzwonię do B.,ale nagle zdziwienie.Gdzie jest mój telefon?
mówię:
-Zadzwoń pewnie,gdzieś leży.
-Chwila,o jest sygnał.
-Ale nic nie słychać,nie ma go tutaj
-Kurwa,pewnie zgubiłem.

Po kilku telefonach w słuchawce usłyszałem głos młodej osoby ,godzina pierwsza w nocy,która w pełni już rozkwitła.Mówi że odda mi telefon.
Umawiamy się,tu i tu.Wybiegamy z domu zafascynowani i z chęcią odzyskania telefonu.
Tak więc,biegliśmy nocą przez miasto zajebani po telefon,na szczęście istnieją jeszcze uczciwi ludzie i telefon udało się odzyskać bez żadnych komplikacji.

65

#gnl

Sytuacja w piwnicy (kanciapie znajomego) Playstation, ziółko, fuu, Po godzinie hulanki wpada ojciec kumpla:
- Otwierać drzwi Ćpuny jedne!
- Nie ma nikogo w domu
- Otwierać bo policję wzywam!
(kumpel otwiera drzwi)
( Posypane kilka rajek na lustrze)
-A co to kurwa ma znaczyć? Znowu dragi?
- Bawimy się weekend jest
-
Wypierdalać mi stąd ćpuny jedne!
Nie będziecie mi tu NARKOSTAJNI robić

49

#wKJ

Kumpel do grubszej kobitki (po jaranku):
Ty to chyba nawet po mefedronie masz gastro...

49

#v8V

Ja dwa dni temu postanowiłem spróbować mixa dxm z benzydaminą. Dużo gości mnie odwiedziło w pokoju i jak matka weszła i stanęła w drzwiach kazałęm sie jej przesunąć bo moja koleżanka nie ma jak wejść do pokoju. Troche się na mnie dziwnie patrzy od tamtej pory.

64

#ql3

Upierdolony w 4 dupy 4-aco-dmt postanawiam zadzwonić po kogoś, w chwili ogarniającej mnie i współtowarzysza
wielkiej chęci trzeźwego towarzystwa.

Znajduję numer w kontaktach, (M) dzwonię..
piiip...piiiip.piiiip.
-Tak slucham?
+Siema to Ty M ?
- Tak
+jak to, przecież słyszę inny głos
- no przecież to ja..
+ KTO DO KURWY NĘDZY ODEBRAŁ TEN TELEFON ?!
- No wujek...
Okazuje się że wybrałem numer do nieodpowiedniego pana M.
Po sprawdzeniu rachunku okazało się że zadzwoniłem do wujka z nl.

Te chwile, kiedy nie wiedziałem co mam począć, były trudne :D

45

#ojz

Otóż w roku 2002 -czasy w których były prawdziwe ociekające MDMA i czystą Fetą imprezy techno wybraliśmy się w pewen weekend na bardzo znaną w całej Polsce imprezę techno oddaloną od naszego miasta o ok 30 km.
Jeszcze w domu u kumpla wciągneliśmy po kreseczce po czym udaliśmy się w podróż, wszyscy ostro sfukani a w samochodzie mieliśmy jeszcze super tabsy MITSUBISHI na MDMA.
Kilkanaście km przed imprezą postanowiliśmy przyfukać resztę fety by potem dopiero na imprezie wrzucić właściwe tabsy.
No więc skręciliśmy do lasu, stoimy już sobie w oczekiwaniu na wciąganie, kumpel rozdziela porcje na opakowaniu od płyty aż tu nagle obracamy się i jakiś samochód wjeżdza w leśną droge na której staliśmy. Pierwsza myśl, jacyś chuje chcą napadnąć więc krzyczymy do kierowcy aby spierdalał, ten niewiele się zastanaiwając dał gaz do dechy i już jesteśmy w głębi lasu daleko od głównej drogi ale tamten samochód też przyśpieszył i jakby nas gonił. Postanowiliśmy odpuścić i się zatrzymać -postanowiliśmy, że najwyżej będziemy się napierdalać z nimi jeśli to są jakieś cwaniaki.
Stoimy i czekamy aż tu nagle słyszę charakterystyczny dźwięk silnika POLONEZA -stanął z metr za nami i oświecił koguty... Kurwa to była Policja, powiedziałem do kumpla aby wyrzucił towar, i cała feta znalazła się na wycieraczce. W samochodzie było nas pięciu i nikt nie spanikował, wszyscy byli jacyś spokojni po tej fecie.
Jeden Policjant wyciągnął pistolet i stał z tyłu a drugi podszedł do okna i spytał: "Co wy tu kurwa robicie" a my na to szybko wymyśloną ściemę, że jedziemy na imprezę i chcemy sobie wypić wódkę bo na imprezie ochroniarze jak złapią to wylewają alkohol.;]
Policjant wziął dokumenty kierowcy i prawko, którym jeszcze chwilę wcześniej kreśliśmy fetę... Nie zauważył pustego worka leżącego na desce rozdzielczej samochodu.
Postał chwilę i powiedział, że nie wolno wjeżdżać do lasu i z ironicznym uśmieszkiem powiedział aby to był ostatni raz.
Jestem pewien, że skapnął się o co chodzi, nie przeszukiwał nawet auta a znalazłby niezły arsenał, być może wystraszył się interwencji jesienią w nocy w środku lasu. A być może był tolerancyjny bo to był młody chłopak a jego starszy kolega z wąsem stał daleko i nic nie słyszał.
Fakt jest taki, że puścili nas wolno i pojechaliśmy na tą imprezę ale bez połowy towaru, fetę to zbieraliśmy naślinionym palcem z wycieraczki -niezły debilizm co?? heh
Skończyło się na strachu ale mogłoby być znacznie gorzej z aresztem włącznie. Mieliśmy wtedy po 18-19 lat.

Ta akcja był wynikiem naszego błędu ponieważ staneliśmy w lesie przy skrzyżówaniu i ktoś jadący z jednej strony od razu widział, że jakiś samochód stoi w lesie, pech chciał, że to był radiowóz.

68

#ng4

Zima, roku pańskiego 2015. Piździ jak sam skurwysyn. Postanowiliśmy się znietrzeźwić pomarańczowymi Rolexami (2c-b). Nie było miejscówki zbytnio, więc udaliśmy się do zioma na działkę. Na dworze chyba z minus 15 stopni, na działce wybite okno, zakryte materacem. O braku prądu chyba nie muszę wspominać, więc oświetliliśmy sobie pokój zniczami zajebanym z cmentarza. Oczywiście wuja Procent musiał sobie upierdolić pół kurtki woskiem. Ale chuj tam, zaczyna się aplikacja. Trochę piguł, alkoholu, od chuja palenia.
Impreza trwała w najlepsze, kiedy jeden z moich znajomych (po którejś tam pigule), wygłosił monolog, którego nie zapomnę chyba do końca życia:

- Kurwa mać, ja nic nie widzę
- Kurwa, ja odjeżdżam
- Co to jest szkoła, jakie ja mam oceny ?
- Ja pierdolę, chyba dostanę rentę
- Tej, jak ja przyjdę do domu, to stara będzie mi musiała nogi myć

64

#mYp

Stoje na przystanku. pale papierosa. dobry, lucky strike czerwony. lekko mnie skreca, mam jechac po braz, niech tylko przyjedzie autobus i bede nagrzany jak grzejniki przy -40 w Waszych domach. kontem oka widze, ze idzie tu 3 panow, z czego 1 to ewidentny naziol a dwoch to skurwiale dresy. mowia: siema lewaku, rzuc fajkiem. niewiele myslac wzialem swojego jedynego papierosa wyciagnalem, rzucilem na ziemie i zdeptalem, radosnie mowiac, ze nie bedzie go nikt z nich palil. to byl zly ruch, bo wlasnie w pierwszym sniegu, z ktorego sie tak cieszylem, zobaczylem, ze zostaja za mna czerwone plamy, moj nos nagle jest pod katem 90 stopni wzgledem wszystkiego, cialo co sekunde lewituje przy magicznym ruchu ciezkiego buta, a ja wbrew swej woli zmienilem polozenie o okolo 10 metrow wzgledem poczatkowego. po chwili kopania, plucia i bicia (tak, bo mialem wtedy urodziny), mowie ze mam urodziny i starczy. zapadla cisza. naziol wzial moj dowod, ktory mi wypadl z kieszeni razem z portfelem, ktory juz widzialem jak laduje w kieszeni dresa. po krotkiej naradzie ("ty, kurwa, rzeczywiscie ma urodziny!" "nie pierdol... (bierze dowod) a to sto lat - (kop)") zostalem sam. wstalem i wrocilem do domu, wiedzac ze dil mi nie da na kreche. koniec

64

Procent

No ale sam jestes debilem, sprowokowales to sobie....

3

TripStory