#WJ

Była imreza - dość mało osób, głośna muzyka, wszędzie porozstawiane dragi. Nikt się jednak nie stresował bo w okolicy domów nie było i nikomu zakłócanie ciszy nocnej nie przeszkadzało. Potem na imprę przyjechał diler - nawalony jak dzika świnia i z mnóstwem towaru. Chodził, częstował, sprzedawał i ciągle marudził, że muzyka jest za głośno i dzwoni na policję... Wszyscy się śmiali i mówili żeby poszedł sobie przyciszyć jak mu przeszkadza, ale on zaczął właśnie wykręcać 997.
Każdy myślał, że sobie jaja robi i olali sprawę.
A ten debil naprawdę to zgłosił i wkrótce przyjechali!
Właściciel domu nieźle się z nimi nagadał i o mało w gacie nie posrał, ale udało mu się ich nie wpuścić do środka ;)
A nienormalny diler wcale mu w tym nie pomagał... Kiedy usłyszał tekst jednego z gliniarzy "Pewnie tu jakieś narkotyki macie" wychylił się i bełkoczącym głosem wypalił
-"Narkotyki - tylko do szesnastej" %-D
Kretyn, że hehej

61

#XW

Wczoraj to bylo...
Wchodze sobie zjarany do domciu.
Wchodze do kuchni, patrze moi starzy nad czyms pochyleni, na stole lekrzy strzykawka z igla...
podchodze blizej, patrze moi starzy wala proszek na lyzke, zalewaja woda do iniekcji, podgrzewaja zaplara i mieszają :D
Wybuchlem smiechem, bardzo dzikim smiechem,
Dopeiro po chwili skaplem sie ze cos jest nie tak (w sumie moi starzy tez).
Zaczalem cos do nich belkotac, prawie dlawiac sie ze smiechu.
Myslalem ze moi starzy cos beda sobie to w żyłkę walic. (ah te rozkminy).
Poszedlem do pokoju, i przypomnialem sobie ze moj pies jest chory i trzeba mu robic iniekcje przeciwbolowe i przeciw zapalne.
Ale wkrete mialem ostra.

127

ChowChow

MindFuck ^^

2

#Op

Pare tygodniu temu jedziemy po zielsko. Wjeżdzamy na odpowiednie osiedle, idziemy do dila okazuje sie ze ma kartoniki. berzemy, wrzucamy, idziemy coś zjeść i wracamy do domu (54km kaszlem w 4 :D). Jedziemy krótsza drogą, taką poboczna bez lamp, pasów i w ogole. Nagle jebs! po czyms przejechalismy, kaszel zakszlał i zdechł. Wychodzimy, patrzymy, niesamowicie wielki królik. Karton zaczął dobrze dzialać, myslelismy ze nam sie wydaje, ale faktycznie królik mutant. Mniejsza z królikiem, fura wazniejsza bo mamy jeszcze 34 klocki, a królikowi juz i tak nic nie pomoze. Znajomy ze jest mechanikiem(przynajmniej tak nam sie wydaje, bo pracuje w warsztacie) zabiera sie do naprawy szkód. Stoimy czekamy, kaszel nic. Naglo kumpel dokonuje odkrycia
- Chyba coś jest nie tak ze skrzynią
Uradowani, że wiadomo o co chodzi, czekamy na efekty. Kumpel wlazi pod kaszla i gmera tam. Wynurza się po 15 minutach
-No niestety. nic nie naprawie
-Dlaczego?
-E... nie ma skrzyni.
No i tyle, skrzynia się nie znalazła, gdzie jest, wie tylko śp królik,

60

#G7

Niedalej jak w poniedziałek jade z kumplami po plasteline. Ładujemy sie w 3 w żelazko(tico), ja na kanapie z tyłu, dwóch ziomkow na przodzie. Kierowca w stanie wskazującym na trzymanie fify. Raz mach, dwa trzy ssanie sprzęgło i jedziemy. Grzejemy żelazeczkiem :D Ziomek jedzie:
-Te uwazaj rondo - krzycze
-Gdzie?! - pytanie idiotyczne :D Bo wlasnie jedziemy przez środek ronda. Tico coś zaczyna przypominać z odgłosu ferrari. CO jest? w sumie nie ma czasu to jedziemy, ale jak wyjechalismy z miasta i przy szalonej prędkości 80 km/h gdzie w koreanskiej konstrukcji lakier sie łuszczy i dzwonek odpada :D coś dziwnego zaczyna sie dziać. Przed tico dym?! patrze za okno a tam dymowa.
- Wechikuł płonie! - rzucam hasło z kumplem. Tico wyglądał na szosie jak meteoryt. Zatrzymujemy pojazd.
Kierowca(mechanik prawda, niewzruszony sytuacją, udaje cfaniaka ze wie co ejst :D)
- stary zobacz co jest z tłumikiem - ziom wychodzi i sprawdza
Po 5 minutach:
- ej tu nie ma wcale tłumika - krzyk zza wozu
- musi być, moze rura odpadla, ale tam dalej zobacz
Po 5 minutach:
- Ziom przykra wiadomosc to taka ze tam nic nie ma

No to wiemy jaka przyczyna hałasu i dymu jest. Lecimy dalej. Załatwilismy co mielismy zalatwic, zgrzalismy fife i wracamy. Stop przy rondzie, a tam na środku piękny , zardzewialy uklad wydechowy Made in Korea

50

#Lw

Po mocnym melanżu wracalem nocnym autobusem na chatę. Lać mi się chciało niemiłosiernie więc zrobiłem to co musiałem pod drzewem obok przystanku. Pech chciał, że zapomniałem zapiąć rozporek i jechałem z parówą wystającą dość długi czas.

43

#N6

Kiedys z kumplem jestesmy u mnie tacy zbombieni, siedziemy przed kompem, sluchamy muze, JEMY :D jogurciki, czekolade itp...
Siedzimy a tu nagle patrze lustro postawione na kominku spada tak wolno leciii a na kominku jeszcze drukarka, telefon, lampla i skarbonka swinka :p.Obok kominku mam taka dziure patrze a tu najpierw telefon spada tam wciagajac drukarke ktora wciaga swinke i lampke.
Wkreta taka ze szok.

22

#MA

Kiedyś wracaliśmy z imprezy, do domu jakieś 100 km, za kierownicą wygrzany kumpel po pixach. Jedziemy sobie, droga pusta, po dwóch stronach las, nagle jeb, kumpel po chamach, mało co nie zarył głową w przednią szybę. Samochód stanął jak wryty na tej drodze a kumpel siedzi i się patrzy w przód. My bladzi ze strachu, tamten siedzi jak zahipnotyzowany, grobowa cisza aż tu nagle odzywa się kierowca:
- J*bany ma refleks. Prawie bym go zabił.
Patrzymy po sobie i nic. Kumpel ruszył, jedzie dalej jakby nigdy nic. Podjeżdżamy do niego pod dom a on do nas:
- Tylko nie mówcie nic mojemu ojcu o tym jeleniu w lesie :-D

Miło mieć zryty beret

176

Mora

Przeżyłem coś podobnego :D

17

ChowChow

Dlatego po pixach nie powinno się prowadzić :D

3

#BX

Kiedyś na imprezie już po pewnej ilości %, graliśmy w kalambury i jedna z koleżanek po wylosowaniu hasła zaczęła przeklinać, zrzucać talerze ze stołu i krzyczeć że woda w butelkach ma za dużo gazu a paluszki są za mało słone, na początku każdy uzanł że koleżanka jest w stanie w którym powinna się już położyć w tym momencie ona zaczłeła się tłumaczyć że wylosowała hasło " magda gessler'

26

#oj

Dziś pozwoliłam chłopakowi, z którym jestem od czterech lat na zabawę na ostro.
Po związaniu mnie itp.
Skończył na mojej twarzy i... wyszedł.


Rozwiązali mnie moi rodzice.

93

Marko

Tatuś pewnie dumny :)

2

TripStory