#n5R

Raz się ostro skułem, w przeciwieństwie do moich towarzyszy. Nie wiem kiedy urwał mi się film, swiadomość odzyskałem jebiąc na glebe i słysząc śmiech kumpli. Poszli dalej co mnie wkurwiło niesamowicie, wróciłem do domu kumpla podpaliłem mu dywan, odkręciłem wszystkie krany ,wyjebałem telewizor i spierdoliłem, po drodze jeszcze nie wiem dlaczego wyjebałem okno w szopie, otworzyłem furtkę pies zaczął latać po sąsiadach, wyjąłem oponę z samochodu letniskowego i rzuciłem ją na dach ogólnie rozpierdol totalny %-D Po 20min wróciłem, na moje szczescie zjarał się tylko kawałek dywanu kumpel mnie nie widział, później tylko jak wychodziłem ktoś gapił się przez okno , nie wiem czy mnie widział (chociaż wątpie, gdyby mnie zauważył od razu pewnie zacząłby mnie gonić). Na moje szczescie miałem cąłą zadrapana twarz wiec wkrecilem ,że jakieś menele mnie pobiły i zrobiły to wszystko.

54

#5B

sylwester
powrót z rynku
pomysl zeby robic orzelki na sniegu
klade sie na śnieg
twarzą do śniegu
warstwa świeżego śniegu - 2 cm
pod spodem bruk
efekt: posiniaczona twarz przez 2 tyg.
ale zero bólu

44

#kR5

Moj sasiad - facet kolo 50-tki, ok. 170cm wzrostu, podobny rozmiar w pasie od
piwska - ktoregos razu wracal do domu po imprezie. Zapomnial klucza albo nie
mogl go znalezc, a ze nie chcial budzic zony postanowil wejsc przez okno. Troche
mu zajelo czasu wgramolenie sie na nie, byl tez juz bardzo zmeczony, wiec kiedy
pokonal polowe drogi jego orgaznizm powiedzial 'dosc' i zasnal. Okrakiem na
oknie, jedna noga w srodku, druga na zewnatrz.
Tak go znalezli nad ranem.
Gosciujest juz legenda za zycia.

26

#1R

Odpalałem zapalniczkę z zepsutym iskrownikiem zapałką.
Zapałką po odpaleniu zapalary machnąłem i wyrzuciłem za siebie. Opalam lufke, poalam i się do tyłu obejrzałem, żeby z pokoju wyjść. A tam!: Na łóżku pali się moja ulubiona koszula i kołdra! Podniosłem koszulę szybko, pomachałem nią i potrzepałem nią kołdrę i zgasło.
Kurwa, mam teraz wypaloną dziurę na całe plecy :/ Taka zajebista biała koszulka w kratę beżowo - czarną z rękawem krótkim z Reserved. Kurwa!

47

#8m

Mój wujek wypil troszke za duzo i chcial do domu.
Rodzinka oczywiscie ( urodziny jakies byly) zaczela mu pomagac sie
ubierac,ale utkneli na jednym bucie bo z ki cholerci nie mogli znalezc drugiego...
Poprosili wiec o pomoc obecne tam dzieci (czyli nas), na szczescie my
nie bylismy wcieci i jedno z nas krzyknelo:
-"Ale przeciez wujek ma tylko jedna noge!"
Po bardzo krotkiej ciszy najpierw wujek, a potem reszta rodziny wybuchla smiechem :-)

44

#Rq

Miałem plan spalic się z dobra koleżanka na imprezie/na trzeźwo już dogadane było/... Szlugów nie pali, już konkretnie po alkoholowych procentach. Pale ja, jej koleżanka obeznana w temacie jak zauważyłem i ona... widać, że nie może zgarnąć dobrego bucha, bo zaciąga się dodatkowo jeszcze nosem, zamiast ustami...
krótka insrukcja krok po kroku jak ma palić...
-głęboki wdech wolno do końca, trzymasz, wydech, ok?
-ok
wparujemy się z zapartym tchem jak bierze głęboki wdech (kompletnie ujarani, cisza wokół) zgarnęła bucha...
-i jak? i jak?
(wypuszcza chmurę) Jak na aerobiku!

45

#3M

Będąc już w głębokim uzależnieniu od kodeiny, wstałem pewnego zimowego dnia, umyłem się, wypiłem kawę, zjadłem swoje 450 mg, posiedziałem chwilę przy kompie i udałem się (nie, nie do pracy, chociaż byłem zatrudniony. Ćpanie opio to robota na cały etat, a ja nie miałem czasu na dwa) na miasto celem "przywłaszczenia sobie" tylu pak Thocodinu, ile dałem radę w 4-5h.

Kilka słów o tym, na czym ten cały proceder polegał. Chodziło o kupowanie 2-3 paczek Thio... bez płacenia. Ja ten sposób nazwałem "na mały Amol", tutaj spotkałem się z określeniem "na wyrwę". Pojawiałem się pod apteką i obserwowałem ruch. Jeżeli był ciągły, to odpuszczałem. Apteka musiała być bez klientów przynajmniej minutę co jakiś czas, żebym się odważył. Czasem potrafiłem czekać prawie godzinę, jak Omar w "The Wire"...
Wchodziłem z kartą płatniczą w ręku i na wstępie prosiłem o 3 paczki Thio. W 98 na 100 aptek farmaceutki kładły opakowania na ladzie, a jak już się tam znalazły, prosiłem o coś znajdującego się w trudno dostępnym miejscu. Cel był oczywiście taki, by kobieta choć na moment się odwróciła. Kiedy tak się stawało, brałem thio i wychodziłem. Oczywiście miałem wcześniej zaplanowany najlepszy kierunek ewakuacji.
Kiedyś zdarzył mi się facet. Nieco ode mnie starszy i większy. Wszystko szło jak zwykle, dopóki nie zauważyłem, że gość wyskoczył za mną z tej apteki i zaczął gonić jak na filmie. Spier*****em wtedy jak nigdy w życiu. Pościg trwał z 10 minut (to naprawdę długo) i zakończył się wywrotką aptekarza na śniegu. Jak tylko straciłem go z oczu i jeszcze kawałek, wtoczyłem się resztkami sił do jakiejś kamienicy i łapałem oddech przez kolejne 15 minut na klatce schodowej.
Procederu nie zaprzestałem i zrobiłem w ten sposób większość aptek w mieście.
Z perspektywy czasu ciężko mi żyć z tym i innymi rzeczami, które zrobiłem, żeby mieć na kodeinę. Miałem mnóstwo szczęścia, że robiąc to tyle razy nigdy nie wpadłem.
Don't do this at home.

41

#2K

Amsterdam, sylwester 2014/2015, chodzimy ekipą po mieście zwiedzając kofiki, oczywiście upizgani jak trzeba. Z alejki wychodzi murzyn i zaczepia nas z pytaniem "Cocaine?". Na to kumpel, który nic kompletnie po angielsku nie mówi, ale kojarzy jakieś teksty z filmów odpowiada "Yes my nigga!"

78

#VM

Pewnego dnia wrzuciłyśmy z kumpelą kwasy. Po wspaniałej podróży rozjechałyśmy się do domów. Gdy już dotarłam postanowiłam zadzwonić do niej by zapytać się jak się czuje i czy wszystko ok.
ja: - no jak tam? rodzice się nie zorientowali?
ona: - nie, wszystko ok. tylko wiesz... miałam problem ze zjedzeniem zupy...
- jakiej zupy?
- pomidorowej, mama zrobiła
- a dlaczego miałaś problem z jej zjedzeniem?
- no wiesz... nie to żeby ten pomidor coś mówił... ale jednak jakieś znaki dawał!
:-D :-D :-D Myślałam, że padnę ze śmiechu

68

TripStory