#ERv

Miałem wtedy chyba lat 16 i dopiero zaczynałem swoją przygodę z etanolem, obróciliśmy z kolegą pół litra i postanowiliśmy wbić na grilla do koleżanki, a że jak wspomniałem za dużego doświadczenia z alkoholem wtedy nie miałem i nie znałem swoich możliwości to i na imprezie doprawiłem się jeszcze kilkoma piwami. To że na dworze było chyba ze 40 stopni wiadomo jak zadziałało i oczywiście zgon. Do domu daleko nie miałem, więc koledzy wpadli na pomysł żeby mnie odprowadzić (chociaż zanieść to zdecydowanie lepsze słowo) no i odprowadzili, zostawili na klatce pod drzwiami, zadzwonili i uciekli. Pech chciał że nikogo w domu nie było bo wszyscy byli na jakimś weselu, które było ponad 400 km od miasta.
Zobaczyła mnie sąsiadka, zadzwoniła na policję, powinęli mnie i zadzwonili do starych, którzy przejechali pół Polski żeby odebrać najebanego synka z komendy. Konsekwencji prawnych nie było na szczęście żadnych, ale w domu był niezły sajgon przez dobry miesiąc.

32

#G67

Sobotni wieczór, ognisko, urodziny znajomego. Zrobiliśmy sobie grilla, atmosfera pozytywna. Ostatni moment który pamiętam, to jak czuję gdy alkohol powoli zaczyna działać (na tyle, że potrafiłem wyraźnie rozmawiać i chodzić bez problemu). Poranek mnie zaskoczył sowicie. Obudziłem się idąc, nie wiadomo gdzie, ciągnęła mnie jakaś kobieta z ochrony, wrzeszczała na mnie że będę mieć przejebane. Byłem w szoku bo nie wiedziałem co zrobiłem, dotarło do mnie że urwał mi się film tej nocy. Babeczka zaprowadziła mnie do kanciapy ochrony. Okazało się, że 'włamałem' się do wielkiej firmy (ABB) o 5tej rano, wszedłem nakurwiony do recepcji i walnąłem się tam na kanapie i zasnąłem. Ochroniarz się pytał z kim przyszedłem i po co, o której, a ja nic nie pamiętałem. Jeden tak się wkurzył z tego powodu że nic nie mówiłem, że uderzył mnie w twarz i zaczął szarpać. Przeszukali mnie (nie mieli prawa do bicia jak i przeszukania, ale byłem bezbronny).Zadzwonili po policję, przyjechał radiowóz i zawieźli mnie pod dom. Policjant z policjantką w radiowozie odwożąc mnie do domu wyśmiewali się z ochroniarzy, że nie potrafili dopilnować firmy skoro pijany koleś wszedł przez ogrodzenie i wszedł do otwartej (!) firmy. To był najdziwniejszy poranek w moim życiu.

22

#M8A

Byłam u znajomego na wiadrze po czym miałam pojechać do przyjaciela do Trzebnicy. Idę sobie na Dworzec Główny we Wrocławiu i podchodzę do kasy gdzie mówię " Dzień dobry, poproszę bilet ulgowy szkolny do Wrocławia na główny". Pani się na mnie patrzyła jak na nienormalną a ja nie zdawałam sobie sprawy co tak na prawdę powiedziałam tylko się zastanawiałam dlaczego nie drukuje biletu. Po kilku minutach ogarnęłam że przecież już tu jestem i chcę jechać do Trzebnicy.

29

#Nk6

Matka kupiła kiedyś testy bez mojej wiedzy ( 2 na zioło i 1 na wszytko)
Zjarałem się jak świnia plastelinką i znalazłem przez przypadek te testy , i z ciekawości sobie zrobiłem jeden na zioło ; p ( miałem wolny kwadrat)
No i wychodzi wynik pozytywny , a ja zjarany i zadowolony ze to gówno nie działa ; p , zostawiłem test na widoku by sobie matka zobaczyła, wracam do domu a matka do mnie czemu otworzyłem test ? Ja na to ze wyszło pozytywnie i żeby mnie nie sprawdzała , a Ona do mnie - No własnie pozytywnie. Miałem oczy jak pomidorki a faze megga, że nie ogarnąłem tego, że pozytywny wynik jest wtedy jak ktoś jarał.

32

#zpY

To jest popis mojego ojca.
Mieszkalem wtedy z rodzicami w domu gdzie na jednym piętrze były 3 mieszkania.
Naprzeciwko naszego lokalu na pierwszym piętrze mieszkala bardzo niesympatyczna, dość stara i brzydka sąsiadka. Taka typowa jędza. Pewnego wieczoru piętro wyżej (nad nią) u sąsiada odbywała się dość głośna impreza z alkoholem i tańcami gdzie uczestniczyli m.in. moi rodzice.
Gdzieś kolo 12 moj ojciec, lekko juz na bani postanowil wyjsc i kupic gdzies papierosy. Gdy wracał windą pomylkowo nacisnął 1 piętro i skierował się do mieszkania sąsiadki jędzy zamiast na impreze piętro wyżej. Dzwoni, dzwoni, az w koncu mu otwiera, w papilotach i wyrazem twarzy, ktory moze zabic.
A ojciec patrzy na nią i mowi...."A kto tę starą kurwę zaprosił ? "

37

#yP7

Pare tygodni temu wracając wstawiony z imprezki na osiedlu na którym nie byłem pare lat, "przycisnęło" mnie okrutnie. Znalazłem zaciemnione miejsce przed ogrodzeniem budynku żłobka, pod drzewami. I gdy "oddawałem głos na Leppera" nadjechał jakiś samochód. Nie zwracałem na niego specjalnej uwagi dopoki nie usłyszałem:
- "To nie masz już gdzie lać, tylko pod komisariatem ?"
Okazało się, że samochód to policyjny radiowóz, a żłobek jakiś czas temu przekształcono w osiedlowy posterunek policji.

31

#wpR

Przypomniała mi się pewna akcja, ale nie zdarzyła się mi, a pewnemu żulowi.
Mój ojciec jakieś 10 lat temu pracował w jednostce wojskowej jako wartownik.
Któregoś razu miał nocną zmianę i zauważył, jak ktoś przeskakuje przez płot.
Ojciec do gościa krzyczy, ten nic i idzie dalej. Ponowił ostrzeżenie, dalej nic. Ostrzegł, że będzie strzelać, jeśli zaraz się nie zatrzyma.
Koleś dalej idzie.
Ojciec oddał strzał ostrzegawczy w górę. Zaraz zleciało się paru wartowników. Koleś dalej idzie.
Jeszcze raz poszedł strzał ostrzegawczy, ojciec krzyknął parę razy, ale dalej nic.
W końcu ojciec przykucnął i oddał strzał w kierunku kolesia.
Poszli po tego gościa, wezwali pogotowie i co się okazało. Jakiś żuł sobie zrobił tędy skróty do domu. Przez jednostkę wojskową %-D
Koleś w ogóle takiego farta miał, ojciec celował bodajże w łydkę (nie pamiętam już), a koleś oberwał w udo, parę cm od jaj.

To się nazywa chujowa akcja po alkoholu, wejść najebanym na teren jednostki i oberwać kałachem

47

Manny

John Rambo :D

1

#o2j

Było to kilka lat temu ,w wynajętej restauracji kumpela urządziła 18 urodziny .
Było około stu osób ze względu na to iż kumpela była wtedy (zresztą do dziś )
bogata i co za tym idzie aktywna towarzysko. Nad ranem okazało sie że jeden z
kibli w meskiej ubikacj ,zatkał sie od nadmiaru papieru i zaczął wybijać
(odchodów ,moczu i wymiocin było w nim o same brzegi). Jeden z moich kumpli
słynący z finezyjnych i gorzkich żartów ,nabrał wspomnianej substancji do kubka
po pepsi ,zatkał wieczkiem i wsadził słomkę.Nie trzeba było czekać na finał
jego "kawału" ,bo po kilku minutach chodzenia z kubkiem znalazł sie nieżle
zgarowany i spragniony biesiadnik , które widząc kumpla ryknął z nadzieją i
błaganiem w głosie , "OOO!!! pepsi daj łyczka stary ,a uratujesz mi życie!!" ,
kumpel na to : "Jasne stary, Pij do dna!!" .Koleś pociągnął przez słomkę (na
bezdechu) pożądnego łyka .Na efekty nie trzeba było czekać długo. Najpierw
wypluł wszystko na ziemie ,a póżniej zaczą wymiotować jak szalony ,Podobno
wymiotował kilka dni.

32

Manny

Znajomy lepszy od Popka faceburgera

1

#pY2

Chodziłem wówczas do pierwszej klasy technikum.
Nudziło mi się cholernie któregoś wieczoru, koło 22, piszę do ludzi czy idą chlać, jeden się znalazł chętny.
Idę na spotkanie, kupujemy flaszencję (0.5l żołądkowej gorzkiej czystej), idziemy gdzieś się zakamuflować pod szkołę.
Kumpel wziął łyka, wykręciło go i stwierdził, że on nie pije, zostaje przy samym browarze.
Tak patrze na tą flachę... coś mi odjebało.
Siup z gwinta... i tak poszło w jakieś 15sec pół litra wódki na hejnał %-D
Nie mieliśmy zapoi, ale jakoś ryja mi okrutnie nie wykręciło.
Czułem się dobrze, nie zbierało się nawet na rzyganie.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, w końcu się rozeszliśmy.
Wracając do domu zacząłem powoli odpierdalać. Wbiłem na teren szkoły przez płot, poprzekręcałem jakieś tabliczki, nalałem na frontowe drzwi, chodziłem i szukałem co by tu nabroić.
W końcu pierdolę to i wracam do domu. Idę sobie i tak rozmyślam.
Przechodzę obok apteki. Kurwa %-D
Pomyślałem sobie, że wejdę tam i 'nawrócę' farmaceutów. Powiem im, że dragi nie są złe, że można ładnie używać rekreacyjnie, jak robi się to z głową.
Pochodzę do drzwi, ciągnę. Ciągnę i nic. A widzę, że w środku się pali i stoi farmaceutka za ladą. Ciągnę i dalej nic.
No to chuj z tym. Wracam do domu. Nici z nawracania.
Jedyne co potem pamiętam, to że wpadłem do domu, było duszno, zacząłem się rozbierać i rozrzucać ciuchy po całym domu.
Rano obudziłem się z ręką w misce pełnej rzygów.
Matka opowiadała mi, że padłem na wyro, a potem leżąc na plecach rzygałem do góry i zacząłem się dławić swoimi rzygami %-D
Dobrze, że matka w domu była, to mnie odkrztusiła i pomogła :)

No i najlepsze teraz z tej historii:
gdy chciałem wejść nawracać farmaceutów w aptece, nie mogłem otworzyć drzwi...
bo kurwa, zamiast je popchać to ciągnąłem. a nawet mi do głowy nie przyszło, żeby spróbować otworzyć te drzwi w drugą stronę %-D
Ale zajebisty to był fart, że nie pomyślałem o tym.
Pewnie byście oglądali w wiadomościach jak nakurwiony w 3 dupy nastolatek wszedł w nocy do apteki i zaczął nawracać farmaceutów mówiąc, że używki są dobre gdy się je ROZSĄDNIE używa

26

TripStory