#p2

Wczoraj uprawiałem pijacki seks z laską poznaną na imprezie.
Nie mieliśmy gumek, ale ona stwierdziła, że zdążę wyciągnąć na czas.
Kiedy już prawie doszedłem i właśnie chciałem się ewakuować, ona objęła mnie mocno udami krzycząc: "Zostań ojcem mojego dziecka!".
Nie rozluźniła uścisku aż do samego końca

75

#k5

Ciemna czerwcowa noc. Ognisko nad jeziorkiem (kulturka - blanciki, rozmowy, muzyczka, niektórzy alko) z większą ekipą, po skończonej zabawie wracamy z kumplem mocno upaleni. Gdy byliśmy niedaleko jakichś budynków <nie było to nasze miasto, wyglądało to na jakieś domy, sklepy>, kumplowi strasznie zachciało się szczać. Mówiłem mu, żeby wszedł do jakiegoś baru, żeby sie odlał, a on nie - będzie lać tu.
Zatrzymał się nad barierką, przed sobą miał panoramę jeziora. Wyciągnął ptaka, obserwując jezioro, zaczął szczać. Ja stałęm z tyłu i odpalałem papierosa. Nagle pojawiły się jakieś głosy. NA początku jakieś szpety, po chwili
- Wynoś się stąd łobuzie!!
Okazało się że kumpel sikał z jakiegoś tarasu sklepu, który w nocy był nieczynny, na drugi taras baru pod nami. Na dole kilku ludzi wyszło zapalić papierosa i pewnie musiałob być dla nich szkokiem jak ktoś leje z góry (na szczęście kumpal żadnego nie osikał). Gdy tylko usłyszałem słowa "Wynoś się stąd łobuzie" (ah, zapamiętam je do końca życia :D), padłem na ziemię ze śmiechu. Kumpel szybko skończył i rura w las. Ja, jak tylko się doprowadziłem do stanu "możliwości biegania przy jednoczesnym maksymalnym śmianiu się", pobiegłem za nim.

Teraz jak mnie ten kumpel wkurwia, mówię mu "Wynoś się stąd łobuzie"... zawsze skutkuje

50

#l5

Piękny wieczór, więc wraz z moim kompanem idziemy obrucić nasze pół grama na niedalekie podwórko. Kumpel nabija fifke i zaczynamy palić- po zakończeniu idziemy, rozmawiamy i jest wszystko ok. Po około 15 minutach stwierdzam, że za 15 minut miałem pomóc mamie z zakupami, lecz nie jestem w stanie iść do domu i idziemy pofazować razem ze znajomym na pobliską miejscówkę. Po dojściu na miejscówkę zaczyna mnie strasznie suszyć i zaczynamy mieć problem gdyż nie mamy nic do picia. Zaczynam wątpić czy wytrzymam to "suszenie" i cały czas pogłębiam negatywnego tripa. W końcu strasznie męczę swojego kolegę o to, że: mój układ oddechowy nie działa jak powinien" i zaczynam pluć sobie na rękę mówiąc do niego, że krwawię. Gdy to zobaczył nie mógł przestać się śmiać, a ja przez jego śmiech zaczełem normalnieć choć jeszcze przez jakiś czas nie było mi do śmiechu tak jak jemu. Gdy faza zaczeła schodzić, wylightowałem się niesamowicie i wszystko poza rozmową z moją matką sprawiało mi przyjemność.

64

TripStory