#pY2

Chodziłem wówczas do pierwszej klasy technikum.
Nudziło mi się cholernie któregoś wieczoru, koło 22, piszę do ludzi czy idą chlać, jeden się znalazł chętny.
Idę na spotkanie, kupujemy flaszencję (0.5l żołądkowej gorzkiej czystej), idziemy gdzieś się zakamuflować pod szkołę.
Kumpel wziął łyka, wykręciło go i stwierdził, że on nie pije, zostaje przy samym browarze.
Tak patrze na tą flachę... coś mi odjebało.
Siup z gwinta... i tak poszło w jakieś 15sec pół litra wódki na hejnał %-D
Nie mieliśmy zapoi, ale jakoś ryja mi okrutnie nie wykręciło.
Czułem się dobrze, nie zbierało się nawet na rzyganie.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, w końcu się rozeszliśmy.
Wracając do domu zacząłem powoli odpierdalać. Wbiłem na teren szkoły przez płot, poprzekręcałem jakieś tabliczki, nalałem na frontowe drzwi, chodziłem i szukałem co by tu nabroić.
W końcu pierdolę to i wracam do domu. Idę sobie i tak rozmyślam.
Przechodzę obok apteki. Kurwa %-D
Pomyślałem sobie, że wejdę tam i 'nawrócę' farmaceutów. Powiem im, że dragi nie są złe, że można ładnie używać rekreacyjnie, jak robi się to z głową.
Pochodzę do drzwi, ciągnę. Ciągnę i nic. A widzę, że w środku się pali i stoi farmaceutka za ladą. Ciągnę i dalej nic.
No to chuj z tym. Wracam do domu. Nici z nawracania.
Jedyne co potem pamiętam, to że wpadłem do domu, było duszno, zacząłem się rozbierać i rozrzucać ciuchy po całym domu.
Rano obudziłem się z ręką w misce pełnej rzygów.
Matka opowiadała mi, że padłem na wyro, a potem leżąc na plecach rzygałem do góry i zacząłem się dławić swoimi rzygami %-D
Dobrze, że matka w domu była, to mnie odkrztusiła i pomogła :)

No i najlepsze teraz z tej historii:
gdy chciałem wejść nawracać farmaceutów w aptece, nie mogłem otworzyć drzwi...
bo kurwa, zamiast je popchać to ciągnąłem. a nawet mi do głowy nie przyszło, żeby spróbować otworzyć te drzwi w drugą stronę %-D
Ale zajebisty to był fart, że nie pomyślałem o tym.
Pewnie byście oglądali w wiadomościach jak nakurwiony w 3 dupy nastolatek wszedł w nocy do apteki i zaczął nawracać farmaceutów mówiąc, że używki są dobre gdy się je ROZSĄDNIE używa

26

#n5R

Raz się ostro skułem, w przeciwieństwie do moich towarzyszy. Nie wiem kiedy urwał mi się film, swiadomość odzyskałem jebiąc na glebe i słysząc śmiech kumpli. Poszli dalej co mnie wkurwiło niesamowicie, wróciłem do domu kumpla podpaliłem mu dywan, odkręciłem wszystkie krany ,wyjebałem telewizor i spierdoliłem, po drodze jeszcze nie wiem dlaczego wyjebałem okno w szopie, otworzyłem furtkę pies zaczął latać po sąsiadach, wyjąłem oponę z samochodu letniskowego i rzuciłem ją na dach ogólnie rozpierdol totalny %-D Po 20min wróciłem, na moje szczescie zjarał się tylko kawałek dywanu kumpel mnie nie widział, później tylko jak wychodziłem ktoś gapił się przez okno , nie wiem czy mnie widział (chociaż wątpie, gdyby mnie zauważył od razu pewnie zacząłby mnie gonić). Na moje szczescie miałem cąłą zadrapana twarz wiec wkrecilem ,że jakieś menele mnie pobiły i zrobiły to wszystko.

54

#5B

sylwester
powrót z rynku
pomysl zeby robic orzelki na sniegu
klade sie na śnieg
twarzą do śniegu
warstwa świeżego śniegu - 2 cm
pod spodem bruk
efekt: posiniaczona twarz przez 2 tyg.
ale zero bólu

44

#kR5

Moj sasiad - facet kolo 50-tki, ok. 170cm wzrostu, podobny rozmiar w pasie od
piwska - ktoregos razu wracal do domu po imprezie. Zapomnial klucza albo nie
mogl go znalezc, a ze nie chcial budzic zony postanowil wejsc przez okno. Troche
mu zajelo czasu wgramolenie sie na nie, byl tez juz bardzo zmeczony, wiec kiedy
pokonal polowe drogi jego orgaznizm powiedzial 'dosc' i zasnal. Okrakiem na
oknie, jedna noga w srodku, druga na zewnatrz.
Tak go znalezli nad ranem.
Gosciujest juz legenda za zycia.

26

#1R

Odpalałem zapalniczkę z zepsutym iskrownikiem zapałką.
Zapałką po odpaleniu zapalary machnąłem i wyrzuciłem za siebie. Opalam lufke, poalam i się do tyłu obejrzałem, żeby z pokoju wyjść. A tam!: Na łóżku pali się moja ulubiona koszula i kołdra! Podniosłem koszulę szybko, pomachałem nią i potrzepałem nią kołdrę i zgasło.
Kurwa, mam teraz wypaloną dziurę na całe plecy :/ Taka zajebista biała koszulka w kratę beżowo - czarną z rękawem krótkim z Reserved. Kurwa!

47

#8m

Mój wujek wypil troszke za duzo i chcial do domu.
Rodzinka oczywiscie ( urodziny jakies byly) zaczela mu pomagac sie
ubierac,ale utkneli na jednym bucie bo z ki cholerci nie mogli znalezc drugiego...
Poprosili wiec o pomoc obecne tam dzieci (czyli nas), na szczescie my
nie bylismy wcieci i jedno z nas krzyknelo:
-"Ale przeciez wujek ma tylko jedna noge!"
Po bardzo krotkiej ciszy najpierw wujek, a potem reszta rodziny wybuchla smiechem :-)

44

#Rq

Miałem plan spalic się z dobra koleżanka na imprezie/na trzeźwo już dogadane było/... Szlugów nie pali, już konkretnie po alkoholowych procentach. Pale ja, jej koleżanka obeznana w temacie jak zauważyłem i ona... widać, że nie może zgarnąć dobrego bucha, bo zaciąga się dodatkowo jeszcze nosem, zamiast ustami...
krótka insrukcja krok po kroku jak ma palić...
-głęboki wdech wolno do końca, trzymasz, wydech, ok?
-ok
wparujemy się z zapartym tchem jak bierze głęboki wdech (kompletnie ujarani, cisza wokół) zgarnęła bucha...
-i jak? i jak?
(wypuszcza chmurę) Jak na aerobiku!

45

#3M

Będąc już w głębokim uzależnieniu od kodeiny, wstałem pewnego zimowego dnia, umyłem się, wypiłem kawę, zjadłem swoje 450 mg, posiedziałem chwilę przy kompie i udałem się (nie, nie do pracy, chociaż byłem zatrudniony. Ćpanie opio to robota na cały etat, a ja nie miałem czasu na dwa) na miasto celem "przywłaszczenia sobie" tylu pak Thocodinu, ile dałem radę w 4-5h.

Kilka słów o tym, na czym ten cały proceder polegał. Chodziło o kupowanie 2-3 paczek Thio... bez płacenia. Ja ten sposób nazwałem "na mały Amol", tutaj spotkałem się z określeniem "na wyrwę". Pojawiałem się pod apteką i obserwowałem ruch. Jeżeli był ciągły, to odpuszczałem. Apteka musiała być bez klientów przynajmniej minutę co jakiś czas, żebym się odważył. Czasem potrafiłem czekać prawie godzinę, jak Omar w "The Wire"...
Wchodziłem z kartą płatniczą w ręku i na wstępie prosiłem o 3 paczki Thio. W 98 na 100 aptek farmaceutki kładły opakowania na ladzie, a jak już się tam znalazły, prosiłem o coś znajdującego się w trudno dostępnym miejscu. Cel był oczywiście taki, by kobieta choć na moment się odwróciła. Kiedy tak się stawało, brałem thio i wychodziłem. Oczywiście miałem wcześniej zaplanowany najlepszy kierunek ewakuacji.
Kiedyś zdarzył mi się facet. Nieco ode mnie starszy i większy. Wszystko szło jak zwykle, dopóki nie zauważyłem, że gość wyskoczył za mną z tej apteki i zaczął gonić jak na filmie. Spier*****em wtedy jak nigdy w życiu. Pościg trwał z 10 minut (to naprawdę długo) i zakończył się wywrotką aptekarza na śniegu. Jak tylko straciłem go z oczu i jeszcze kawałek, wtoczyłem się resztkami sił do jakiejś kamienicy i łapałem oddech przez kolejne 15 minut na klatce schodowej.
Procederu nie zaprzestałem i zrobiłem w ten sposób większość aptek w mieście.
Z perspektywy czasu ciężko mi żyć z tym i innymi rzeczami, które zrobiłem, żeby mieć na kodeinę. Miałem mnóstwo szczęścia, że robiąc to tyle razy nigdy nie wpadłem.
Don't do this at home.

41

#2K

Amsterdam, sylwester 2014/2015, chodzimy ekipą po mieście zwiedzając kofiki, oczywiście upizgani jak trzeba. Z alejki wychodzi murzyn i zaczepia nas z pytaniem "Cocaine?". Na to kumpel, który nic kompletnie po angielsku nie mówi, ale kojarzy jakieś teksty z filmów odpowiada "Yes my nigga!"

78

TripStory