#xvr

Wbijam sobie do sklepu z ziomkiem totalnie upaleni i of course gastro. Patrze co by tu wszamać, podchodze do lady i mowie:
-Batona Liona poprosze...
Babka poszła na drugi koniec sklepu bo tam batony są, i przynosi ale ja mysle 1? coś mało i mowie ponownie:
- no to jeszcze jednego poprosze
Ekspedientka krzywo sie na mnie popatrzyła ale oki znowu poszła i przynosi, patrze 2 batony ale gastro potężne wiec znowu:
- pani da jeszcze jednego
Baba już wqurwiona bo myśli że sie z niej zbijam, ale ok i znowu zapierdala przynosi i mówi:
- 4,50 zł prosze...
ja do kieszeni i wyjmuje garść klepaków może 1,50 zł tam było i mowie:
-no to może jednak jednego wezmę
Myślałem że mnie tam zabije za miejscu....

38

#wmw

Sprawa z wczoraj. Siedzimy u kumpla w 5 osób - 3 jarają (w tym jedna z nich zdekszona już - właściciel chaty) 2 osoby po prostu wpadły. Zajebisty klimat, muza, przymglone światło, dym w pokoju, palimy fajki i rozmawiamy. Pytamy sie własciciela kiedy starsza wraca on mówi że nad ranem wiec luz.

Z uwagi że już jestem troche upalony wpadam na genialny pomysł wkrecenia gospodarza - w ekipie raczej rzadko cos wkrecamy, wiec jak juz jest taka akcja to zazwyczaj sie udaje. niepostrzezenie wyjmuje komórke i dzwonie na stacjonarny, a potem go odbieram.

- Dzień dobry (patrze na twarz gospodarza, mocno blada i przerażona). Nie nie mówi M****, z tej strony Zbigniew, jestem kochankien M****. Nie nie kocham go, my tylko tak czasem... Podać go ? dobrze prosze
(i oddaje słuchawke)

W tym czasie gospodarz wygląda jakby miał sie zasrać ze strachu, macha mi żebym przestał gadać, i jest doprawdy przerażony. Gdy podaje mu telefon i orientuje sie że to wkreta wszyscy go zbeczeli, nawet on sam z siebie rył, jak łatwo poszło :)

37

#6R9

Apteka w centrum miasta, po raz pierwszy do niej wchodzę, w środku młoda aptekarka (do której podchodzę) i obok dwóch młodych aptekarzy:
- Dzień dobry, Neoazarinę poproszę.
- [machając mi opakowaniem przed nosem] A wie Pan, że to jest na receptę.
- doprawdy! nie wiedziałem. [Udając debila]
Już mi wydaje i słyszę tekst aptekarza:
- Oj będzie kodeinkę się waliło [Ja uśmiech na ryju, choć speszony troszkę, dodaję:]
- To poproszę jeszcze Thiocodin 2 opakowania :-D
Oczywiście farmaceutka mi wydała, zapłaciłem za Neo i 2 thio i słyszę tekst oczywiście bezczelnie kierowany do mnie przez aptekarza(wątpię w ich trzeźwość tamtego dnia):
- oj widzę, że dzisiaj to dużo tej kodeinki będzie. A później będzie podwójne widzenie :-D
Z bananem wyszedłem z apteki, jeszcze przed wyjściem wpadłem w brechę - ubaw przedni. Ale zdziwiło mnie to bo po pierwsze byłem pierwszy raz w tej aptece, a po drugie nie wyglądam jak ćpun - kulturalnie byłem w garniaku i skórze, a tu takie teksty.
Grunt że sprzedali.

28

#0VX

Palimy sobie na miejscówce w 4 osoby. Już kazdy się mocno upalil, koles nabil lufę i daje innemu żeby rozpalil. W tym momencie jeden koleś zacząl coś mówić o "ptakach, które fruwają wysoko i mają ostre dzioby i przebijają się przez szyby samolotu i wbijają się pilotowi prosto w czolo" . W tym samym momencie koleś który rozpalal szklo nie wytrzymal ze smiechu , dmuchnąl w lufę i wszystko trafilo temu kolesiowi .... prosto w czolo :D:D:D

18

#86o

Kiedyś po zajęciach na uczelni poszliśmy z kumplem między bloki palic czarne rureczki. Ściągnęliśmy buchy, patrzymy a w nasza stronę idą jakieś 2 babcie. Kumpel skitrał czarną rureczkę i worek. Stoimy a babcie (jehowe) podbijają z tekstem:
-A może panowie się zainteresują, mamy ciekawe rzeczy dla młodzieży (pokazują nam jakieś jehowe pisemka)
-Nie, dziękujemy.
No to babcie poszły sobie. Kumpel wyciąga worek, nabija lufę i mówi:
-A my tu mamy jeszcze ciekawsze rzeczy dla młodzieży

31

#7LA

Dobry motyw był jak zostawiłem grzybki w zamrażarce.
Stara któregoś dnia robiła pizzę, oczywiście z moimi grzybkami.
Wchodzę do chaty, a tam stary nago w oknie z wędką mocuje się z urojonym uber karpiem, a stara rozmawia z duchem Kopernika.

37

#4R6

Wczorajsza sytuacja z babcia:

babcia: ale mnie w krzyżu rypie, ajc!
ja: bierze cos babcia na te plecy?
b: ziółka pije
j: a ile babcia tego pije?
b: 200g na szklankę
j: to ja babci zalatwie takie ziółka, tylko ze je sie pali, wystarczy gram i babcia bedzie zdrowa
b: a nie chce tego, ostatnio właśnie paliłam takie ziółka z koleżanka to mi sie w głowie kręciło
j: <powstrzymując wybuch śmiechu> ...a nie czuła sie babcia lepiej :)?
b: no trochę
j: a widzi babcia.

21

#Elk

Byłem z dobrym przyjacielem na półmetku w jakimś tam barze kiedyś. Napiliśmy się okrutnie o 4 rano skakałem przez jakieś płoty, no sajgon niesamowity film urwany jak to po alko ;) O 7.30 rano (oczywiście dalej jesteśmy najebani po wczorajszym) przychodzi do mnie kompan wczorajszej biesiady z prośbą żebym dał mu zadzwonić bo zgubił telefon. Dałem komórke, no sygnał jest, dzwoni dzwoni i nagle ktoś odbiera :)
-Halo?
-Dawaj kurwa mój telefon!!!
- Yyy... Komenda miejska policji, telefon jest do odebrania na komisariacie proszę wziąć dowód zakupu i wszystkie papiery

jeszcze śmieszniej było na komisariace, ziomek tam poszedł do pokoju a ja siedziałem w poczekalni i namawiałem menela żeby gaśnice w holu odpalił bo go nie chcieli na dołku zamknąć xD

31

#Vm1

Dla zobrazowania sytuacji muszę najpierw częściowo opisać moją Kobietę. Otóż, jest ona bardzo łatwowierna. Po prostu, co powiem, to ona najpierw to przyjmuje jako pewnik, a dopiero później nad tym się zastanawia. Nie muszę chyba dodawać, że często prowadzi to do śmiesznych sytuacji ;) Lubię ją wkręcać we wszystko. Tak było i tym razem. Cośtam robiłem porządek z dragami, przekładałem je z miejsca na miejsce i miałem w ręce wódkę z rozpuszczoną weń meskaliną.
Kobieta: Co ty tam masz?
Ja: Meskalinę.
K: A po co?
Ja: no napiłem się.
K: CO?! BEZ ODMIERZANIA?!

Rozbroiła mnie ta sytuacja. Jutro oboje wcześnie rano musimy być ogarnięci na uczelnię, a on bardziej się na mnie denerwuje za nieodmierzenie konkretnej dawki, niż za bycie nieodpowiedzialnym. Wychowałem cudo <3

28

TripStory