#krx

Mielismy w 2016 szopke na sylwestra. koks + alkohol, dla jednego z nas skonczylo sie szybko i najgorzej, typ wyrywal panne trzymajac jej lokiec przy szyi i przygwazdzajac do sciany, wygladal jak "nie wyrucham to zabije", odciagnelismy go do pokoju obok, gdzie wysypal cale swoje koko (bylo go sporo i bylo chyba dobre) na biurko celem wciagniecia na raz. WYSYPALEM MU TE MILIONY DOLAROW NA DYWAN ZEBY SIE NIE ZABIL, mysle ze nie ma mii juz tego za zle. Pozniej rwal jeszcze ta dziewczyne na "dawaj cho sie ruchac", "twoj chlopak to debil, nie umie skleic zdania" (pol godziny wczesniej - zajebisty ziomek) i kurwa najlepsze: "pa jaki postawilas posąg" i pokazuje na swoje krocze. Alkohol jakos tam wzial gore w koncu i typ ladowal puste kielony zapijajac je sokiem i nie zauwazajac tego, pozniej wstal do kibla, od razu sie wypierdolil i chyba zasnal.
Nastepnego dnia (albo tego samego, chuj wie, 3 dni sylwestra) zostal znaleziony siedzac gola dupa na pralce

60

#j0W

Melanz u mnie w domu, wpada kumpel, troszeczke wypil, ale jest calkiem normalny, jakis czas pozniej wpada drugi, pijemy GBLa. Na sam poczatek poleciala 2, wszystko fajnie, gadanka itd. Kolo godz. 22 w strzykawce zostaja 3ml, wiec decydujemy sie na rozlanie po 1.
Ja czuje sie swietnie, drugi kumpel tez, a trzeci, nazwijmy go T. slania sie na nogach, w koncu siada na fotelu-kanapie z usmiechnieta papa i zamknietymi oczami. Po chwili wstaje, puszcza lekkiego spawa na dywan i biegnie do lazienki, gdzie nie omieszka obrzygac mi wanny i umywalki.
Wtem, jak grom z jasnego nieba slychac jak po schodach wchodzi moja matka. Zdolny kumpel, napuscil wody do zatkanej rzygami umywalki i wycierajac niestrawiony pokarm z podlogi gwizdze w najlepsze. Wpada moja matka, widzi co sie dzieje, nie wyglada na zadowolona. T wraca do pokoju ze scierka i wycierajac spawa z dywanu przysypia jakby byl na gieblu :) Oczywiscie nie moglo w tym momencie zabraknac rodzicielki i jej pytania: "a z nim co sie dzieje?".
Nie pozostalo mi nic oprocz wyproszenia kolegow, krotkiej gadki z matka i dopierdolenia jeszcze 1,5 gbla do kompletu oraz nadziania sie na kolejny przypal. I LIKE IT BABY!

57

#gn9

Przy hotelu w ktorym nocowalem w drodze do belgii byly laki, laski, no to sie przeszedlem. jestem juz kolo lasku, widze w nim kilka osob i psy. ide dalej, bo i tak nic nie zrobilem. patrze, a tam 2 ogromne ladne krzaki konopii indyjskich. troche zaniedbane, bo pewnie juz powinny byc zerwane, ale chuj, ide dalej i podsluchuje co tam sie odpierdala
- prosze pana oficera, znalazlem to wczoraj, to nie moje, przysiegam!
- jak to nie pana, przeciez to w pana lesie!
- ale to nie ja to tu zostawilem. przyjezdzam tu raz na rok zeby sobie kilka drzew sciac na opal, nie zauwazylem tego. psze pana, czy ja wygladam na cpuna? przeciez ja wiem ze z tego robi sie amfetamine

79

#007

Remontowane lotnisko, pozna noc, za 5 godzin odlot. Tak, do Amsterdamu. Cala ekipa przyjechala nas zegnac. Na remontowanej przestrzeni wyczajone kryte miejsce gdzie nie ma kamer i psow, mozna sie zrelaksowac, popiwkowac ,usiasc, tylko ten wiatr, kurwa. Najgorsze ze hujowy hasz twardy jak beton , nie dal sie nawet pomielic w kieszeni po podgrzaniu. Trudno, trza isc do kibla. Ulotka na sedes, skalpel z buta, ale niestety we wszystkich kabinach obok wiara, co se pomysla na dzwieki krojenia, stukania i mieszania? Zwijam zestaw i wychodze. Jest, jest! osobne pomieszczenie dla niepelnosprawnych. Pakuje sie, zamek. Pokroilem elegancko cala kostke, wymieszalem z tytem i postanowilem sie jeszcze wysrac. Kiedy bylem u konca tronowania pociagnalem za wiszacy przy kiblu sznurek, oczekujac efektu spuszczania wody. Zamiast tego uslyszalem wycie syreny alarmu dochodzace z zewnatrz. Tak, tak, uruchomilem glowny alarm bezpieczenstwa. Nie zdazylem do konca zlapac kartki z stuffem zlozyc w pol i wcisnac do kieszeni, juz psiaki napierdalaja w drzwi. Serce nakurwia jak kalach.

-0twieraj, otwieraj!
Zerwalem sie i z gaciami w dol, otwieram. Typ z giwera na szyi do mnie podbija za nim drugi z reksiem...Jestem skonczony - mysle

- Co tu robisz?
- Chcialem sie przebarac
- w meskiej nie mozna?
- syf na podlodze straszny i sedesy tez nie najczystsze, przy okazji sie zalatwilem, mowie podciagajac gacie
- naasptepnym razem poniesiesz konsekwencje a teraz znikaj

Udao sie, bez szwanku, przy butli wszyscy mieli ze mnie zwale, ze nie zauwazylem przycisku na scianie, dobrzy ludzie ci z Airport Police.

67

ChowChow

Reksio nie dał głosu? :P

4

#9DP

Jedziemy z ziomkiem autobusem. chyba wtedy wkrecalo mu sie 2cp, bo ja juz na fazie. Stoimy w przegubie na kole, widze ze chlopak nie daje rady z bodyloadem i mowi, ze sie zbelta. Ja zieja z niego i mowie to dawaj! A ten kurwa bez kitu zaczyna hawtowac w autobusie, srodek dnia, pelno ludzi - SIEKA!!
dalem mu brechtajac sie z niego jakis woreczek po kanapce i ten w niego jedzie, az mu sie przelewa :D
odwracam sie na tyl auto i w chwili gdy sie odwracalem, kazdy wzrok w sufit, albo okno czy tez podloge ( ofc ciagle sie oblakanie brechtajac ). Powtorzylem to samo ze 2 razy, co leprze ciagle ludzie sie 'niby' nie patrzyli, co spotegowalo jeszcze moja brechte i do ziomka:
- ty B. dawaj jedziesz nikt nie patrzy

57

#4z2

Akcja w sklepie, po mefedronie. Poszliśmy po coś do picia.
Mówię do byłego by wziął colę. Wziął ice tea, kasjerka dziwnie się patrzy, ale chuj z nią :-D zorientowałam się przy kasie, że nie wziął coli, zabrałam ice tea, jeszcze go opierdoliłam za pomyłkę i przyniosłam mountain dew. Zapłaciliśmy, wyszliśmy ze sklepu, po 5min zorientowaliśmy się, że jednak nie kupiliśmy tej coli...

58

#5Rx

Po mefedronie. Były dał mi swój telefon bym poczytała jaką zwrotkę napisał. Mi oczwiście oczy tak latały, że nie byłam w stanie tego odczytać...
Szliśmy ulicą, a za nami jakiś koleś.
Wyjebałam z tekstem: ' Kurwa, Ty to masz taki charakter pisma, że za chuja Cię nie idzie rozczytać, weź może drukowanymi to napisz", mina tego typa była mistrzowska, bo akurat nas mijał i wybuchnął śmiechem..

56

#27J

Piłem z ziomkiem spiryt ruski u niego w domu. Wypiliśmy litrę na dwóch, on usnął przy stole. Zawołałem jego byłą żonę i obecną na tamtą chwilę partnerkę z kuchni żeby piły ze mną. Zgodziły się. Pijemy, poszła litra na trójkę i one już nie chciały, więc wyszedłem do kibla i zarzuciłem 8 relanium. Wracam a tam ziomek się przebudził i mówi "ej kurwa gdzie żeś Ty był?nie mam z kim pić" zdziwił się i obraził jak powiedziałem że piliśmy bez niego. Wypiliśmy pół litra na dwóch i znowu sen go dopadł. Już byłem ostro najebany i poszedłem od niego. Zacząłem się kręcić po mieście i stwierdziłem że hajs przepiłem, mpk już nie kursuję,jestem spoza Lublina,zimno jak skurwysyn, więc zadzwonię na karetkę i przekimam na toksykologi. Karetka przyjechała,no i zawieźli mnie na toksykologię. W karcie wypisowej ujrzałem dwie ciekawe rzeczy:
1. Zatrucie alkoholem i benzodiazepina (próba samobójcza)
2.Wynik toksykologiczny:
-benzodiazepiny +
-zawartość etanolu w moczu 1,98mg/l


PS: Mój ziomek z którym piłem już nie żyję. Umarł w wieku 28lat na marskość wątroby.

54

#1G3

Stary, powojenny wiadukt, tory.
Ja, Ziąbel, Dredy i samara napchana baką.
Siedzimy, butla krąży, zapierdoleni do nietomności. Skurwiliśmy, butla ląduje niedaleko nas, kartka złożono-rozłożona leży obok mnie, w niej półka grassu. Dredy zaczyna pierdolić coś o super nowicjuszach. Śmiech. Nagle szelest, serce niemal zamiera, na karku pojawia się zimny pot. Spoglądam w tył.
Zapierdala dumny z siebie, łysy kaban, napompowany swą przóżnością tak, że mu dupskiem wycieka.
Milknę. Dredy nadal pierdoli farmazony, po czym wstaje, zbliża się do barierki i spogląda na owego jegomościa. Frajer przeskakuje przez barierkę o którą się opieramy, a zza krzaków wytacza się drugi. Podchodzi.

(P)Olicjant - Dzień dobry, *przedstawia się, wyciągając odznakę*.
Serce zaczyna szybciej bić. Kurwa. Ziąbel ma w skarpecie samarę zajebaną grassem po brzegi.
Dredy pod wpływem przerezanych zabytków muzealnych zwanych mózgiem odsuwa się trochę w tył.
P - Rączki!
Dredy unosząc lekko ręce zaczyna spierdalać. A psy z piskiem wyrywają za półmiskiem. Biegną.
Podnoszę butle i rzucam ją trochę dalej, po czym wysypuje smar z kartki. Ziąbel zdejmuje buta, wyciąga samarę ze skiety i rzuca. Ja pierdole, nie wyleciała za wiadukt, błyszczy na tej trawie jak jebane nastolatki z My Sweet Sixteen. Spoglądam na frajerów którzy gonią za Dredym. Jeden się zatrzymał, drugi się wyjebał. Ziąbel szybko podnosi i wyrzuca samarę za wiadukt. Wkracza kolejny frajer z psem. Pół metrowy "Reksio" zaczyna zajebiście głośno szczekać, co owocuje moim wypierdoleniem się na glebę. Wstaję, siadam. Git.
- No to panowie klepanko.
Ulga na sercu. Nie mamy nic.
Wstaję. Trzepią mnie. Pusto. Trzepią kumpla. Pusto.
- Co, dżezik się jarało, chłopaki?
- Paaanie, My nie palimy, siedzieliśmy tylko.
- Tak? A ta butla to czyja?
- A pełno tutaj tego przecież...
Bełkoczę. Straszny suchar w ustach.
- No chłopaki, oszczędźcie sobie, i nam nieprzyjemności. My zaczniemy węszyć, to i tak się wyda.
Cisza, brak reakcji. Banalne zagrywki, jak w jebanym W11.
Chwila bełkotu między mną a kumplem. Śmiech.
- Z czego się tak śmiejecie chłopaki?
- Supernowicjusz spierdolił..
Dłuższa cisza.
- Data urodzenia.
Nie reaguję.
- Data urodzenia!
Unoszę wzrok z ziemi, i lekkim bełkotem wypalam:
- Co?
- Datę urodzenia podaj kurwa.
- Ja?
- Tak!
- Yyyyy... Szósty dziesiąty... Znaczy ten...Dziesiąty szósty... hehe... Kurwa.
Kumpel nie wytrzymuje, wybucha śmiechem jak pojebany.
- No dzień szósty, miesiąc dziesiąty...
Frajer notuje jak marny studencina. Widać, że pisanie to szczyt jego możliwości intelektualnych. Ma minę jakby zaraz miał się zesrać. Podjeżdża kabaryna. Z Dredym. Idiota znalazł się pół godziny później od ucieczki, zajebiście daleko od miejsca przypału.
Rezultat? Sześciu wkurwionych psiarzy i trzy mandaty po 500zł. Za chodzenie po torach.

Najlepsze jest to, że na drugi dzień znalazłem z kumplem ten grass który wyjebał

77

TripStory